Recenzje,Seriale

Przepis na zbrodnię po brytyjsku – “Cormoran Strike – sezon 1” [recenzja]

Wielka Brytania to kraj mogący pochwalić się szeregiem kultowych filmowych oraz telewizyjnych kryminałów. Wyspiarscy twórcy od lat zapewniają miłośnikom fikcyjnych zbrodni wiele atrakcji, począwszy od tak klasycznych opowieści, jak wielokrotnie ekranizowane perypetie Sherlocka Holmesa i jego partnera, doktora Watsona, skończywszy na współczesnej odmianie detektywistycznej rozrywki w stylu produkcji Luther. Nikogo więc pewnie nie zdziwi, że jedna z nowszych propozycji stacji BBC One, czyli oparty na gatunkowym skokuw bok J.K. Rowling Cormoran Strike, także utrzymuje wysoki poziom przez cały pierwszy sezon. Adaptacja bardziej dojrzałego dzieła autorki serii o Harrym Potterze ma wszystkie zalety, jakich moglibyśmy się spodziewać po sensacyjnych historiach rodem z ojczyzny Agathy Christie.

Tytułowy bohater serii Cormoran Strike to były weteran wojenny, który wskutek różnych (nie do końca przyjemnych) życiowych zawirowań, skończył jako detektyw kategorii “B”, którego dochody ledwie starczają na spłatę niezliczonych długów oraz zmuszają go do nocowania na rozłożonym w zdezelowanym biurze materacu. Do poturbowanego psychicznie oraz fizycznie protagonisty wkrótce dołącza asystentka, początkowo działająca na zasadzie tymczasowej pomocy, jednak z czasem stająca się pełnoprawnym członkiem dwuosobowej, śledczej drużyny. Ekscentryczny, aczkolwiek wyjątkowo inteligentny, mistrz łamigłówek łączy siły ze stanowiącą bardziej opanowaną i trzeźwo myślącą stroną duetu. Czy czegoś Wam to nie przypomina? Tak, zgadliście. Rowling oraz scenarzyści uwielbiają Arthura Conana Doyle’a i w ogóle tej miłości nie ukrywają.

Podobnie jak w przypadku słynnego miłośnika opium, także i tutaj sama treść rozwiązywanych zagadek jest jedynie umownym tłem, uwypuklającym osobliwe metody Cormorana, a także pozwalającym na wniknięcie w głąb jego psychiki. Tajemnicze zniknięcia czy makabryczne morderstwa funkcjonują niczym dodatkowe rekwizyty, pomagające fabule w lepszym nakreśleniu osobowości eksżołnierza. A powiem Ci, drogi czytelniku, że ta postać to naprawdę niezły materiał dla niejednego amatora psychologii. Przyglądamy się bowiem dźwigającemu brzemię traumy sprzed lat, wkurzonemu na cały świat odludkowi, którego specyficzny kręgosłup moralny jednak mimo wszystko przeczy dobrze znanemu schematowi zgorzkniałego policjanta-nihilisty, forsowanego przez filmowców od kilku dobrych dekad. Wspomniany, nieco paradoksalny światopogląd, kreuje pełnokrwistą personę, ozdobioną wadami i zaletami, uczłowieczającymi jej wyimaginowaną genezę.

Innym istotnym elementem całości jest zaakcentowany przez zręczną pracę kamery, miejski pejzaż. Schowane za mgłą brytyjskie ulice znakomicie pasują do mrocznego klimatu opowieści i ustawiają odpowiedni ton jeszcze zanim intryga rozkręca się na dobre. Gdy razem ze Strike’em i jego zawodową partnerką zwiedzamy okoliczne puby oraz typowe angielskie domostwa, mimowolnie zaczynamy wierzyć w prawdziwość każdej minuty prezentowanych wydarzeń. Surowość naturalnego krajobrazu przemawia do widza radykalnie szczerym i bezkompromisowym głosem.

Kolejną zaletą pierwszego sezonu są umiejętnie wykreowane relacje międzyludzkie. Przekonująca gra aktorska właściwie całej obsady oraz kunszt scenopisarski pozwoliły na stworzenie wzajemnie się uzupełniających, przykuwających uwagę postaci. Zakrapiane sporą dozą charakterystycznego, ironicznego poczucia humoru dialogi, skutecznie ubarwiają szaroburą rzeczywistość, w której egzystują bohaterowie. Ponadto, twórcy nie przesadzają z błyskotliwymi puentami, dzięki czemu unikają na siłę efekciarskich monologów, rodem z Sherlocka Holmesa według Guya Ritchiego. Kontakty interpersonalne w tej serii służą popychaniu historii naprzód, a nie prześciganiu się w sarkastycznych dowcipach.

Tak naprawdę w serialu Cormoran Strike brakuje mi tylko jednej, jedynej rzeczy – oryginalności. Nie mam pojęcia, ile w tym winy J.K Rowling, a ile wkładu własnego autorów telewizyjnej ekranizacji, lecz końcowy efekt zbytnio przypomina dzieła, do których nawiązuje. Mimo że faktycznie, mamy do czynienia z fachowo wykonaną robotą, to jednak trudno nazwać ją czymś więcej niż solidnym tworem zdolnych rzemieślników. Niemniej jednak świetnie skonstruowana fabuła i interesująco przedstawieni protagoniści na pewno zapewnią każdemu miłośnikowi dobrych kryminałów wiele ekscytujących chwil.

Na koniec, nie darowałbym sobie, gdybym nie napisał kilku ciepłych słów o Tomie Burke. Odtwarzający tytułową rolę aktor jest bowiem jednym z najbardziej niedocenianych postaci świata filmu i telewizji. Znany głównie z podrzędnych projektów i niskobudżetowych seriali Anglik ma w sobie coś w rodzaju niepokojącego magnetyzmu człowieka, który zawsze stoi w niepewnym rozkroku między szaleństwem i zdrowym rozsądkiem. Kiedy kilka lat temu zobaczyłem, jak w Tylko Bóg Wybacza Nicolasa Windinga Refna wypowiada najbardziej przerażającą kwestię z mrożącą krew w żyłach obojętnością, wiedziałem, że to wyjątkowy artysta. Jego interpretacja zawodu detektywa co prawda posiada więcej pozytywnego blasku, jednak wciąż zawiera w sobie widoczne odcienie szarości.

Ocena : 7 + (plus, bo Cormoran Strike to fajny gość)


Serial Cormoran Strike obejrzycie na HBO GO – pierwszy miesiąc kompletnie za darmo!

Fot.: HBO Polska

https://web.facebook.com/kulturalnysampling/