Pomorze utracone, Pomorze odnalezione – Jak zdobywaliśmy Pomorze [recenzja]

Kiedy sięga się po książkę „Jak zdobywaliśmy Pomorze: Mroczne historie z ‘ziem odzyskanych’”, od razu czuje się, że to coś więcej niż zwykła lekcja historii. Autorzy wciągają czytelnika w fragmenty naszej przeszłości, o których często się nie mówi, pokazując, jak wyglądało życie na Pomorzu tuż po II wojnie światowej. Nie ma tu suchych dat ani nudnych faktów – są ludzie, dramaty, dramatyczne wybory i trudne decyzje w nowej, niepewnej rzeczywistości.

Publikacja powstała przy współfinansowaniu samorządu Darłowa, co pozwoliło szczegółowo pokazać lokalne losy miasta i okolic. Ale choć Darłowo jest tu sercem narracji, książka opowiada uniwersalną historię Pomorza po wojnie. Autorzy stawiają na pierwszy plan człowieka – jego strach, nadzieje, rozpacz i konieczność odnalezienia się w świecie, w którym wszystko, co było znane, nagle przestaje istnieć.

Wszystko zaczyna się od Układu poczdamskiego z 1945 roku, który wyznaczył nowe granice Europy, w tym Polski, i nakreślił los Niemców oraz Polaków na Ziemiach Odzyskanych. Dla Rügenwalde oznaczało to zmianę nazwy na Darłowo i obowiązkowe wysiedlenia niemieckiej ludności. Przybyli tu Polacy – zarówno ci przesiedleni ze wschodnich rubieży kraju, jak i ci, którzy szukali lepszego życia – zastali nie raj, lecz tereny pełne bezprawia, grabieży i niepewności. Pierwsze lata życia na tych ziemiach były chaotyczne, pełne obaw o stabilność granic i własne bezpieczeństwo.

W Darłowie wysiedlenia Niemców rozpoczęły się w grudniu 1946 roku. Ludność wywożono w bydlęcych wagonach i statkami, a przybyli Polacy mogli wybierać spośród opuszczonych domów i mieszkań. Część z tych nieruchomości wcześniej zajmowali robotnicy przymusowi, którzy pracowali dla ich właścicieli w ekstremalnie trudnych warunkach. Miasto było względnie nienaruszone, ale sytuacja nadal była napięta – konflikty narodowościowe, barbarzyńskie zachowania żołnierzy radzieckich i chaos powojenny tworzyły atmosferę ciągłej niepewności.

Książka prezentuje różne perspektywy. Michał Wójcik w reportażu „Dora i Gustaw – ukochane dzieci Hitlera” opisuje gigantyczne działa wybudowane w Darłowie, ukazując niszczycielską moc hitlerowskiego państwa. Pozostałe reportaże koncentrują się na losach ludności po klęsce Niemiec: gwałtach, rabunkach, bezprawiu, niekompetencji polskiej administracji, wysiedleniach i szaberze. Autorzy korzystali z pamiętników, dokumentów i rozmów – zarówno niemieckich mieszkańców, jak i Polaków, którzy przybyli na te ziemie lub tworzyli nową administrację.

Szczególnie poruszający jest reportaż Cezarego Łazarewicza o Karlu Rosenowie, kustoszu muzeum na zamku Książąt Pomorskich. Rosenow, badacz i społeczniak, zmuszony jest pogodzić się z utratą dorobku życia i ukochanego muzeum. To historia, która pokazuje, że wojna to nie tylko zniszczenia fizyczne, ale także utrata złudzeń i wartości niematerialnych.

Autorzy pokazują również, jak różnie ludzie reagowali na chaos. Niemcy działali metodycznie, Rosjanie z dziką żądzą, a Polacy – chaotycznie, prywatyzując wszystko, co się dało. Mimo dramatyzmu wydarzeń, reportaże unikają dydaktyzmu i propagandy – fragmenty prasy, ulotek i notatek z lat 40. przedstawione są w stanie surowym, dając czytelnikowi możliwość samodzielnej oceny wydarzeń.

Książka jest wydana starannie i atrakcyjnie – bogata w fotografie, kopie dokumentów i wycinki prasowe, które potwierdzają autentyczność przedstawianych historii. Wspomnienia mieszkańców przedwojennego i powojennego Darłowa pokazują dramatyczne konsekwencje przesiedleń, utraty domów i destabilizacji życia, ale także nadzieję na przyszłość wolną od wojennych traum.

„Jak zdobywaliśmy Pomorze” to publikacja ważna, poruszająca i potrzebna. To książka o historii, której nie uczą w szkołach, o ludzkich losach, które wciąż pozostają aktualne, i o przestrodze dla kolejnych pokoleń: sztuczne wytyczanie granic może przynieść niewyobrażalny dramat milionów ludzi. To pozycja, która uczy, wzrusza i zmusza do refleksji nad tym, jak cienka granica dzieli los od tragedii.

Foto.: Wydawnictwo Rebis

 

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek - Kamińska

doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o kulturze i religii na podstawie rozprawy pt.: "Polska prasa muzyczna przed transformacją ustrojową na przykładzie "NON STOP". Analiza czasopisma w latach 1972-1990", absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim.  Jej zainteresowania obejmują literaturę, sztukę, psychologię ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *