Jaka szkoda, że Raymond Chandler napisał w swoim życiu zaledwie kilka krótkich książek! Ostatnio w moje ręce trafiła ostatnia spod jego pióra – Playback, wznowiona przez wydawnictwo Karakter. Kolejny raz Philp Marlowe – cyniczny detektyw – rozwiąże kryminalną zagadkę, a towarzyszyć mu będą piękne kobiety, cyniczne podejście do życia oraz wątpliwy, ale niezachwiany kompas moralny.
Playback opowiada o ostatniej sprawie Philipa Marlowe’a, detektywa którego zgorzkniałości może dorównać jedynie cyniczne poczucie humoru. Jest to zły brat bliźniak Sherlocka Holmesa – błyskotliwość ustąpiła miejsca przebiegłości, nienaganne maniery – śliskim odzywkom wobec kobiet i kowbojską butą przeciw mężczyznom. Tym razem Marlowe zostaje wynajęty do wytropienia i śledzenia pewnej kobiety. Nie dostaje w zamian wiele informacji, ale w zawodzie prywatnego detektywa bardziej liczy się dyskrecja oraz możliwość zjedzenia regularnego posiłku, niż wybrzydzanie przy wyborze spraw. Detektyw rozpoczyna śledztwo, które zaprowadzi go na kalifornijskie wzgórza, do brudnych przydrożnych moteli i wręcz przeciwnie – do luksusowych hoteli i penthouse-ów, na które zwykłego szarego człowieka nigdy nie będzie stać.
Najlepsze w literaturze Chandlera jest to, że nie niczego nie udawał. Nie posiłkował się niesamowitymi zwrotami akcji, które dziś są nadmiernie wykorzystywane przez dzisiejszych pisarzy kryminałów. Nie ucieka także do rozwlekania książki o głębokie retrospekcje mające zwiększyć objętość książki, a wręcz przeciwnie! Playback liczy zaledwie dwieście stron, a Chandler strzela w czytelnika błyskotliwymi zdaniami w rytmie stacatto. Mimo to, nieco suche przedstawienie pewnych scen w ogóle mi nie przeszkadzało w lekturze. W pełni wynagradzały mi ciekawe metafory lub całe akapity, które jak już się pojawiały, robiły ogromne wrażenie analizując otaczający nas świat. Geniusz Chandlera zawiera w takim zdaniu jak poniżej:
Wszystkie baby żyją za długo. Tylko nie moja.
Właśnie ta prosta sentencja wbiła mnie w fotel. Tym bardziej, że Playback napisany jest po śmierci żony autora. Wyobrażam sobie, jak z nieodłączną fajką i kieliszkiem whisky wystukuje to zdanie na klawiaturze maszyny, aby podzielić się z czytelnikiem intymną cząstką siebie. W takich chwilach na nowo zakochuję się w literaturze i przypominam sobie, o co w tym wszystkim chodzi.
Nie ukrywam, że Philip Marlowe, jak i sam Raymond Chandler są jednymi z moich ulubionych literackich postaci. Ten pierwszy dlatego, że mimo cynicznego podejścia do życia posługuje się niezachwianym kodeksem moralnym, choć nieco spaczonym przez amerykańskie społeczeństwo pierwszej połowy XX wieku. Ten drugi, ponieważ zasługuje na przydomek ojca tzw. Czarnego Kryminału, którego pokłosiem są dzisiejsze niemal wszystkie zalewające rynek powieści, które posiadają filar w postaci detektywa z problemami. To właśnie Raymond Chandler, zarówno w poprzednich powieściach, jak w ostatnim, najbardziej cynicznym i zgorzkniałym Playbacku przemyca do powieści o wręcz kieszonkowej gramaturze celne obserwacje dotyczące społeczeństwa, jego kondycji oraz przypatruje się jednostce. Mimo, że książki, których bohaterem jest detektyw Marlowe wyglądają niepozornie, nie dajcie się zwieść. W środku czekają na was akapity ociekające geniuszem oraz ciekawa fabuła, którą nawet kilkadziesiąt lat po premierze czyta się wyśmienicie.
Nie wiem, czy Playback to najlepsza książka Raymonda Chandlera. Jego twórczości nie jestem w stanie sklasyfikować w systemie numerycznym. Musiałbym dać same dziesiątki, bowiem każda książka tego autora jest dopieszczona do ostatniego przecinka i tak samo dobra niczym ostatnia kropka. Niesamowite, że powieść, którą można skończyć w jedno leniwe popołudnie zawiera w sobie więcej treści niż niejeden dzisiejszy bestseller.
Gwoli wyjaśnienia, aby nie było niejasności – Playback jest ostatnią książką napisaną całkowicie przez Chandlera. W jego dorobku ostała się jednak jeszcze jedna, której autor dokończyć nie zdołał. Mowa o napisanych w 1959 roku Tajemnicach Poodle Springs, które zostały dokończone przez Roberta B. Parkera aż trzydzieści lat później! Czy i ten tom zostanie wydany przez wydawnictwo Karakter? Trzymam mocno kciuki, aby tak się stało.
Fot.: Wydawnictwo Karakter




![Co może zrobić kobieta? – Maureen Jennings - „Detektyw Murdoch. Pod gwiazdami smoka” [recenzja] Pod gwiazdami smoka](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2016/08/4e0fb88dde9558d577e3a77ca3177a56.jpg)
![Detektyw Murdoch przed najtrudniejszym zadaniem – Maureen Jennings - „Detektyw Murdoch. Spuśćmy psy” [recenzja] Spuśćmy psy](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2016/10/0bee7e7efb3c1340d8622d4bfaaef7e4.jpg)



