Ciekawostki,Filmy,Publicystyka

Piątkowa ciekawostka o…: „Gwiezdne Wojny: Epizod V – Imperium kontratakuje”

Imperium kontratakuje
Imperium kontratakuje

Dziś piątek, czas więc na kolejną ciekawostkę ze świata filmu. Zgodnie z obietnicą z zeszłego tygodnia pozostajemy nadal w uniwersum Gwiezdnych Wojen, a ja postaram się przedstawić Wam kilka ciekawych faktów dotyczących epizodu piątego tego cyklu, czyli Imperium kontratakuje, które weszło do kin w 1980 roku, trzy lata po premierze Nowej nadziei. George Lucas nadal sprawował pieczę nad całym projektem, jednak tym razem postanowił oddać stołek reżysera Irvinowi Kershnerowi, człowiekowi, który wcześniej nie miał zbyt wiele wspólnego z science-fiction. W efekcie Lucas uznał, że gotowy film nie spełnia jego oczekiwań i przed premierą przepraszał fanów. Jak się jednak okazało, Epizod V stał się ogromnym sukcesem i do dziś uznawany jest za najlepszą część serii.

Początkowe sceny Imperium kontratakuje, rozgrywające się na lodowej planecie Hoth, kręcone były w norweskich plenerach, w mieście Finse. W związku z tym większość śnieżnych szturmowców biorących udział w bitwie na Hoth było norweskimi statystami, a ponieważ nie mówili po angielsku, drugi reżyser, Peter MacDonald, musiał na migi pokazywać o co mu chodzi, wskazując w kierunku wroga i imitując strzały z blasterów. W międzyczasie, nad hotel, w którym zatrzymała się ekipa, nadciągnęła prawdziwa burza śnieżna i normalnie wstrzymałoby to zdjęcia do czasu, aż pogoda się uspokoi, jednak reżyser Irvin Kershner pomyślał, że to idealne warunki, aby nakręcić scenę, w której Luke błąka się w zamieci po tym, jak udało mu się uciec z jaskini Wampy. Odbyło się to na takiej zasadzie, że Mark Hamill został wysłany na zewnątrz, na minusową temperaturę, podczas gdy reżyser i kamerzysta zostali w środku i filmowali wszystko z hotelowego hallu. Tak więc zamieć, którą możemy oglądać na ekranie, jest prawdziwa, nie zostały tam użyte żadne efekty specjalne. W wyniku warunków pogodowych, Harrison Ford miał problemy z dotarciem na plan. Miał dojechać tam pociągiem, zamiast tego przyjechał na tauntaunie… oczywiście żartuję, tak naprawdę był to pług śnieżny. Niemniej jednak, warty odnotowania jest fakt, że w scenie, kiedy Han Solo znajduje Luke’a na wpół przysypanego śniegiem po czym obaj chronią się we wnętrznościach wspomnianego stworzenia, był to jedyny moment w całej serii Gwiezdnych Wojen, kiedy miecza świetlnego używała postać nie będąca Jedi (lub pragnąca Jedi zostać, gdyż na tym etapie Luke, technicznie rzecz biorąc, jeszcze Jedi nie był, chociaż potrafił posługiwać się Mocą – i tu kolejna ciekawostka – wszystkie sceny, w których młody Skywalker na odległość przyciągał swój miecz, tak naprawdę były kręcone na odwrót – Mark Hamill po prostu rzucał swoją bronią, a potem taśmę puszczano wstecz).

Powyżej: Han Solo na mobilnym namiocie

Powyżej: Han Solo na mobilnym namiocie

Wiele ze scen nie dziejących się w plenerze po raz kolejny kręcono w studiu w Londynie. Było to to samo studio, w którym Stanley Kubrick w podobnym czasie kręcił Lśnienie (1980), ekranizację powieści Stephena Kinga. Pisarz odwiedził nawet plan Imperium kontratakuje, co miało swoje małe odzwierciedlenie w jego późniejszej twórczości – reżyser Irvin Kershner na planie nazywany był „Kersh”, a w powieści Kinga zatytułowanej To pojawia się pani Kersh, której głos przypomina Yodę.

W komentarzu zamieszczonym na wydaniu DVD Carrie Fisher wspomina, że w czasie kręcenia w Londynie, mieszkała w domu wynajętym od Erica Idle’a – jednego z legendarnych Monty Pythonów. Grupa ta kręciła w tym czasie Żywot Briana (1979). Jednego wieczoru Idle wydał małe przyjęcie, w którym udział brali między innymi Harrison Ford i zespół The Rolling Stones. Gospodarz poczęstował ich dość mocnym trunkiem (którym Pythoni poili swoich statystów, aby podnieść morale), nazywanym przez niego „tunezyjskim czyścicielem stołów”. Impreza trwała w najlepsze do bardzo późna, a pierwsze sceny na planie filmu Kershnera, kręcone następnego ranka, rozgrywały się w Mieście Chmur, do którego przybywają Han i Leia. Wyjaśnia to dlaczego Fisher i Ford byli tacy weseli. Eric Idle ponoć jest bardzo zadowolony z faktu, że miał chociaż niewielki wpływ na gotowy film.

„Co myśmy wczoraj pili? Odmrażacz do szyb?”

„Co myśmy wczoraj pili? Odmrażacz do szyb?”

Z kolei w czasie szaleńczego lotu Sokołem Millennium przez pas asteroidów w pierwotnej wersji jeden z owych kosmicznych kamieni był… butem. Plotka głosi, że George Lucas prosił speców od efektów o przerabianie tej sceny tak wiele razy, że ci w końcu się zirytowali i jeden z nich rzucił swoim obuwiem. Niestety, w zremasterowanej wersji filmu but został usunięty. Z kolei inny z asteroidów był ziemniakiem. Pojawia się w momencie, kiedy Sokół Millennium po raz pierwszy wlatuje między asteroidy. Dwie z nich lecą z górnego lewego rogu, do dolnej prawej krawędzi ekranu. Zaraz po tym, jak przelatuje druga, trzecia pojawia się w lewym górnym rogu – to właśnie ów kartofel.

„Chewie, łap tego ziemniaka!”

„Chewie, łap tego ziemniaka!”

Podczas pobytu Luke’a na planecie Dagobah, kiedy to szkolił się pod okiem mistrza Yody, w pewnym momencie musiał skonfrontować się ze swoim strachem i stoczyć w jaskini walkę z duchem Dartha Vadera, który jak się później okazało, miał twarz młodego Skywalkera. Ten „fałszywy” Vader miał nieco zmieniony dźwięk swojego ikonicznego oddechu, a jego miecz świetlny miał bardziej pomarańczowy odcień, zamiast tradycyjnej czerwieni. Zastosowano ten zabieg dlatego, aby zasugerować publiczności, że Luke nie walczy z prawdziwym Vaderem. Jednakże, w późniejszych, zremasterowanych wydaniach Imperium kontratakuje, przywrócono mu standardowy, czerwony miecz (aczkolwiek oddech pozostał zmieniony). A kiedy Mark Hamill miał problemy z kręceniem scen na bagiennej planecie i czuł się zmęczony i sfrustrowany, Frank Oz „grający” Yodę (a właściwie poruszający jego kukiełką), przynosił na plan Pannę Piggy i Kermita, żeby go rozśmieszyć (Oz był jedną z osób odpowiedzialnych za Muppety).

„Manamana… tu tuu tu ru ru”

„Manamana… tu tuu tu ru ru”

W wydaniu DVD z 2004 roku, zostały także dosyć znacznie zmienione sceny, w których pojawia się Imperator. W oryginalnej wersji w tę rolę wcielała się zakapturzona staruszka, z nałożonymi oczami szympansa i głosem podłożonym przez Clive’a Revilla. W zmienionych scenach, w Imperatora wciela się już Ian McDiarmind (aktor grający tę postać w pozostałych częściach serii), a wszystkie dialogi trzeba było nagrać od nowa, z udziałem McDiarminda i Jamesa Earla Jonesa (czyli słynnego, niskiego głosu Dartha Vadera).

„Uuk!”

„Uuk!”

George Lucas wymuszał wysoki poziom bezpieczeństwa podczas pracy nad filmem, jako że regularnie pojawiały się informacje o „przeciekach” pochodzących od aktorów. Lucas był bardzo zdeterminowany, żeby utrzymać w sekrecie największy twist tego filmu, dlatego też powiedział Davidowi Prowse (wcielającemu się w postać Vadera), że jego kwestia brzmi – Obi-Wan zabił twojego ojca. Później, przy nagrywaniu głosu, zmieniono to na – To ja jestem twoim ojcem. Właściwie to wiedziało o tym tylko kilka osób – oczywiście sam Lucas, który wpadł na ten pomysł w czasie pisania drugiej wersji scenariusza, po śmierci scenarzysty Leigh Bracketta, którego oryginalny szkic twierdził, że Darth Vader nie jest ojcem Luke’a, a postać Anakina Skywalkera miała pojawić się w filmie jako duch szkolący swojego syna (co później zmieniono na postacie Yody i ducha Obi-Wana). Wiedzieli także reżyser Irvin Kershner, scenarzysta Lawrence Kasdan (obaj poinformowani podczas konferencji dotyczącej scenariusza), Mark Hamill (który dowiedział się o tym na krótko przed kręceniem owej słynnej sceny) i James Earl Jones (w czasie nagrywania ostatecznej wersji dubbingu, jednak z początku aktor był przekonany, że Vader kłamie). Z takiego obrotu spraw był bardzo niezadowolony David Prowse, „fizycznie” odgrywający tę postać. O zmianie wypowiadanych przez niego słów dowiedział się dopiero podczas seansu w kinie i był zły na Lucasa, twierdząc, że gdyby znał prawdziwą wersję, jego gra byłaby zupełnie inna.

Zresztą owa słynna kwestia należy do tych filmowych cytatów, które najczęściej są źle cytowane. Założę się, że duża część z Was zapamiętała kwestię Vadera jako – Luke, jestem twoim ojcem.  Tak naprawdę brzmi ona: Nie, to ja jestem twoim ojcem.

Podobno z czeskim dubbingiem brzmiało to „Luk! jo sem twoj tatínek”

Podobno z czeskim dubbingiem brzmiało to „Luk! jo sem twoj tatínek”

Na dziś to już wszystko, a za tydzień będą czekały na Was ciekawostki dotyczące Powrotu Jedi. Potem pozostaje już tylko czekać na Przebudzenie Mocy.

[buybox-widget category=”movie” name=”Imperium kontratakuje” info=”Irvin Kershner”]

Fot.: Lucasfilm, Twentieth Century Fox

Podobne wpisy:

Miłośnik lat 80., komiksów Marvela, horrorów i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *