Piątkowa ciekawostka o…: “V jak Vendetta”

V jak Vendetta

Pierwszy piątek września pewnie nie napawa optymizmem. Dla niektórych oznacza on powrót do szkoły i koniec wakacji. Dlatego też w dzisiejszej ciekawostce nie będę męczył Was żadnymi filmami związanymi ze szkołą i nauką. Zamiast tego, co powiecie na… rewolucję? W dodatku przeprowadzoną przez człowieka w masce Guy’a Fawkesa, który później zainspirował do podobnego wizerunku hakerów z grupy Anonymous. Tym kimś był niejaki V, który w dystopijnej wizji Londynu narobił sporo zamieszania. Oczywiście chodzi o film V jak Vendetta z 2005 roku, w reżyserii Jamesa McTeigue’a, będący ekranizacją znakomitego komiksu autorstwa Alana Moore’a i Davida Lloyda.

Alan Moore, znany ze swojego nieprzychylnego podejścia do filmowych adaptacji własnych dzieł (w szczególności do tragicznej Ligi niezwykłych dżentelmentów), wyraził swoją dezaprobatę, krytykując obraz McTeigue’a za ogromną ilość dziur fabularnych. Moore zakończył współpracę ze swoim wydawcą, DC Comics, po tym, jak powiązanemu z nimi studiu filmowemu Warner Bros. nie udało się wycofać twierdzenia na temat rzekomego poparcia ich produkcji przez Moore’a. Producent, Joel Silver, tłumaczył się tym, że na jednej konferencji prasowej, Lana Wachowski (wtedy jeszcze znana jako Larry) rozmawiała z twórcą i Moore był bardzo podekscytowany tym, co od niej/niego usłyszał. Alan Moore przedstawił swoją wersję, w której nie powiedział nic podobnego, oświadczył za to, że nie chce mieć nic wspólnego z filmami i nie jest zainteresowany Hollywood. Zażądał też od DC Comics, aby wydawnictwo wywarło presję na Warner Bros., które miało wydać publiczne oświadczenie i przeprosiny za „kłamliwe słowa” Silvera. Producent osobiście zadzwonił do Moore’a, lecz żadne oświadczenie nie ujrzało światła dziennego.

Gdyby Alan Moore tak na mnie popatrzył, bez wahania publicznie bym go przeprosił za co tylko chce.

Gdyby Alan Moore tak na mnie popatrzył, bez wahania publicznie bym go przeprosił, za co tylko chce.

Według Moore’a, oryginalny komiks opowiadał o anarchii w starciu z faszyzmem.  Podczas gdy film w ogóle nie zapuścił się w te rejony, zamiast tego prezentując pojedynek „amerykańskiego neo-liberalizmu z amerykańskim neo-konserwatyzmem”, a jego akcja powinna się rozgrywać w Stanach Zjednoczonych zamiast w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie skończyło się na tym, że Alan Moore całkowicie zrzekł się jakichkolwiek profitów związanych z ekranizacjami jego historii i zabronił używania swojego nazwiska w napisach. W wyniku tego, cały dochód, który Moore mógł otrzymać, przeszedł w ręce współtwórcy komiksowej wersji V jak Vendetta, rysownika Davida Lloyda.

