Gdy Jakob Hinrichs zabierał się do pracy nad niniejszą powieścią graficzną, początkowo planował po prostu przełożyć literacki pierwowzór na język komiksów. Pozornie proste zadanie jednak stało się dla rysownika kłopotliwe, ponieważ zabrakło mu dostatecznej głębi w oryginalnym Pijaku, którego Hans Fallada napisał podczas pobytu w więzieniu w 1944 roku. O książce pierwsze słyszę, nazwisko autora również nic mi nie mówi, a szkoda, bo ponoć uchodził on przed wojną za słynnego i poczytnego pisarza. Ale to można jeszcze nadrobić, zwłaszcza że przeczytany właśnie komiks bardzo zachęca, aby – podobnie jak zabierający się do pracy Hinrichs – sięgnąć głębiej, w czeluść twórczości Fallady.
Decyzja Jakoba Hinrichsa, żeby nie ograniczać się do surowego tekstu oryginału, wydawała się zresztą nieodzowna, ponieważ wystarczy powierzchownie przyjrzeć się sylwetce Hansa Fallady, aby zrozumieć, że Pijak to coś więcej niż zwykła powieść. Ten niemiecki pisarz bowiem, oprócz popularności, chełpił się również opinią człowieka niezrównoważonego i zbyt rzadko trzeźwego, co podsumowuje jego marny koniec. Dlatego też Erwin Sommer, główny bohater Pijaka, w pewnym momencie staje się Hansem Falladą, a Hans Fallada staje się Erwinem Sommerem. Odpowiadający więc za projekt komiksu Jakob Hinrichs włożył więcej pracy, niż od niego wymagano, w to, aby jego najnowsze dzieło było bardziej unikalne niż typowe przełożenie tekstu na rysunek.

Komiks zdaje się być jedną wielką przestrogą przed tym, co mogą z człowiekiem zrobić używki. I nie bawi się w płytkie moralizatorstwo, nie tłumaczy również postępujących zachowań bohaterów jako ich słabości, której należy współczuć. Najbardziej przerażające wydaje się stopniowe szukanie powodu do tego, żeby zaliczyć „jeszcze jednego sznapsa”; Fallada/Sommer jest na tyle zahipnotyzowany alkoholem i narkotykami, że wszędzie widzi argument ku temu, aby skoczyć na „malucha”. Do pewnego momentu widzimy między nimi różnicę – Hans jest człowiekiem już mocno uzależnionym od morfiny, któremu można współczuć, ale podobnie jak Erwin, ostatecznie odrzuca pomocną dłoń. Ten drugi natomiast dopiero rozpoczyna swój upadek, a patrząc na to, czułem wyłącznie odrazę, bo jego wymówki, czyli to szukanie przysłowiowego kielicha, są odrażające. Jakob Hinrichs nie boi się tym samym mocnych scen, dlatego też ukazanie całkowicie pijanego (anty)bohatera, który dosłownie robi pod siebie, to tylko smutna rzeczywistość alkoholika, której rysownik nie mógł pominąć, skoro chciał stworzyć dzieło głębokie i wstrząsające. I udało mu się – Pijak jest na tyle wstrząsającym obrazem, że ślady po nim pozostają na długo w pamięci.

Nie można obok Pijaka przejść obojętnie. To bezpardonowy komiks, który z pełną surowością rozlicza fatalne wybory, które doprowadzają do destrukcji jednostki. Puenta, wyciągnięta z prywatnej korespondencji Hansa Fallady do rodziny, to paraliżujące zamknięcie tej historii, kiedy to z przepełnionego życiową siłą człowieka pozostaje pusta skorupa, niemająca w sobie nic ze świetności dawnego człowieka. Wielka w tym zasługa nie tylko pierwotnej powieści pisarza, ale również ogromnego wkładu Jakoba Hinrichsa, który postanowił dogłębnie poznać historię Fallady, zanim wziął się za narysowanie Pijaka. Kawał dobrej roboty, do której aż strach wracać.
Fot.: Non Stop Comics


![Przypomnienie zasad - Kurt Vonnegut - "Gdy śmiertelnicy śpią" [recenzja] oko](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2016/05/oko-282x300.jpg)
![Na Trygława i Swaroga! – Janusz Christa – „Kajko i Kokosz. Złota kolekcja, tom 1” [recenzja] kajko i kokosz złota kolekcja](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2021/10/kajko-i-kokosz-zlota-kolekcja-tom-1.jpg)

![Ale to już było - John Lutz - "Szał" [recenzja] szau](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2015/09/szau.jpg)



