Książki,Recenzje

Przerwany sen – Richard Williams – “Wieczny Ayrton Senna” [recenzja]

senna
senna

Drugi taki kierowca w Formule 1 jak Ayrton Senna nie pojawi się już nigdy. Tytuł polskiego wydania Wieczny Ayrton Senna idealnie oddaje fakt, że brazylijski kierowca po dziś dzień jest w pamięci kibiców królewskiej klasy sportów motorowych. Dlaczego tak jest, przybliża w biografii Senny Richard Williams.

Nie będę ferował próżnych wyroków i rzucał banałami, że biografia Senny pióra Williamsa jest wyjątkowa i niepowtarzalna, boo tak nie jest, chociaż polski rynek biografistyki Formuły 1, jak już wspominałem przy okazji recenzji autobiografii Marka Webbera, jest niezwykle ubogi w takie wydawnictwa. Chwała wydawnictwu SQN za to, że brnie w tę szufladkę, pomimo niewątpliwego spadku zainteresowania Formułą 1 po tym, jak brutalnie została przerwana kariera Roberta Kubicy po wypadku w rajdzie Ronde di Andora w lutym 2011.

I tak mamy okazję obcować z biografią, która tak naprawdę nie wymaga upiększania, koloryzowania, zamazywania pewnych wątków. Ayrton Senna w świecie Formuły 1 zdominowanym przez politykę, układy i pieniądze był postacią wręcz nieskazitelną, krystaliczną – poza torem. Jednak na torze zamieniał się w totalnego dominatora, zdeterminowanego, bezwzględnego egzekutora, niejednokrotnie jeżdżącego na granicy złamania przepisów, jak w GP Japonii, kiedy po kolizji z odwiecznym wrogiem, Alainem Prostem, wrócił na tor, po wypadnięciu na pułapkę żwirową, omijając szykanę. Manewr ten pozwolił mu w dalszej części wyścigu uzyskać spektakularne zwycięstwo. Niestety, sędziowie uznali, że Senna złamał regulamin, nie wracając na tor w tym samym miejscu, z którego z niego wypadł i go zdyskwalifikowali, pozbawiając tym samym szansy na mistrzowski tytuł.

Williams opisuje – w dużym skrócie, to fakt – karierę Senny od czasów kartingu po śmierć na Imoli, pogrzeb kierowcy i śledztwo przeprowadzone po wypadku. Dziennikarz skupia się na momentach kluczowych dla kariery Senny, jak drugie miejsce w deszczowym Grand Prix Monako w 1984 roku, gdzie Senna objeżdżał rywali, jak chciał, w słabiutkim bolidzie Tolemana. Pierwsze zwycięstwo odniesione w barwach Lotusa; przejście do McLarena i fascynująca rywalizacja z Prostem, a potem nierówna walka z kosmicznymi bolidami Williamsa na początku lat dziewięćdziesiątych, aż w końcu przejście do teamu Franka Williamsa i feralny wypadek na Imoli. Rzekłbym standard, ale opisując te konkretne migawki z kariery Senny, jak chociażby fantastyczna, pierwsza wiktoria w Grand Prix w Portugalii w 1985, pokazuje geniusz Senny, czysty talent, iskrę bożą, którą obdarzoną jest niewielu kierowców na świecie. Zresztą autor podkreśla, że Senna był człowiekiem głęboko wierzącym, co jest nietypowe w hedonistycznym światku Formuły 1. Sennę nierzadko można było spotkać zatopionego w lekturze Pisma Świętego

Niewątpliwie niewielka waga gatunkowa tej biografii, która nie jest przeładowana szczegółami oraz faktami, spowodowała, ze połknąłem ją w jedno przedpołudnie, oczekując na transmisję Grand Prix Hiszpanii. Zmiany regulaminowe bolidów na 2017 rok znacznie przybliżyły współczesną Formułę 1 do czasów kierowców takich jak Senna, Prost, Lauda czy Mansell. Więcej jest prawdziwego ścigania i akcji, a umiejętności kierowców są niejednokrotnie kluczowe. Oglądając emocjonującą walkę na torze pomiędzy Lewisem Hamiltonem a Sebastianem Vettelem, zastanawiałem się, jakby sobie poradził z nimi Ayrton. Po krótkim przemyśleniu stwierdziłem jednoznacznie – zdominowałby ich, tak jak to zrobił wielokrotnie w trakcie swojej kariery, zdobywając łącznie 65 Pole Position i odnosząc 41 zwycięstwa w Grand Prix. Gdyby nie feralny dzień na Imoli 1 maja 1994 jestem pewny, że wyśrubowałby te rekordy do granic niemożliwości. Jeśli ktoś w to wątpi, to niech zajrzy do Wiecznego Ayrtona Senny.

Fot.: Wydawnictwo SQN

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com