Głos Kultury

0

O roli przypadku – Stanisław Lem – “Katar” [recenzja]

Stanisław Lem, który rozpoznawalny jest głównie z rewelacyjnych powieści science-fiction postanowił kiedyś napisać kryminał. Efektem tego postanowienia jest powieść Katar. Tylko czy z połączenia Lema i kryminału mogło wyjść coś dobrego? Nagroda Grand Prix de Littérature Policière każe myśleć, że tak. Jednak serce miłośnika gatunku mówi, że nie do końca. Sprawiedliwym będzie jednak stwierdzenie, że Katar to kryminał przeciętny, ale powieść już bardzo dobra.

10

Ameryka w kałuży krwi, nasienia i obłudy, czyli Chuck Palahniuk i jego twórczość

Uznawany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych współczesnych pisarzy, którego początkowych dzieł nie zgodził się publikować żaden wydawca w Stanach Zjednoczonych. Rozgłos zdobył dzięki znakomitej ekranizacji,jednej ze swych najlepszych powieści, Fight club,w reżyserii Davida Finchera, a już wkrótce (za niecały miesiąc) na polskim rynku ukaże się kolejna książka autora – Przeklęci – będąca pierwszą w jego karierze kontynuacją jednej z jego poprzednich powieści (Potępionych – opowiadającej historię uwięzionej w piekle trzynastoletniej Madison Spencer). Korzystając więc z okazji, postanowiłem przybliżyć wszystkim potencjalnym nowym czytelnikom bądź tym, dla których twórczość pisarza nie jest obca, jego sylwetkę. O kim mowa? O Chucku Palahniuku (wymowa: Paul-ah-nik), pisarzu, który lubi szokować oraz szydzić (przeważnie z rodaków), dla którego nie ma tematów tabu, a luz i odwaga w przelewaniu na papier swych poglądów to cechy, które najlepiej opisują styl tworzonych przez Amerykanina dzieł. Porównuje się go do Breta Eastona Ellisa (American psycho) czy też Irvine’a Welsha (Trainspoting), jednak Chuck Palahniuk jest tylko jeden, a dzięki Wydawnictwu Niebieska Studnia, za chwilę wróci do polskiego odbiorcy i znów wciągnie nas w swój pokręcony, odpychający świat.

0

Nie oceniaj człowieka po wyglądzie – Hackneyed – “Death Prevails” [recenzja]

Przeglądając wkładkę dołączoną do reedycji Death Prevails, debiutanckiego krążka Niemców z Hackneyed, zastanawiałem się, czy nie doszło do pomyłki. Chłopcy wyglądali jakby żywcem zostali wyciągnięci z lekcji w liceum albo nawet w gimnazjum, a nie na członków death metalowej bandy. Złe przeczucia potęgowały koszulki Decapitated, które dumnie nosił wokalista, pozując do zdjęć. No świetnie, pomyślałem sobie, pewnie jakaś techniczna nawalanka, z instrumentalną masturbacją. Wrażenia nie poprawiła też kiczowata okładka. Na szczęście sprawdziło się stare przysłowie, że nie należy oceniać książki po okładce.