Perwersyjne kino autorskie

Kino autorskie to prawdopodobnie najbardziej intymny rodzaj sztuki. Twórcy wyznający ideały Francois Truffaut, atakują odbiorców całą gamą skrajnych emocji. Ten specyficzny rodzaj ekshibicjonizmu przejawia się w kreatywnym procesie, wywlekającym na wierzch skrywane w podświadomości fobie oraz obsesje. Obcowanie z dokonaniami filmowców zainspirowanych filozofią francuskiej Nowej Fali, przypomina wysłuchiwanie telefonicznych spowiedzi o trzeciej nad ranem. Można wręcz stwierdzić, że wybitni artyści X Muzy traktują kamerę niczym najbardziej zaufanego terapeutę. Podczas analizowania filmografii najsłynniejszych reżyserów można dojść do ciekawej konkluzji. Każda z tych intrygujących osobowości, nosi w sobie pewnego rodzaju perwersyjne fascynacje, znacząco wpływające na ich dzieła. Nieustannie powracające motywy funkcjonują jako znaki rozpoznawcze, definiujące kinematograficzną unikalność. Wielu mistrzów ekranu jest zauroczonych zwłaszcza naszą cielesnością. Poprzez przyglądanie się fizyczności, próbują zrozumieć rolę człowieka na Ziemi.

Twarz

Tajemnice ludzkiego oblicza od lat nęcą Davida Lyncha oraz Wernera Herzoga. Światy skonstruowane przez tego pierwszego zasiedlają postacie o groteskowo powykrzywianej mimice, przywodzącej na myśl niemiecki ekspresjonizm. Wygląd jego bohaterów parodiuje etos amerykańskiego snu. Brzydota stanowi opozycję w stosunku do wyidealizowanego modelu rodziny (Głowa do wycierania, Blue Velvet), hollywoodzkiego przepychu(Mulholland Drive, Inland Empire) czy banalnego zobrazowania miłosnych relacji w tamtejszej popkulturze (Zagubiona autostrada, Dzikość Serca). Ekscentryk z Montany odziera swą ojczyznę z pocztówkowego powabu i ukazuje nagą, bolesną prawdę. Z kolei Werner Herzog posługuje się twarzami aktorów w nieco inny sposób. Zafrapowany sekretami przyrody Niemiec od kilkudziesięciu lat zajmuje się związkiem homo sapiens z ziemskim królestwem natury.

Gdy przyjrzymy się bohaterom odgrywanym przez Klausa Kinskiego w Aguirre – Gniew Boży czy Fitzcarraldo, to zauważymy wręcz zwierzęce rysy. Walczący z siłą żywiołów protagoniści, upodabniają się do bestii zamieszkujących eksplorowane przez nich tereny. Autor Nosferatu celebruje animalizm człowieka i zrównuje go z innymi ssakami.

Oczy

Fiksację na punkcie oczu można zauważyć u włoskich twórców. Legenda spaghetti westernów Sergio Leone oraz ojciec chrzestny horrorów klasy „B”, Lucio Fulci, z uporem maniaka ukazywali w najdrobniejszych szczegółach popularne „zwierciadła duszy”. Znany m.in. z Dobrego, złego i brzydkiego Rzymianin nadał ruchowi gałek ocznych swoich bohaterów wyjątkowo dramatycznego charakeru. Temperaturę rewolwerowych pojedynków podnosiła zaciekła wojna spojrzeń w scenerii Dzikiego Zachodu. Takie zachowanie ukazywało nieustanną walkę o dominację, której pożądali wyjęci spod prawa awanturnicy. W źrenicach herosów Leone widać również zmęczenie oraz smutek, spowodowany rozczarowaniem otaczającą rzeczywistością. Zwłaszcza późniejsze dzieła mistrza rozliczały się z epoką chaosu i zwiastowały nadejście nowych czasów. Lucio Fulci podzielał fascynację rodaka, ale preferował radykalniejsze rozwiązania. Piewca złego smaku kochał szokować widownię poprzez kręcenie wyjątkowo brutalnych scen przebijania, dźgania a także wyłupywania narządów wzroku. Te sekwencje można nazwać kwintesencją estetyki ekstremalnego horroru, wywołującego skrajne reakcje u osób o słabych żołądkach.

Kończyny

Kino autorskie nie zapomina także o dłoniach oraz nogach. Alejandro Jodorowsky przewrotnie lubuje się w prezentowaniu na ekranie amputowanych kończyn. Ten dosyć makabryczny fetysz przejawia się w tak znakomitych dziełach jak Kret czy autobiograficzny Taniec rzeczywistości. Specyficzna fascynacja wiąże się ze światopoglądem chilijskiego mistyka. Zakochany w buddyzmie i filozofii zen reżyser, zestawia ze sobą ludzką szlachetność i okrucieństwo współczesnego świata. Kalekie postaci symbolizują człowieczą dobroduszność wystawioną na próbę przez ciążące nad śmiertelnikami fatum. Zainspirowany anatomią jest też prekursor stylistyki giallo (wyjątkowo brutalnego odłamu kina kryminalnego) Dario Argento, który uwielbia rejestrować ręce kryminalistów podczas popełnianych morderstw. Autor Głębokiej Czerwieni zmusza nas do przyglądania się najmniejszym detalom, sprawiając, że niemal czujemy ból uśmiercanych ofiar. Bliźniacze obsesje charakteryzują twórczość Nicolasa Windinga Refna, która również pełna jest cielesnej symboliki. Bohaterowie jego filmów to najczęściej mający skłonności do aktów przemocy mężczyźni, próbujący poradzić sobie z własną, brutalną naturą. W Bronsonie protagonista przy pomocy zaciśniętych pięści stara się odnaleźć własną tożsamość. Gdy zostaje zamknięty w więzieniu, bez możliwości wyładowania agresji na innych, kompletnie odchodzi od zmysłów. Taki sam gest u bohaterów Tylko Bóg Wybacza prowokuje szereg silnych skojarzeń, zaczynając od zemsty, a kończąc na kompleksie Edypa. Wszystkie te metafory służą jednemu – pokazaniu niemocy protagonistów. Podczas gdy u Leone męskie postaci starały się bezskutecznie zdominować innych spojrzeniem, u Refna używają do tego siły fizycznej. Niestety w końcu każdy z nich przekonuje się o tym, że agresywne metody robią więcej szkód niż pożytku.

Skóra

Tą dziwaczną tkanką zajmują się m.in. David Cronenberg i Shinya Tsukamoto. Kanadyjski reżyser wciąż powraca do tematu tzw. cielesnego horroru, szkicując przerażające wizje groteskowych i odstręczających transformacji. Transfiguracje z Muchy czy Wideodromu odnoszą się do ludzkiej próżności. Croneneberg porusza priorytetową dla ostatnich dekad problematykę kultu urody i seksualnej atrakcyjności. Te narcystyczne skłonności przybierają w filmach obywatela Toronto charakterystyczną dla horrorów formę przesady. Pogoń za długowiecznym seksapilem zamienia kobiety i mężczyzn w odpychające monstra, czczące chirugię plastyczną i pornografię. Jeśli zaś chodzi o Tsukamoto, to u niego ludzka skóra najczęściej po prostu gnije i łączy się z technologiczną maszynerią. Kreacje Azjaty to cyberpunkowe dystopie, przestrzegające przed najbliższą przyszłością. Wrzynająca się pod naskórek pajęczyna kabli, jest komentarzem na temat cywilizacyjnego postępu. Japoński twórca zwiastuje epokę posthumanizmu, która zredukuje człowieka do roli insekta, boleśnie odczuwającego potęgę sztucznej inteligencji.

Bezkompromisowość wizjonerów X Muzy stanowi skuteczne antidotum na miałkość wysokobudżetowych produkcji i nieumiejętnie rozwijanych uniwersów. Ich odwaga w opowiadaniu o prywatnych fascynacjach wpływa na rozwój kinematografii. Unikalne idee zdumiewają i prowokują do refleksji na temat biologicznej niedoskonałości ludzkiego ciała. Tacy artyści jak Alejandro Jodorowsky czy David Cronenberg wypełniają umysł widza obrazami o wysokim natężeniu emocjonalnym, niesłabnącym nawet po kilku tygodniach od seansu.

Fot.: Wikimedia Commons

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.