Książki,Recenzje

Można inaczej – Katarzyna Nosowska – „Powrót z bambuko” [recenzja]

Powrót z bambuko
Powrót z bambuko

Powrót z bambuko to druga w dorobku literackim znanej chyba wszystkim Katarzyny Nosowskiej. Przez dłuższy czas kojarzona głównie z muzyką, od kilku lat z sukcesem szturmuje kolejne dziedziny życia artystycznego i publicznego. Jej działalność na Instagramie szybko zyskała wśród fanów spore uznanie, spektakl Malowane Wrota wyprzedawał się na pniu, a pierwsza książka spotkała się z dużą przychylnością czytelników. Po dwóch latach Kaśka wraca z kolejną po A ja żem jej powiedziała propozycją literacką. Jeśli czytaliście moją recenzję tej książki, to wiecie, że jej przeczytanie zostawiło po mnie raczej pozytywne wrażenie. Czy podobnie jest w przypadku pozycji Powrót z bambuko, dowiecie się z lektury niniejszego tekstu. 

Ale czym jest to tytułowe bambuko? Tego łatwo się domyślić, przypominając sobie, w jakim kontekście zwykliśmy tego słowa używać. Mówimy: zrobić kogoś w bambuko, czyli oszukać, nabić w butelkę, wykiwać. Powrót z bambuko to powrót z miejsca, a raczej stanu, w którym znaleźliśmy się dlatego, że różni ludzie naopowiadali nam różnych bzdur. Nauczyli nas, co wypada, co nie, jak należy się czuć, a jak się nie powinno, co powinniśmy robić, myśleć, jak się zachowywać i reagować, przez co sporo ludzi zatraciło poczucie autonomii i przekonania, że oni i ich własne, nienarzucone odczucia są ważne. Autorka, w myśl słów wypowiedzianych w pewnym wywiadzie, że: świat interesuje ją zwłaszcza w kontekście jej samej – zadaje temu kłam, przytaczając historie ze swojego życia pokazujące, że postępowanie w zgodzie z samym sobą, bycie dla siebie dobrym, jest rzeczą najważniejszą z najważniejszych.

To wszystko podane zostało w bardzo swojskim, bezpretensjonalnym sosie. Nosowska nie stara się tu być żadnym guru, a raczej kumpelą, która już pokonała pewne trudności i chce podzielić się z innymi swoimi sposobami na to. Nie wskazuje gotowych rozwiązań, przedstawia swoją drogę do pewnych refleksji, ale też bardzo otwarcie pisze o własnych kompleksach, ułomnościach. Co bardzo mnie cieszy – konstrukcją książka bardzo mocno różni się od poprzedniej. W tamtej rozdziały były króciutkie, często stanowiły zaledwie ułamek strony, tutaj każdy zajmuje przynajmniej dwie. Dalej są to niezwiązane ze sobą opowieści, jednak wszystkie je łączy jedno – pokazanie, że można inaczej. Prawdziwiej, z większym poszanowaniem swoich uczuć i emocji.

Choć czasu spędzonego na poprzedniej książce Kaśki nie uznaję za stracony, to po jej przeczytaniu odczuwałam lekki niedosyt i byłam pewna, że można lepiej. Dlatego bardzo się cieszę, że Powrót z bambuko pod wieloma względami okazał się zupełnie inny i wypełnił więcej niż kilka wieczorów bardzo przyjemną, choć nie zawsze łatwą lekturą. Każdy potrzebuje odrobiny dobroci i normalności, a omawiana przeze mnie pozycja zapewnia je po wielokroć.

Fot.: Wielka Litera

Podobne wpisy:

Komentarze: 1

  1. Avatar
    Irena 19 stycznia, 2021 at 18:30 Odpowiedz

    Cudowna prawda o nas drodzy ludkowie każdy kto przeczyta książkę Powrót z Bambuko…Nosowskiej ma czarno na białym jak to sobie wymyślamy nasze życie……dobrze jest się przyjrzeć temu czasem pośmiać czasem poplakać…polecam z całego serca lubię przed snem przeczytać sobie jedno z opowiadań i wyjść z matriksa.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *