dom dobry

Piekło jest w nas – „Dom dobry” – Wojciech Smarzowski

Tytuł nowego filmu Wojciecha Smarzowskiego Dom Dobry nawiązuje oczywiście do jego filmu z 2009 roku Dom Zły. Tym razem bierze na warsztat nie obskurną popegieerowską budę, w której szczęścia próżno szukać, tylko pozornie zwykły polski dom – miejsce, w którym każdy powinien mieć własną, bezpieczną przestrzeń. Bez względu na to, co by się działo w szkole, w pracy, czy u znajomych, mieszkanie jest azylem, a partner najlepszym przyjacielem i jedną z najbliższych osób, której można ufać. W kontrowersyjnym filmie Wojciech Smarzowski pokazuje odwróconą, patologiczną sytuację, w której z domu należy jak najszybciej uciekać. I problem, który ma miejsce – niestety nie na mikroskalę. 

Początek relacji Małgorzaty i Grzegorza ma miejsce na aplikacji randkowej, jak to dzisiaj często bywa. Są ludźmi z całkowicie różnych rodzin i z innymi uprzednimi doświadczeniami życiowymi. Kobieta zdecydowanie nie może polegać na swojej rodzinie, a jej matka określa ją wręcz jako największą porażkę. Występują problemy z alkoholem, szkodliwe i staroświeckie przekonania, a ona sama nie ma do końca gdzie się podziać. Mężczyzna jest natomiast ułożonym, stabilnym życiowo i wpływowym biznesmenem z własnym, dużym i nowoczesnym mieszkaniem. O jego wychowaniu nie wiemy aż tak dużo, ale dosłownie kilka pozornie normalnych dialogów zdradza jego osobowościowe ubytki. Parę łączy pasja do literatury. Na początku wydają się być jak ying-yang i uzupełniać się. Stopniowo jednak ich relacja zaczyna przypominać zderzenie pięści z nosem, aż taką dosłownie się staje.

DOM DOBRY - Image - Obraz 1

W pierwszej części filmu Smarzowski rozbiera na części pierwsze bohaterów. Analizuje jak jedna osoba staje się drapieżcą, a druga ofiarą. Unika bezpośredniości, która nadejdzie później. Widzimy sceny z domu mocno nieidealnej, ale jednak w miarę funkcjonującej rodziny – jednej z tysięcy, jakie w Polsce występują. Bohaterka ma swoje zainteresowania, ma pracę – nie można jej nazwać ani życiowo wygranej, ani określeniem, jakie użyła matka. Początek związku jest jak każdy inny, a zwiastun tragedii jest przemycany w dialogach. Zanurzamy się powoli w świat manipulacji, uzależnień, emocjonalnych szantaży, sprzecznych sygnałów, traum, tragedii przeplatanych z nadzieją i patologii wygrywającej z dobrem. Reżyser stworzył kompletny, kompleksowy film o przemocy domowej. Od jej źródeł, aż po jej najbardziej skrajną postać. Odpowiada chociażby na pytanie – skoro ją bije, to czemu nie ucieknie? Film ma też pewien walor dydaktyczny, bo widzimy sytuacje, w których powinna zapalić się nam lampka. Widzowi towarzyszy dyskomfort, gdy główna bohaterka nienauczona wcześniejszymi doświadczeniami, krytykowana przez rodzinę i szukająca za wszelką cenę bliskości jest ich nieświadoma. Piekielnie i nieprzyjemnie ludzkie.

Nie spodziewałem się w Domu Dobrym zobaczyć narracyjnych eksperymentów. Widzimy nie tylko historię o przemocy, ale też zanurzamy się głęboko w drastyczny stan psychiczny bohaterki. Przeplatana jest rzeczywista historia oraz to, co się dzieje w jej głowie oraz jak kolejne uderzenie, kolejna manipulacja wpływa na jej decyzje i potęguje bezradność. Nieskończona pętla i labirynt, z którego nie sposób się wydostać. Z jednej strony bohaterka szuka wyjścia, ale boi się tego, co czeka za rogiem. Zostało to przedstawione na tyle dobrze, że widz odczuwa ten stan na własnej skórze i błądzi wraz z bohaterką. Widzimy nie tylko co jest, ale też co by się stało, gdyby… Sam zabieg jest ryzykowny i wychodzi chwilowo chaotycznie, ale ten chaos można usprawiedliwić. Ofiara przemocy domowej nie czuje wyłącznie samych uderzeń – w głowie rozbrzmiewa jej każdy głos i każda wiadomość tekstowa. Trudno mi sobie przypomnieć podobnie immersyjne, niepokojące doświadczenie. To Dom dobry wyróżnia i pod tym względem filmowi niczego nie brakuje.

