Conan Barbarzyńca

Piątkowa ciekawostka o…: „Conan Barbarzyńca”

W dzisiejszej ciekawostce cofniemy się w czasie… o niemal 10 tysięcy lat przed naszą erę, do (fikcyjnej) epoki Hyboryjskiej, wymyślonej przez pisarza fantasy – Roberta E. Howarda. Były to czasy miecza i magii, a ówczesny świat przemierzał bohater – cymeryjski barbarzyńca zwany Conanem. Przechodząc jednak do rzeczy, postaram się przedstawić kilka ciekawych faktów dotyczących produkcji pierwszej ekranizacji prozy Howarda – Conana Barbarzyńcy z 1982 roku, w reżyserii Johna Miliusa. Tytułową rolę zagrał austriacki osiłek Arnold Schwarzenegger, wtedy znany bardziej z konkursów Mister Olympia niż z kariery filmowej. To właśnie Conan był jego przepustką do Hollywood i późniejszej wielkiej kariery ikony kina akcji.

John Milius jednak nie był pierwszym kandydatem do roli reżysera. Początkowo film zrealizować miał Oliver Stone, jego wizja jednak nie mieściła się w głowach producentów. Stone bowiem rozpisał scenariusz na czterogodzinną sagę, przewracając do góry nogami zamysł Howarda, zmieniając czas akcji na odległą przyszłość, długo po upadku znanej nam cywilizacji. Miało być też dużo różnych stworów. Ostateczny koszt realizacji wyceniono na 70 milionów dolarów. Studio nie mogło sobie na to pozwolić, więc pożegnano się ze Stonem, a stołek reżysera objął Milius, który miał nie lada orzech do zgryzienia, kiedy musiał prawie w całości poprawiać skrypt po swoim poprzedniku. Niemniej jednak budżet udało się zredukować o połowę, studio dało więc zielone światło.

Arnold Schwarzenegger był pierwszym i jedynym wyborem do roli, musiał jednak najpierw zrzucić trochę muskułów, był bowiem tak napakowany, że nie mógł swobodnie machać mieczem. Musiał też odbyć intensywny trening z posługiwania się bronią białą, uczyć się sztuk walki i brać lekcje jazdy konnej od specjalistów. Trenował z pięciokilogramowym mieczem przez dwie godziny dziennie, przez trzy miesiące, i dopiero wtedy nauczył się obchodzenia z tą bronią. Arnold poznał także techniki wspinaczki i bezpiecznego spadania z wysokości 5 metrów. Schwarzenegger stwierdził, że były to tak intensywne treningi jak te, które musiał odbywać przygotowując się do konkursów kulturystycznych.

Na planie filmu nie obyło się bez wypadków. W scenie, w której wilki ścigają Conana i ten ratuje się ucieczką do jaskini, użyto prawdziwych, niebezpiecznych psów, które nie były do końca zdyscyplinowane i nie bardzo chciały się słuchać swojego trenera. Dlatego też, we wspomnianej scenie, Schwarzenegger naprawdę biegnie, ratując własne życie. Wspinając się na kamienie, potknął się zresztą i odniósł kontuzję kręgosłupa, podczas gdy jeden z psów niemal odgryzł mu twarz. Stało się to prawie na samym początku kręcenia zdjęć i był to zaledwie początek wielu obrażeń, które aktor odniósł w trakcie realizacji tej produkcji (na szczęście żadna z nich nie była groźna). Z kolei aktorka Sandahl Bergman, wcielająca się w rolę Valerii, straciła czubek palca wskazującego podczas jednej z walk, w których używano prawdziwych, ostrych mieczy.

conan4

Pamiętacie zapewne słynną scenę, kiedy Conan wisi, ukrzyżowany na Drzewie Niedoli. Użyto tam prawdziwych sępów dziobiących jego rany. W charakterystycznym ujęciu, w którym Conan zagryza sępa, brało udział truchło jednego z ptaków, które w dodatku chyba nie było zbyt świeże (bez obaw, nikt nie zabił sępa na potrzeby filmu, po prostu rekwizytorzy szukali w okolicy tak długo, aż znaleźli odpowiedni „okaz”). Stąd też grymas obrzydzenia na twarzy Arnolda jest całkowicie prawdziwy, a kiedy nakręcono już ujęcie ugryzienia sępa w szyję, Schwarzenegger musiał natychmiast wypłukać usta, żeby je zdezynfekować.

À propos dezynfekcji ust. Sztuczna krew używana w filmie dostarczona została w formie koncentratu, który trzeba było zmieszać z wodą, aby móc jej używać. Lecz z uwagi na niskie temperatury panujące na planie, mieszano ją z wódką (w charakterze odmrażacza). W scenach, w których aktorzy mieli wypluwać krew, zamiast tego połykali ten krwawy koktajl i wracali do speca od efektów po więcej.

conan3

Na koniec pewna miejska legenda, która krąży w środowisku, dotycząca tak zwanej „linii zabawek Conana”. Ponoć firma Mattel zaczęła produkować figurki Conana, ale po zobaczeniu filmu zarząd firmy zdecydował, że nie mogą pozwolić sobie na powiązanie ich wizerunku z tak brutalnym, pełnym krwi i seksu filmem. Przemalowali więc włosy figurki na blond i nazwali ją „He-Man”, stwarzając tym samym serię He-Man i Władcy Wszechświata (1983). Jednak, jako że pierwsze figurki He-Mana pojawiły się na rynku w 1981 roku, legenda ta wydaje się być nieprawdziwa. Jak na ironię, kiedy figurki He-Mana stały się popularne, zaczęto też produkować niezliczone podróbki, włączając w to przemalowaną wersję He-Mana z brązowymi włosami, co upodabniało ją do Arnolda Schwarzeneggera. Figurka ta podpisana była jako „Barbarzyńca”.

W Polsce z kolei mieliśmy podróbki podróbek. (fot. kolekcjafigurek.blogspot.com)
W Polsce z kolei mieliśmy podróbki podróbek.
(fot. kolekcjafigurek.blogspot.com)

Fot.: Imperial, Universal Pictures

Conan Barbarzyńca

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Bębenek

Dziecko lat 80. Wychowany na komiksach Marvela, horrorach i kinie klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.