hollow quartet

Radość tworzenia – Hollow Quartet – „Chodź ze mną” [recenzja]

Formacja Hollow Quartet debiutuje płytą Chodź ze mną. Fajny tytuł muzycy sobie wymyślili do tej muzyki, bo faktycznie już po pierwszym odsłuchu dałem się poprowadzić za rękę w świat dźwięków, które wykreowała Kasia Sienkiewicz z kolegami.

Debiut Hollow Quartet to też dowód, że publiczność często miewa totalne wpadki, jeśli chodzi o swoje sympatie. A to dlatego, że w dziesiątej edycji Must Be The Music zespół zakończył swój udział zaledwie w półfinale, co dla mnie było swego rodzaju zaskoczeniem i zdziwieniem, szczególnie że do finału dostali się wykonawcy o zdecydowanie mniejszym talencie, ale chyba jednak z większą siłą przebicia. Tak czy inaczej, Hollow Quartet postanowili nie dać zapomnieć o sobie i dzięki akcji crowdfundingowej szybko wypuścili na rynek swój debiut.

Znakiem wyróżniającym Hollow Quartet jest niewątpliwie bardzo oryginalne brzmienie. Naturalne, pełne ciepła i przestrzeni z dominującą rolą mandoliny, na której gra Jacek Sienkiewicz. Taki podkład idealnie współgra z dojrzałym, pięknym głosem Kasi Sienkiewicz, która przypomina mi trochę młodą Zdzisławę Sośnicką. Wokalistka Hollow Quartet nie raz zaskoczyła mnie szeroką skalą i wieloma możliwościami interpretacyjnymi. Dobitnym przykładem jest oparty na basowym pulsie, mocno funkujący Time Worm. Kasia popisuje się w tym kawałku „czarną” barwą głosu, dzięki czemu z przeciętnej kompozycji tworzy się mały diamencik.

A takimi diamencikami wydaje się, że jest wypełniona cała płyta. Od cudownej kompozycji Bezstroska Rybka począwszy – lekka, nośna, zarażająca swoją wesołą melodią, której wbrew pozorom towarzyszy poważny tekst. Takich zwiewnych, folkowych momentów na płycie jest więcej, jak melancholijny Where Will I Find You bądź kroczący, skradający się, trochę elegijny From Time To Time. To kompozycje, które nie muszą od razu zaskoczyć, powiem szczerze, że piękno ich polega też na tym, że z każdym odsłuchem odnajdziemy w ich brzmieniu coś nowego, pewien smaczek, jakąś pozornie nieznaczącą partię instrumentu, która po pewnym czasie w końcu dotrze do naszych uszu i zachwyci.

Hollow Quartet lubią też uderzyć w bardziej rockowo-funkujące rejony. O Time Worm wspomniałem, lecz moim faworytem jest Monkey z wyrazistą melodią i ciekawymi zabawami z rytmem i nastrojem. Natomiast swoim mrokiem wyróżnia się Weary Feet. Niewątpliwie przeciwwagą dla takich kawałków jest cudownie lekki, oparty na akordach fortepianu Na Raz, z fantastycznym tekstem, idealnie opisującym stan, jakim jest miłość do drugiej osoby.

Zespół w książeczce umieścił cytat słynnego, francuskiego pedagoga Celestina Freineta: Przywróćcie prawo pierwszeństwa takim wartościom jak: odczuwanie, przeżywanie, tworzenie, rozumienie, uspołecznienie, miłość i życie. Zapewniam, że kilka odsłuchów płyty Chodź ze mną z miejsca spowoduje chęć walki o powyższe idee. Wspaniały debiut zespołu, który praktycznie z niczego stworzył oryginalne jak na polskie warunki brzmienie, podbudowując to wszystko talentem, umiejętnościami i co najważniejsze – kapitalnymi kompozycjami. Polecam z całego serca!

Fot.: Hand2Band

hollow quartet

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Pożarowszczyk

Czasami wyjdę z ciemności. Na Głosie Kultury piszę o muzyce.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.