Są filmy, które bardzo łatwo można byłoby zbyć wzruszeniem ramion, gdyby patrzeć na nie wyłącznie przez pryzmat fabularnego szkieletu. Bo przecież widzieliśmy już historie o małym człowieku stającym naprzeciw wielkiej machiny. Widzieliśmy opowieści o pieniądzach, które próbują kupić pamięć, ziemię, rodzinne dziedzictwo i prawo do życia po swojemu. Widzieliśmy też kino, w którym słoneczny krajobraz południa Europy staje się czymś więcej niż tylko atrakcyjnym tłem dla opowieści. A jednak „Takie jest życie”, film dystrybuowany w Polsce przez Best Film i objęty patronatem medialnym Głosu Kultury, ma w sobie coś ujmująco szczerego. Coś, co sprawia, że mimo znajomych tropów trudno nie kibicować tej historii. Nie dlatego, że zaskakuje na każdym kroku, lecz dlatego, że bardzo dobrze rozumie, o co naprawdę toczy się jej najważniejszy spór. Nie o pieniądze. Nie o ziemię. Nawet nie tylko o dom. O godność.
Punktem wyjścia jest historia Efisia Mulasa, pasterza żyjącego na słonecznym wybrzeżu południowej Sardynii. Człowieka, który nie potrzebuje wiele, bo jego świat jest zakorzeniony w miejscu, rytmie natury, codzienności i wartościach, które dla współczesnego świata coraz częściej brzmią jak egzotyczna fanaberia. Ten spokój zostaje jednak naruszony, gdy na horyzoncie pojawia się deweloper z wizją luksusowego kurortu. Z jednej strony mamy więc milionowe oferty, obietnice nowych miejsc pracy, turystyczny rozwój i bardzo dobrze znaną narrację o postępie. Z drugiej – człowieka, który nie chce sprzedać czegoś, czego w jego rozumieniu sprzedać się po prostu nie da. Ziemia nie jest tu parcelą inwestycyjną. Jest przedłużeniem pamięci, rodziny, tożsamości i życia, które może wydawać się komuś anachroniczne, ale przecież właśnie dlatego pozostaje tak cenne.
Najciekawsze w „Takie jest życie” jest to, że film nie zamienia tego konfliktu w prosty, toporny manifest. Oczywiście sympatia twórców od początku znajduje się po stronie Efisia, ale nie oznacza to, że opowieść jest całkowicie jednowymiarowa. Bardzo ważną postacią okazuje się Francesca, córka pasterza, rozdarta między światem ojca a obietnicą zmiany. I właśnie w niej najmocniej widać, że ta historia nie jest tylko opowieścią o złym kapitale i dobrym prostym człowieku. To także film o pokoleniowym pęknięciu, o zmęczeniu dziedziczonym losem, o pragnieniu wyrwania się z miejsca, które dla jednych jest domem, a dla innych może stać się klatką. Francesca wnosi do tej opowieści emocjonalną ambiwalencję, dzięki której całość robi się ciekawsza i bardziej ludzka. Bo przecież życie rzadko bywa tak proste, jak chcielibyśmy je sobie opowiedzieć.
Film bardzo dobrze pracuje tonem. Z jednej strony ma w sobie coś z feel-good movie – ciepło, lekkość, pogodę ducha i tę szczególną zdolność do wywoływania uśmiechu bez uciekania w pustą słodycz. Z drugiej strony nie brakuje tu melancholii, gniewu i lęku przed światem, który potrafi wszystko przeliczyć na potencjał inwestycyjny. Komediowy absurd nie rozbraja stawki, lecz pozwala ją lepiej znieść. To ważne, bo „Takie jest życie” mogło bardzo łatwo popaść w tonację pocztówkowej bajki o pięknej Sardynii i szlachetnym oporze wobec bezdusznych bogaczy. Tymczasem film, choć momentami przewidywalny, potrafi zachować emocjonalną uczciwość. Wie, kiedy rozjaśnić atmosferę, ale wie też, że za tym konfliktem stoi realny ból: świadomość, że świat, który znamy, może zostać nam odebrany nie przemocą, lecz ofertą nie do odrzucenia.
Ogromną siłą filmu jest przestrzeń. Sardynia nie zostaje tu potraktowana wyłącznie jako folder turystyczny, choć oczywiście widoki potrafią zachwycić. Turkus morza, dziewicze plaże, słońce i natura pracują na zmysły, ale jednocześnie mają znaczenie dramaturgiczne. Ten raj jest piękny właśnie dlatego, że nie został jeszcze całkowicie sprzedany. Kamera patrzy na niego z zachwytem, ale także z niepokojem, bo każde piękno pokazane w tym filmie ma nad sobą cień możliwej utraty. To bardzo proste, a jednocześnie skuteczne: im bardziej chcielibyśmy tam być, tym mocniej rozumiemy, dlaczego bohater nie chce oddać tego miejsca ludziom, którzy widzą w nim głównie przyszły luksusowy kompleks.
Nie jest to film bez wad. Bywają momenty, w których dramaturgia idzie po śladach dość dobrze znanych, a niektóre rozwiązania można przewidzieć wcześniej, niż twórcy zapewne by chcieli. Czasem emocje są też podprowadzone odrobinę zbyt wyraźnie, jakby film nie do końca ufał, że widz sam poczuje ciężar tej historii. Ale paradoksalnie nie odbiera mu to uroku. „Takie jest życie” nie udaje arcydzieła ani kina rewolucyjnego. To raczej porządnie zrobiona, ciepła, mądra i pokrzepiająca opowieść o tym, że nie wszystko, co ma wartość, musi mieć cenę. A w czasach, w których niemal każdy skrawek świata można opisać językiem inwestycji, taka myśl brzmi może prosto, ale wcale nie banalnie.
„Takie jest życie” działa najlepiej wtedy, gdy pozwala wybrzmieć swojemu najczystszemu tematowi: odwadze pozostania przy sobie. Nie przy uporze dla samego uporu, nie przy romantyzowaniu biedy czy prostoty, lecz przy przekonaniu, że człowiek ma prawo bronić świata, który go ukształtował. To film sympatyczny, wzruszający, momentami zabawny i zwyczajnie potrzebny. Może nie zostaje w głowie jako wielkie filmowe olśnienie, ale zostawia po sobie dobre ciepło i kilka pytań, które warto zabrać z kina do własnego życia. Bo czasem naprawdę najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, czego nie da się sprzedać.
Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.
Na tej stronie wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? ZGADZAM SIĘ
Manage consent
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.