Po emocjonalnej huśtawce poprzedniej części, trzecia odsłona Błogosławieństwo Niebios wraca ze zdwojoną siłą, jeszcze bardziej zgłębiając się w przeszłość Xie Liana i jego specyficznej relacji z Niebiosami. Mamy okazję na własnej skórze doświadczyć niesamowitości i przepychu królestwa Xianle, zwłaszcza w trakcie jego najważniejszego święta – parady Święta Latarni, gdzie młody książę swym występem miał zachwycić samych bogów i zapewnić mieszkańcom dobrobyt na kolejne lata. Lecz próba uratowania pewnego chłopca była początkiem dość skomplikowanej relacji Xie Liana z samymi Niebiosami i preludium do jego tragicznego upadku. Mamy okazję poczuć ciężar wieków, który Xie Lian nosił na swych ramionach przez kolejne osiemset lat. I pamiętajmy: to dopiero początek.
Recenzja zawiera spoilery!
Trzeci tom Błogosławieństwo Niebios to powrót do snu, z którego nie chcę się obudzić. Chociaż stopniowo moglibyśmy zacząć mówić o pewnego rodzaju koszmarze. Koszmarze z lekką nutą słodyczy. Kolejna odsłona serii Mo Xiang Tong Xiu zaczyna wchodzić w fazę, gdzie humor idzie w parze z tragizmem, a prosty język powieści tworzy tutaj kontrast z historią Xie Liana, który powoli zaczyna odbiegać od radosnego bożka z pierwszego tomu. Z jednej strony obserwujemy upadek jego rodzinnego królestwa i preludium do pierwszego wypędzenia z Niebios, a z drugiej żarty duchów z powodu jego „niedziałającej męskości” przy Hua Chengu. Mimo iż kolejne części zaprezentują nam jeszcze więcej emocjonalnych wycieczek ku zatraceniu, to na przestrzeni tych trzech tomów właśnie ten ostatni czytało mi się najlepiej, mimo iż brakowało mi obecności mojego kochanego Lang Qianqiu.
Niemniej jednak poznajemy w tym tomie plejadę nowych bohaterów, którzy, pomimo małej obecności w trójce, powrócą z wielkim przytupem w kolejnych częściach. Mei Nianqing, który pomimo poważnego i wymagającego nastawienia ewidentnie ma słabość do młodego księcia; dumny i patrzący z pogardą Shi Wudu, zwany również Wodnym Despotą; Quan Yizhen, znany przede wszystkim z bicia swoich wyznawców, czy młody Honghong, który odegra znacznie większą rolę niż sugeruje jego obecność w tym tomie. Nie wspominając już o enigmatycznej postaci, zwanej jako Biel Bez Twarzy, która wydaje się pociągać za sznurki złych losów historii Xie Liana.
Z tomu na tom historia wydaje się być coraz mroczniejsza. Oczywiście, nadal mamy mnóstwo uroczych interakcji między Xie Lianem i Hua Chengiem, lecz ci, którzy poznali Błogosławieństwo Niebios jeszcze przed polską premierą, z pewnością potwierdzą, że losy naszego upadłego boga z tomu na tom coraz mocniej krzywdzą nasze serducho. Jednym z takich momentów jest przedstawienie przeszłości Xie Liana, kiedy to jako młody książę i „początkujący bóg” stara się uratować wszystko i wszystkich. Od pierwszych chwil towarzyszyła mu tylko jedna myśl: aby pomóc wszystkim ludziom. I wraz z dorastaniem ta wciąż tląca się iskierka nie straciła swojego żaru, nawet gdy Xie Lian wstąpił do Niebios. Jego zdesperowana próba uratowania mieszkańców Yong’ar przed suszą wysysała z niego resztki sił, ryzykował utratą swoich boskich przywilejów, a do tego część yong’arczyków postanowiła i tak przeciwstawić się bogu, który jedynie pragnął ich ocalić.
W tamtym momencie Xie Lian sprawiał wrażenia niemal niewinnego dziecka, które wychowywane w złotej kołysce, pragnął jedynie ocalić zwykłych ludzi. To pragnienie było niezwykle intensywne w czasach jego młodości, nie chwiejąc się pod wpływem jakichkolwiek przeciwności, których w tamtym czasie doświadczył aż zanadto. Determinacja Xie Liana zawsze wzbudza we mnie ogromny szacunek, gdyż sama w podobnej sytuacji z pewnością stałabym się głównym antagonistą całej powieści. A on? Nieustannie przynosił deszcz mieszkańcom Yong’ar, nawet, gdy jego własny dom stawał w obliczu krwawego konfliktu. A może to obecność pewnego żołnierza przynosiła mu nieco otuchy?
W przeszłości Xie Liana pojawia się też pewna tajemnicza postać – młody chłopiec, któremu uratował życie w trakcie parady Święta Latarni. Wychudzony, brudny, twarz pełna bandaży, lecz od pierwszej chwili zafascynowany młodym księciem. Nie ma rodziny, domu, a sam jego los wydaje się być naznaczony przez nieszczęście, które następnie wydaje się ciągnąć za Xie Lianem.
Jednak, aby umilić ten nieco depresyjny nastrój, trzeci tom Błogosławieństwo Niebios w końcu dodaje (delikatnej, lecz nadal!) pikanterii w postaci kultowej już sceny „podwodnego pocałunku” między naszymi bohaterami. Fani serii (w tym ja) z pewnością czekali na ten konkretny moment w polskim wydaniu, nawet jeśli była to dość ulotna chwila. Niemiej jednak nowi czytelnicy mogli nareszcie westchnąć „Nareszcie!”.
Będę z pewnością to wielokrotnie powtarzać, lecz uwielbiam tę fascynującą mieszankę komedii, tragizmu, pikanterii i fantastyki przygotowaną przez Mo Xiang Tong Xiu. W pierwszej kolejności obserwujemy początek „końca” Xie Liana, aby następnie obserwować dość naiwne próby zaimponowania Hua Chengowi przez duchy czy pewną ciężarną demonicę, podejrzewającą każdego niebianina o bycie potencjalnym ojcem. A wszystko to okraszone cudownymi interakcjami między Hua Chengiem a Xie Lianem, od których człowiek aż ma ochotę się zakochać. A potem wraca na ziemie i uświadamia sobie, że taka miłość jest jedyna w swoim rodzaju. Zarezerwowana tylko dla Hualiana.
Na tej stronie wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? ZGADZAM SIĘ
Manage consent
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.