v1

W filmie można odnaleźć całą masę nawiązań do „V” występującego zarówno jako litera, jak i rzymski odpowiednik cyfry 5. Na przykład, pierwszy monolog, który V wygłasza, przedstawiając się Evey, zaczyna się od słowa na literę V, zawiera pięć zdań i 49 słów rozpoczynających się od V. Cela, w której trzymany był bohater, oznaczona była rzymską „V”, a jego ulubiony cytat, który jak powiedział Evey, pochodził z Fausta, chociaż tak naprawdę było to motto okultysty, Aleistera Crowley’a, brzmiał: Vi Veri Vniversum Vivus Vici (Na mocy prawdy, ja, żyjący człowiek, podbiłem wszechświat). Zarówno w filmie, jak i komiksie słowo Vniversum jest zapisane z błędem jako Veniversum. W czasie tańca z Evey, piosenka którą wybiera V jest piątą z kolei na liście szafy grającej (aczkolwiek wszystkie znajdujące się tam piosenki są ponumerowane jako „5”). Kiedy V konfrontuje się z Creedym w jego domu, odgrywa piątą symfonię Beethovena, której pierwsze nuty mają rytm przypominający literę „V” nadawaną alfabetem Morse’a ( • • • — ). Początek tej symfonii był używany jako kod wywoławczy w czasie europejskich transmisji BBC podczas II Wojny Światowej, jako nawiązanie do Churchillowskiego V jak Viktoria (tytuł filmu i komiksu zresztą również jest dość oczywistym nawiązaniem do tych słynnych słów i gestu brytyjskiego premiera). W czasie walki z Creedym i jego ludźmi na stacji metra Victoria, V układa literę „V” ze swoich sztyletów zanim je rzuca. Po tej walce, kiedy V zostaje ranny, zostawia na ziemi krwawy ślad w kształcie „V”. W czasie eksplozji parlamentu, zniszczonego 5 października, fajerwerki formują na niebie literę „V”. Takich przykładów można by mnożyć jeszcze wiele.

v7

W rolę V wciela się aktor Hugo Weaving, który właściwie przez cały czas trwania filmu ani razu nie pokazuje swojej twarzy. Był to dość fortunny zbieg okoliczności, jako że Weaving został obsadzony w tej roli już w czasie trwania zdjęć, kiedy tę rolę odgrywał jeszcze inny aktor, James Purefoy. Dzięki użyciu maski Guy’a Fawksa, bardzo łatwo było podłożyć głos Weavinga pod już nakręcone sceny z Purefoy’em, które zostały użyte w finalnej wersji filmu. Reżyser, James McTeigie, stwierdził w jednym z wywiadów, że on potrafi rozróżnić dwóch aktorów, ale widzom raczej się to nie uda.

Równie dobrze za tą maską mógł kryć się Brad Pitt.

Równie dobrze za tą maską mógł kryć się Brad Pitt.

W scenie, wktórej widzimy, jak V wychodzi z płonącej celi w Larkhill, tak naprawdę widzimy kaskadera, Chada Stahelskiego, który dosłownie przeszedł przez ogień, mając na sobie tylko stringi i warstwę ognioodpornego żelu. Temperatura ciała kaskadera musiała zostać obniżona, zanim zaczęto kręcić tę scenę, na szczęście tej nocy temperatura na zewnątrz była poniżej zera.

Z kolei we wspomnianej już scenie strzelaniny na stacji Victoria kaskaderzy naprawdę poruszali się w zwolnionym tempie, podczas gdy dubler Weavinga, David Leitch, ruszał się w „czasie rzeczywistym”, tworząc złudzenie, że jego ruchy są szybsze.

v5

W komiksie ilustrator David Lloyd często rysował maskę Guy’a Fawkesa, nanosząc na nią subtelne zmiany, mające prezentować aktualny nastrój czy ton konkretnej sceny. Filmowcy próbowali powtórzyć ten efekt, z początku planując zrobienie większej ilości masek z różnymi wyrazami „twarzy”, jednak ostatecznie zdecydowano się na efekty komputerowe i umiejętną grę światłem i cieniem w post-produkcji.

A teraz się uśmiecham.

A teraz się uśmiecham.

Scena, w której strażnik goli głowę Evey, czyli Natalie Portman, nakręcona została w jednym ujęciu. McTeigue użył trzech różnych kamer, aby osiągnąć pożądany efekt. Sama aktorka nie mogła się doczekać tego momentu, twierdziła bowiem, że już od dawna chciała ogolić głowę na łyso.

v2

W filmie można zaobserwować pewną dwoistość pomiędzy V a Evey. Jak dowiadujemy się na początku, V został stworzony poprzez płomienie, oznaczające zniszczenie i zemstę, z kolei Evey rodzi się na nowo w strugach deszczu, reprezentując wodę, oznaczającą odrodzenie i przebaczenie. Film kończy się śmiercią V, symbolizującą koniec cierpienia i zemsty, zostawiając miejsce dla przebaczenia i odrodzenia.

v3

Litera V została użyta w tym tekście dokładnie 55 razy (nie licząc tego zdania).

Fot.: Warner Bros.

Miłośnik lat 80., komiksów Marvela, horrorów i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *