Pokémon

Nowoczesne kino familijne – Rob Letterman – „Pokemon: Detektyw Pikachu” [recenzja]

W dzieciństwie byłem wielkim fanem Pokémonów. Pierwsza fala popularności tych uroczych stworków uderzyła w Polskę mniej więcej pod koniec lat 90. XX wieku, czyli właśnie w czasach mojego dzieciństwa. Pasjami kolekcjonowałem Tazo, słynne i nieśmiertelne „karteczki”, naklejki dołączane do słodyczy, pluszaki czy inne wymyślne (wtedy) zabawki i w nieskończoność bawiliśmy się z koleżankami i kolegami ze szkoły w trenerów Pokémonów, a każdy na podwórku chciał być Pikachu, Charmanderem czy Bulbasaurem, przy okazji po cichu licząc, że tym razem nie przypadnie nam rola Psyducka, Meowtha czy Koffing. Jak to jednak bywa z dziecięcymi fascynacjami oraz tego typu modami – przeminęła z wiekiem i Pokémony straciły ważność w moim życiu (jak i zapewne wielu innych dzieciaków). Gdy popularność tego uniwersum uderzyła ze zdwojoną siłą kilka lat temu za sprawą gry mobilnej Pokémon Go, społeczność na całym świecie ponownie oszalała, ale jakoś na mnie magia sentymentu i mechanika tej gry nie zadziałała i był to jeden z tych przypadków, gdy jako dorosły człowiek nie umiałem odnaleźć dawnej magii w powrocie ulubionego niegdyś uniwersum. Gdy jednak gruchnęła informacja, że Pokémon: Detektyw Pikachu będzie filmową (aktorską!) adaptacją Pokémonów – ucieszyłem się i stwierdziłem, że na pewno dam jej szansę. I dziś mogę śmiało powiedzieć, że Bob Letterman potrafił zadowolić starego fana i rozpalił w nim iskierkę dawnej fascynacji.

Tim Goodman jest jednym z tych młodych dorosłych, który niespecjalnie przepada za Pokémonami. Chłopak pochodzi z rozbitej rodziny i woli twardo stąpać po ziemi, ponieważ wie, że życie potrafi zaserwować kilka ciosów. Gdy jednak dowiaduje się o zagadkowej śmierci swojego ojca – Harry’ego – postanawia poznać szczegóły tej sprawy. Nieoczekiwanym sojusznikiem oraz partnerem w rozwiązywaniu tej zagadki staje się były partner zmarłego ojca – detektyw Pikachu. Oczywiście Tim początkowo nie jest zbyt zadowolony z takiego obrotu spraw, jednak gdy w Rime City sprawy przybierają katastrofalny wręcz obrót – chłopak zapomina o uprzedzeniach i próbuje uratować nie tylko świat Pokémonów, ale i ludzi.

Fabuła może nie należy do specjalnie odkrywczych oraz absorbujących, jednak należy wziąć pod uwagę, że mamy do czynienia z przygodowym, nowoczesnym familijnym kinem akcji, będącym w dodatku ekranizacją gry i całego uniwersum przeznaczonego dla młodszych odbiorców. Atutem, który przemawia za pozytywną oceną filmu, jest jego niezwykle aktualna problematyka: Pokémon: Detektyw Pikachu opowiada o niełatwych relacjach rodzinnych, biorąc pod lupę relację na linii syn-ojciec, co w dzisiejszym świecie pełnym rozwodów i rozstań jest czymś potrzebnym. W świecie przedstawionym w filmie nie ma żadnych zwierząt, ponieważ ich odpowiednikami są Pokémony i tutaj we wzorowy sposób ukazano, jak powinniśmy oraz jak absolutnie nie powinniśmy traktować innych gatunków. Oczywiście jest to silny walor edukacyjny dla najmłodszych, jednak prawda jest taka, że to właśnie dzieci potrafią wykazać się znacznie większą empatią wobec innych istot żywych niż dorośli. Aktualność dzieła Lettermana objawia się także w przedstawieniu technologii i tego, że może ona mieć na nas zbawienny, ale także i mroczny wpływ i należy we wszystkim zachować zdrowy rozsądek.

Pokémon 2

Letterman zapewne wyciągnął wnioski z wielu innych ekranizacji dzieł cieszących się tak olbrzymią fanbazą i nie popełnił tych samych błędów, co niektórzy jego poprzednicy, przenosząc na ekran inne modne, głośne wytwory popkultury. Dlatego też Pokémon: Detektyw Pikachu może się pochwalić bardzo dobrymi efektami specjalnymi i naprawdę ładnie oddanym światem, w którym aż roi się od Pokémonów (w pewnym momencie przestałem liczyć, ale wydaje mi się, że pokazano ich ponad pięćdziesiąt), kilkoma pięknymi ukłonami w stronę fanów (jak choćby polowanie na Rattatę w trawie czy nucenie przez Pikachu piosenki z niezwykle popularnego serialu animowanego), dlatego kompletnie nie dziwią mnie dość wysokie oceny widzów na całym świecie. Nie wiem, czy był to hit na miarę kontynuacji, ale ja jako dawny, nieaktywny od lat fan tego uniwersum zaliczyłem sentymentalną wycieczkę po świecie, który zdominował fragment mojego dzieciństwa i bawiłem się przy tym dobrze.

Pokémon: Detektyw Pikachu - oficjalny zwiastun 4K Ultra HD Blu-ray, Blu-ray 3D, Blu-ray i DVD

Wydanie DVD oraz Blu-Ray oferuje widzom dwie wersje językowe – z polskim dubbingiem oraz oryginalne, z polskimi napisami. Ja wybrałem tę drugą wersję, ponieważ nie jestem fanem oglądania filmów aktorskich z podłożonym dubbingiem. Oczywiście na próbę obejrzałem kilka wybranych scen w naszej wersji językowej i mogę powiedzieć, że wypada ona dobrze i z pewnością dla osób, którym nie przeszkadza taka forma przyswajania filmów, seans z Maciejem Stuhrem w roli Pikachu będzie równie udany, jak dla mnie, gdy najsłynniejszemu Pokémonowi świata głosu użyczył Ryan Reynolds. Wydanie DVD oferuje tylko jeden dodatek, zatytułowany: Moja Przygoda z Pokemonami – Zanurz się we wciągającym świecie Pokemonów z Justice’em Smithem! Kilkuminutowy materiał nie wnosi wiele do samego filmu i jest skierowany raczej dla miłośników aktora. Znacznie okazalej prezentuje się wydanie Blu-Ray, zawiera ono bowiem aż siedem dodatków, w tym alternatywny początek, dlatego jeśli jesteście miłośnikami treści dodanych do samego filmu – wybierzcie kojarzone z kolorem błękitnym wydanie.

Pokémon

Aktorstwo stoi na przyzwoitym poziomie, jednak z racji tego, że mamy do czynienia raczej z kinem familijnym – nie może być tu mowy o jakichś aktorskich szarżach godnych Oscarów. Nieźle wypadł Bill Nighy, a grający pierwsze skrzypce Justice Smith i Kathryn Newton z pewnością przypadną do gustu młodszym widzom, jednak bezapelacyjnie Pokémon: Detektyw Pikachu to film Ryana Reynoldsa. Miałem obawy, czy po roli Deadpoola aktor będzie w stanie zagrać tak odmienną, a jednocześnie tak znaną postać, ale wyszło mu to genialnie.

Pokémon: Detektyw Pikachu to film, który zaskoczył mnie pozytywnie. Nie miałem wobec tego tytułu prawie żadnych oczekiwań, a seans okazał się przyjemnością. Produkcja ta jest zapewne spełnieniem marzeń niejednego geeka i trzeba przyznać, że Letterman odrobił pracę domową, bo udało mu się stworzyć jedną z lepszych ekranizacji gier, jakie kiedykolwiek powstały.

Pokémon

Write a Review

Opublikowane przez

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.