Piękny umysł – Artur Urbanowicz – „Paradoks” [recenzja]

Każdy z nas czasem miał wrażenie, że widzi na ulicy swojego krewnego lub znajomego. Już chciał mu pomachać, zawołać i się przywitać, a nagle słowa uwięzły w gardle, ręka zamarła uniesiona w powietrzu, bo okazało się, że to tylko ktoś łudząco podobny – inny chód, z bliska trochę starszy i jakby nie ten. Czasem zdarza się również, że ktoś mówił, że nas gdzieś widział, a nam ciarki przechodzą po plecach, bo w tym dniu i w tym miejscu nie byliśmy. Wtedy cicho zastanawiamy się – czy mam sobowtóra? Podobne rozterki dotyczą bohatera najnowszej książki Artura Urbanowicza. Paradoks to thriller psychologiczny, w którym wiele jest nieoczywistości, dużo matematycznego główkowania, nawiązań popkulturowych oraz postaci wplątanych w wydarzenia, tak zaskakujące i wciągające, że książkę tę czyta się jednym tchem. 

Mityczne stwory czy kulturowy miszmasz?

Doppelganger to nic innego jak określenie sobowtóra. Motyw ten jest obecny w mitologii i podaniach wszelkich kultur, a fascynuje ludzkość od zawsze – także pisarzy i twórców, którzy próbują na swój sposób pojąć zagadkę istnienia dwóch identycznych osób. Kim jest doppelganger? To zazwyczaj zła istota – przypisuje jej się cechy negatywne, a jej obecność rujnuje życie tego, kogo naśladuje. Bardzo często też w literaturze występuje motyw sobowtóra, który niesie proroctwo szybkiej i bolesnej śmierci. Sobowtór figurował w twórczości Edgara Allana Poego (William Wilson) czy Fiodora Dostojewskiego (Poemat petersburski), ale na poważnie zajął się tym zagadnieniem dopiero Zygmunt Freud, który wzniósł motyw sobowtóra do jednej z ważniejszych figur swojej psychoanalizy. Niezmiennie jednak dopplenganger to omen śmierci i nieszczęścia. I już na samym wstępie czytania Paradoksu zastanawiałam się jaką wizję pokaże nam Urbanowicz, słynący z historii mrożących krew w żyłach, ale także fascynujących i nieoczywistych, które czerpią dużo z folkloru, bogatego świata literatury czy popkultury. I, mimo że spodziewałam się czegoś całkiem odmiennego, to na Paradoksie się nie zawiodłam. Ot, taki paradoks.

Królowa nauk

Bohaterem historii jest młody student matematyki. Na określenie jego osobowości można użyć kilku określeń – chorobliwy perfekcjonista, nadmiernie pewny siebie, zadufany i traktujący z pogardą innych. Wyłania się niezbyt fajny obraz głównego bohatera, bo przecież jak lubić kogoś, kto jest tak do bólu niemiły i zapatrzony w siebie. Niestety taki jest Maks Okrągły. Zawsze wszystko na maksa – taka jest jego domena życiowa. Nie umie poradzić sobie z porażkami, z najmniejszą niedoskonałością i tym samym ciągle dąży do ideału, który przecież nie istnieje. Musi być najlepszy na roku, a najlepiej na całym wydziale, musi gasić swoich przeciwników żelazną logiką swojego rozumowania. Wytykając innym błędy i potknięcia, nie widzi, że jest to droga do samozagłady – jego osobowość przytłacza wszystkich – jego znajomych oraz ojca, którzy są jedynymi ludźmi, którym jeszcze na Maksie zależy. Bohater żyje sobie tak od wykładu do wykładu, od sesji do sesji, aż do momentu, gdy zauważa swojego… sobowtóra. Jednak już wtedy dostrzega coś, co zaczyna mocno mu ciążyć – jego sobowtór jest sto razy lepszy niż on. We wszystkim. Tłem do tego jest matematyka – wszędzie i w dużej ilości. Zadania logiczne, ale także policyjne śledztwo, prowadzone przez policjanta, który skończył matematyczny kierunek i z wielką dedukcją podejmuje próbę rozwiązania zagadki sobowtóra Maksa. Ale czy matematyka okaże się wystarczająca?

Lepsze jest wrogiem dobrego

I tutaj historia nabiera rozpędu. Paradoks chce się szybko skończyć czytać, by dowiedzieć się, czy sobowtór Maksa – Ten Drugi Maks – to prawdziwa osoba, czy może wytwór udręczonego umysłu bohatera. „Za dużo tej matematyki, ześwirował”– zdają się mówić koledzy Maksa z roku, patrząc na niego i obserwując jego poczynania na wykładach czy ćwiczeniach. Maks jest dla nich kujonem, nerdem, matematycznym geniuszem bez umiejętności najprostszej komunikacji, którego chcą wykorzystać do swoich celów. Gdzieś tam na świecie jest wielu takich Maksów, każdy z nas pewnie jakiegoś poznał, bądź kiedyś mógł być podobny do niego. Czytając Paradoks, zauważyłam, że być może jakaś część doświadczeń autora wpłynęła znacząco na osobowość bohatera. I nie myliłam się. Sam Artur Urbanowicz w posłowiu tłumaczy nam, że był kiedyś podobny do stworzonego przez siebie bohatera. Wtedy przypomniałam sobie, że jego powieść Gałęziste została poprawiona i ulepszona, by zostać wydana ponownie. No właśnie – ulepszona. Takie ulepszenia, by być lepszym i ciągle lepszym, są także domeną bohatera Paradoksu – nic nie może być po prostu, być wystarczająco dobre – w świecie Maksymiliana Okrągłego wszystko musi być perfekcyjne. Czy ten nadmierny perfekcjonizm doprowadzi go do zguby?

Nie taki Urbanowicz straszny

Jak na fenomen, jakim był Inkub – powieść, która pokazała, że polski horror może być straszny, ale też dobry, a nawet bardzo dobry, Paradoks wydaje się, że jest czymś całkiem innym. Może nieco bardziej osobistą książką autora, może bardziej zakręconą, opętaną i szaloną, ale czy straszną? Są tu na pewno elementy grozy, takie proste i zauważalne – nawiązania do kultowych dzieł literackich, choćby Edgara Allana Poego, ale też do popkulturowego Stephena Kinga i jego Outsidera, który jest również historią o sobowtórze, ale ujętym zgoła inaczej. Groza jest również wymalowana na twarzy Maksa, ale też dostrzega on niepokojące zjawiska – to wszystko potęguje nastrój, ale na pewno nie jest głównym elementem, który w Paradoksie tworzy klimat. Tutaj klimatyczne jest miasto, ale też odludzia – znana nam już z Inkuba Suwalszczyzna – klimat tworzą też elementy science fiction, chociaż mnie daleko jest do uznania, że są to elementy najlepsze. Trochę tego za dużo, może nie do końca zrozumiałe – nawet sam autor pokusił się o posłowie, w którym wyjaśnia co nieco, a także do stworzenia tzw. suplementu dla dociekliwych, w którym można poszukać gotowych odpowiedzi dotyczących, czasem pogmatwanej, fabuły Paradoksu. I zastanawiam się znowu, czy to nie perfekcjonizm autora skłonił go do uściślenia, o co dokładnie mu chodziło… a przecież literatura bywa tym, czym jest dla czytelnika i może być odbierana na tysiąc różnych sposobów, a autor miał już swój moment, aby jak najlepiej przedstawić nam swój pomysł w powieści. Mimo wszystko rozumiem chęć uściślenia pewnych rzeczy… wszak nie każdy ma matematyczny umysł.

Jednak fabuła to w prozie nie wszystko. Mimo że w Paradoksie dochodzi do pewnych paradoksów i czasem długo trzeba zastanawiać się, o co chodzi i do czego to wszystko zmierza, to jest to nadal bardzo dobra powieść. Powieść napisana w stylu gawędziarskim, który jest mi tak bliski i który bardzo cenię. Już w Gałęzistym autor pokazał swój warsztat, w Inkubie proza była wyszlifowana jak diament, aby teraz w Paradoksie ugruntować swoją pozycje pisarza, który umie, potrafi i chce wprowadzić czytelnika w świat ciekawej fabuły, ale też świat dobrej literatury. Paradoks czyta się naprawdę dobrze, perfekcja słowa i składni jest zachowana, a autor na poważnie pokusił się o dopracowanie każdego elementu składowego swojej historii. To widać i to się chce czytać. To, że momentami jest czegoś za dużo, a coś nam nie odpowiada, to tylko świadczy o tym, że nie ma ideałów. Urbanowicz skroił w Paradoksie świetną literaturę rozrywkową, czerpiącą dowolnie z popkultury i napisaną barwnym, żywym językiem. Pokazał nam bardzo inteligentną fabułę, która jest osadzona tu i teraz, tak aby każdy mógł poczuć ten dreszczyk na plecach. Jest trochę horroru, trochę fantastyki, gangsterki i żelaznej logiki, a wszystko to spięte klamrą jakościowej prozy, dzięki której wiele można Paradoksowi wybaczyć.

Fot.: Wydawnictwo Vesper

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.