DOM DOBRY - Image - Obraz 3

Wiedziałem, o czym film jest, ale nie spodziewałem się ciarek i dreszczy przez ponad godzinę. Byłem roztrzęsiony, przerażony, zdruzgotany. Piszę tę recenzję, kiedy już trochę ochłonąłem, ale nie jestem w stanie pisać jej zupełnie bez emocjonalnego zaangażowania. Około 70% sali było zajętej, ale każdy milczał, nie licząc drobnych śmiechów przy scenach z sytuacyjnym humorem na początku. Koło Domu Dobrego trudno przejść obojętnie, ale nie zyskał jednoznacznej aprobaty krytyków. Tak, przez większość filmu mąż bije i gwałci żonę. Nie mogę zaprzeczyć, że jest to misery porn torture porn. Smarzowski zrobił film tak, aby naprawdę dotrzeć do widza i mu się udało. Czy scen przemocy, gwałtów nie było trochę za dużo? Być może tak i od pewnego momentu nie dodają one za wiele do całości fabuły. Mają natomiast za zadanie spowodować uczucie, jakby sam widz był tą ofiarą, poczuł bezradność. Poniekąd więc zgadzam się z krytyką i ją rozumiem, jednak jeśli ktoś wyniósł z filmu tylko to, że przemoc domowa jest brutalna, to uważam, że oglądał go nieuważnie. Oprócz analiz bohaterów, pokazane jest też, że system nie zawsze działa i że samej bohaterce jest trudno prosić o pomoc, pomimo tego, że różne instytucje dla takich osób istnieją – cieszę się, że Smarzowski nie zaprzeczył istnieniu takowych. Ogromny plus również za to, że pojawiła się też postać mężczyzny jako ofiary przemocy domowej. Brutalność budzi kontrowersje i krytykę, a oprócz tego sam film ma parę uproszczeń i niedociągnięć fabularnych. Nie zaprzeczam istnieniu skorumpowanych policjantów, jednak taka postać się pojawia w celu ułatwienia historii, pociągnięcia jej dalej. Nieco sprzeczne są też sceny z życia antagonisty i sam chwilami nieco się w tym gubiłem. Lepszą częścią filmu jest obraz oraz siła, niż sama historia, dlatego też lepiej się koncentrować na odczuwaniu, niż chłodnej analizie.

Domu Dobrym Smarzowski trzyma się swojej stylistyki. Nie boi się dosadności, poświęca część treści na rzecz oddziaływania na widza, przeprowadza wiwisekcję patologii i ludzkiego zepsucia. Przewijają się postaci występujące w poprzednich filmach – skrzywiony mentalnie i religijnie ksiądz, czy skorumpowany policjant. Pod tym względem reżyser jest wtórny, jego lekko łopatologiczne diagnozy społeczne się nie zmieniają. Może to delikatnie uwierać, ale wspomniane postaci są drugo- i trzecioplanowe – nie jest to więc duża wada. Są też równoważne postaci pozytywne, choć ich pozycja w życiu Małgorzaty jest bardzo zmienna i niejasna, co też jest realistyczne. Jestem skłonny w cały obraz przemocy uwierzyć – został oparty min. na listach ofiar przemocy domowej, czy po konsultacji z instytucjami, o czym wspomniał reżyser w jednym z wywiadów. 

DOM DOBRY - Image - Obraz 10

Trudno mi sobie wyobrazić trudniejsze role do odegrania. Grzegorz jest sadystyczny, bezwzględny, ale nie karykaturalny. Małgorzata jest poniżana, bita, manipulowana, w rozsypce i z dezintegrowaną osobowością. Agata Turkot i Tomasz Schuchardt zagrali wręcz wybitnie i wiernie oddali bohaterów. Role wymagały absolutnego poświęcenia, niemal zastąpienia własnych osobowości. Bez tak genialnej gry aktorskiej, nie byłbym w stanie się tak emocjonalnie zaangażować – wyszłoby albo zbyt delikatnie, albo zbyt karykaturalnie. Tu było w sam raz. Na drugim planie świetna jest też Agata Kulesza w typowej dla siebie roli zgorzkniałej matki.

Dom dobry i film dobry, choć rozumiem skrajne opinie. Nie jest doskonały, choć cechą Smarzowskiego raczej nigdy było dążenie do ideału. Nigdy wcześniej nie widziałem tak dosadnego, a zarazem kompleksowego portretu przemocy domowej i nie przeżyłem takiej podróży w głąb zniszczonej psychiki. Nie był to łatwy seans i nieodpowiednim byłoby bezwzględne polecenie go każdemu. Ludzie o wysokiej wrażliwości mogą poczuć się słabo, a ofiary znęcania się doświadczyć traumy wtórnej. Jeżeli ktoś jest gotowy na zobaczenie wszystkiego najgorszego, co człowiek może zrobić drugiemu człowiekowi bez cenzury, ugrzeczniania oraz chce wiedzieć, jak ta przemoc wygląda i co czuje ofiara – obejrzeć wręcz należy. Dużo z niego wyniosłem, a w samą historię się wciągnąłem. Czułem, że muszę ją poznać, bez względu na to, jak okrutna ona jest. To niewątpliwie sztuka.

DOM DOBRY - Image - Obraz 6

Zdj: Warner Bros

dom dobry

Overview

Ocena
7 / 10
7

Write a Review

Opublikowane przez

Błażej Piechota

Fan kina od 13 roku życia. Docenia zwłaszcza kino twórcze, odważne, czasem kontrowersyjne. Stara się oceniać filmy pół sercem, a pół głową. Docenia wszelkie inne przejawy pasji i kreatywności, nawet jeśli je nie do końca rozumie. Do ulubionych twórców należą min. Michael Haneke, Ingmar Bergman, Krzysztof Kieślowski i Dennis Villeneuve. Lubi oprócz tego czytać literaturę true-crime, męczyć się nad językiem niemieckim, dobrze zjeść, a później dla równowagi pograć w badmintona. Senior minimum wage work expert.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *