Koszmar z ulicy Wiązów

Piątkowa ciekawostka o…: „Koszmar z ulicy Wiązów”

Już w najbliższy poniedziałek Halloween – święto duchów i horrorów, dlaczego więc nie zacząć wczuwać się w klimat już od piątku? Pomoże Wam w tym dzisiejsza ciekawostka dotycząca klasycznego horroru Wesa Cravena z 1984 roku. Film ten nazywał się Koszmar z ulicy Wiązów i po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć na ekranie jednego z ikonicznych filmowych potworów-zabójców – wyposażonego w rękawicę z nożami, nawiedzającego sny nastolatków, przerażającego Freddy’ego Kruegera. W tę rolę wcielił się niejaki Robert Englund, a odegrana przez niego postać bardzo szybko stanęła na horrorowym podium, tuż obok takich zabijaków jak Jason Voorhees z Piątku trzynastego czy Michael Myers z Halloween. Zapraszam zatem na ulicę Wiązów!

Nie od razu jednak dostrzeżono potencjał kryjący się za scenariuszem Cravena. Reżyser próbował sprzedać go już w 1981 roku, jednak żadna wytwórnia nie była zainteresowana realizacją. Dopiero po trzech latach Koszmar z ulicy Wiązów pod swoje skrzydła wzięło studio New Line Cinema, które wtedy jeszcze stawiało pierwsze kroki (była to ich zaledwie druga produkcja). Ostatecznie okazało się, że dzięki sukcesowi filmu New Line Cinema zostało uratowane przed bankructwem.

Wes Craven wpadł na ogólną koncepcję swojego scenariusza po tym, jak przeczytał w gazecie kilka artykułów na temat uchodźców z południowowschodniej Azji, z plemienia Hmong, wśród których znalazło się kilka dziwacznych przypadków śmierci spowodowanej koszmarami sennymi. Grupa uchodźców przybyła do Ameryki, uciekając przed reżimem Pol Pota, i zaledwie rok po swoim przyjeździe trójka ludzi zmarła w takich samych okolicznościach. Młodzi i zdrowi mężczyźni skarżyli się na koszmary senne, po których starali się nie spać tak długo, jak tylko było to możliwe. Kiedy w końcu zasypiali w wyniku wyczerpania organizmu, budzili się nagle z krzykiem, po czym umierali. Wyniki autopsji wykazały, że mężczyźni nie zmarli w wyniku zawału serca. Powód ich śmierci był całkowitą zagadką i to właśnie tak bardzo zaintrygowało Cravena. Medycyna nazwała te przypadki Azjatyckim Syndromem Śmierci.

Inspiracja dla postaci Freddy’ego wywodzi się z dzieciństwa reżysera. Fred Krueger był kolegą z klasy, który przez kilka lat gnębił małego Wesa (wariacji jego nazwiska Craven użył także w swoim wcześniejszym filmie, Ostatnim domu po lewej stronie z 1972 roku, gdzie złoczyńca nosił imię Krug). Z kolei wygląd Freddy’ego (w szczególności kapelusz i brudne ciuchy) wziął się z niepokojącego przeżycia dziesięcioletniego Wesa, który pewnego dnia zauważył bezdomnego, ubranego właśnie w ten charakterystyczny sposób, który stojąc na ulicy, wpatrywał się w okno domu Cravenów.

Pierwotny koncept wyglądu Freddy’ego miał być też o wiele bardziej przerażający, z zębami prześwitującymi przez rozerwaną skórę szczęki, ropą płynącą z poparzeń i kawałkiem czaszki widocznym przez ranę na głowie. Jednak charakteryzator, David B. Miller, stwierdził, że nie uda się na tyle realistycznie ucharakteryzować aktora, a jeśli użyje się kukły, trudno będzie to potem filmować i nie będzie się dobrze zgrywało z prawdziwymi ludźmi. Tak więc pomysły te zostały ostatecznie porzucone.

Początkowo też Freddy miał być klasycznym „milczącym” mordercą, takim jak Jason czy Michael Myers. Jednak z biegiem czasu i kolejnymi sequelami, Krueger wypracował swój własny, charakterystyczny styl, przepełniony czarnym humorem.

Robert Englund, odgrywając Freddy’ego, wzorował się na kreacji Klausa Kinskiego w filmie Nosferatu – wampir (1979) Wernera Herzoga. Aktor w komentarzu, który mamy okazję usłyszeć na wydaniu DVD, opowiada także, że w głowie miał pewien obraz z własnego dzieciństwa, który pasował mu do stworzenia przeszłości Kruegera. W czasach kiedy Englund chodził do szkoły, w Walentynki cała klasa zrobiła i wręczyła sobie wzajemnie walentynkowe kartki. Był tam jednak jeden chłopak, który nie dostał od nikogo kartki. Englund wyobrażał sobie, że później ten chłopiec stał się Freddym.

freddy1

Jaki przedmiot kojarzy się Wam najbardziej z postacią Freddy’ego? Oczywiście, rękawica z nożami zamiast palców. Pomysł zrodził się w głowie Cravena, który chciał dać Kruegerowi jakąś unikalną broń, która jednocześnie byłaby praktyczna, tania w wykonaniu i łatwa w transporcie. W tym czasie reżyser studiował akurat pierwotne lęki zagnieżdżone w podświadomości ludzi wszystkich kultur i odkrył, że jednym z takich uniwersalnych lęków jest strach przed zwierzęcymi szponami. W międzyczasie Craven  zaobserwował swojego kota, który obnażał i chował swoje pazury. Zapewne w tym momencie nad głową zapaliła mu się żarówka niczym u Pomysłowego Dobromira.

Oryginalna rękawica została potem użyta w sequelu, Koszmarze z ulicy Wiązów 2: Zemście Freddy’ego (1985), pojawiła się także w gościnnym występie, wisząc na ścianie słynnej szopy na narzędzia w filmie Martwe zło 2 (1987) Sama Raimiego (była to odpowiedź na użycie przez Cravena fragmentów pierwszego Martwego zła z 1981 roku, które można było zobaczyć na ekranie telewizora w Koszmarze z ulicy Wiązów). Później Craven użyczył oryginalnej rękawicy do realizacji trzeciej części serii, Koszmaru z ulicy Wiązów 3: Wojowników snów (1987), jednak unikatowa broń zaginęła na planie tego filmu i nikt jej już więcej nie widział.

freddy5

W pierwotnym scenariuszu Wesa Cravena film kończył się happy endem. Nancy zabija Kruegera, przestając w niego wierzyć, następnie budzi się i odkrywa, że wszystko co się do tej pory wydarzyło, było tylko naprawdę długim i realistycznym koszmarem sennym. Następnie żegna się z matką i jedzie do szkoły wraz z przyjaciółmi. Jednak producent, Robert Shaye, zażyczył sobie nieco bardziej przewrotnego zakończenia, które zostawi otwartą furtkę dla kontynuacji. Zasugerował, aby oszukać widzów, którzy byliby przekonani, że Freddy nie żyje, tylko po to, żeby to finałowa scena okazywała się snem. Film miałby kończyć się sceną, w której Freddy odjeżdża samochodem, a dzieciaki krzyczą wniebogłosy. Craven nie krył swojej niechęci dla takiego finału i ostatecznie zostały nakręcone cztery różne finały – szczęśliwe zakończenie Cravena, zakończenie z Freddym zasugerowane przez Shaye’a oraz dwa zakończenia, które były kompromisem pomiędzy dwoma pierwszymi. Ów kompromis to znana widzom scena, w której matka Nancy zostaje wciągnięta przez otwór w drzwiach. Craven jednak zawsze powtarzał, że film powinien mieć oryginalne, szczęśliwe zakończenie, które on napisał.

nightmare-on-elm-street-ending

A na koniec dzisiejszej ciekawostki, kilka liczb. Koszmar z ulicy Wiązów nakręcono w 30 dni. Postać Freddy’ego Kruegera była obecna na ekranie jedynie przez siedem minut, podczas gdy nakładanie charakteryzacji na Roberta Englunda trwało około trzech godzin.

W czasie realizacji filmu zużyto prawie 2000 litrów sztucznej krwi, z czego spora część poszła na scenę śmierci Glena (Johnny Depp). Dla Deppa był to zresztą pierwszy pełnometrażowy film, a został do niego zatrudniony tylko dlatego, że Charlie Sheen zażądał za dużo pieniędzy, a córka reżysera uznała Johnny’ego za wyjątkowego przystojniaka.

Zdanie „ulica Wiązów” nie pada ani razu w ciągu całego filmu.

Fot.: New Line Cinema

Koszmar z ulicy Wiązów

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Bębenek

Dziecko lat 80. Wychowany na komiksach Marvela, horrorach i kinie klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

4 Komentarze

  • Czy cykl „piątkowych ciekawostek” nie będzie już kontynuowany? Bardzo lubiłam piątkowe poranki w pracy właśnie przez te ciekawostki, a tu już prawie miesiąc ciszy :(

    • Miło mi to słyszeć (tudzież czytać). :) Potrzebowałem trochę czasu, żeby odpocząć od tego cyklu, ale ile można odpoczywać? Zapraszam zatem jutro, na nową ciekawostkę! :)

  • Genialne! Wszelkie ważne i interesujące informacje, które ja szukałam parę lat na różnych stronach, są na jednej porządnej stronce bardzo fajnie przekazane ^^ Duży plus ^^ Ciekawą rzeczą byłoby też rozpisanie biografii Kruegerka w sumie gdzieś to widziałam, ale to nie było kanoniczne w pełni. Świetna stronka i ciekawostki xd Ogólnie słyszałam także, że taki a nie inny wygląd Kruegera wziął sie z merdania kształtu twarzy koszmara w pizzy XD Zabawne, ale w sumie troche wygląda na taką pizzę :D

    • Dziękujemy za miłe słowa :).
      Zapraszam też do całego działu ciekawostek – swojego czasu Michał trzaskał je co piątek :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.