Mam na półce sporo komiksów – a w każdym razie sporo, jak na osobę, która jeszcze 3 lata temu mogła się “pochwalić” jedynie tym, że czytała kiedyś pożyczonego Tytusa, Romka i A’Tomka. Pewien kulturalny przełom, jaki nastąpił u mnie, kiedy zaczęłam doceniać komiksy, zaczytywać się w nich, poznawać ich róznorodność i rozumieć, że są równie wartościowe, co pełnoprawne powieści czy filmy (a czasem nawet bardziej), uważam za jeden z ważniejszych w moim życiu w tej dziedzinie. Dziś nie wyobrażam sobie, jak mogłam nie czytać komiksów. I choć na półce mam tytuły od większości polskich wydawców, to dopiero, gdy zaczęły do mnie (bardzo tłumnie zresztą) przybywać komiksy od Non Stop Comics, zdałam sobie sprawę z tego, jak niewiele jest powieści graficznych, w których to kobiety są głownymi bohaterkami – a już tym bardziej grupa kobiet. Tymczasem w moje ręce trafiły takie komiksy jak Paper Girls, o których pisałam tutaj, Giant Days, o których dopiero będę pisać, nawet Tank Girl, która co prawda swoje lata już ma, ale trafia ponownie na polski rynek właśnie za sprawą Non Stop Comics. Dziś również będzie mowa o jednym z takich komiksów, w dodatku całkowicie szalonym. Poznajcie Rat Queens.
Tom pierwszy serii Rat Queens nois tytuł Magią i maskarą i trzeba przyznać, że bardzo dobrze oddaje on charakter komiksu. Słowo “magia” informuje nas o tym, że akcja dzieje się w świecie fantastycznym – obok zwykłych ludzi spotkamy tu elfy, krasnoludy, orki, a także maluśki. Nasze Królowe Szczurów stanowią jedną z wielu drużyn przygodników, które w zamyśle miały strzec miasto przed nieprzyjemnymi zajściami i burdami. Ostatnio sporo się jednak mówi o tym, że więcej przez nie kłopotu niż jest z nich pożytku. Słowo “maskara” natomiast idealnie oddaje charakter naszych Szczurzych Królowych – choć potrafią się bić i są w stanie pokonać niejednego umięśnionego przeciwnika, to są pełnoprawnymi kobietami – dbają o wygląd, są pomalowane i nie omieszkają korzystać ze swoich wdzięków. Już sama ta mieszanka powinna powiedzieć Wam co nieco o tym, z jak szalonym komiksem będziecie mieć do czynienia. Tom Magią i maskarą wprowadza nas w świat Rat Queens wtedy, kiedy okazuje się, że zarówno je, jak i inne grupy przygodników, ktoś postanawia, mówiąc kolokwialnie, sprzątnąć. Każda grupa dostaje zadanie do wykonania, ale podczas tych misji każdej z nich grozi większe niebezpieczeństwo, niż miało to mieć miejsce. Kiedy nasze bohaterki orientują się, że zostały zwabione w pułapkę, nie zamierzają tak tego zostawić. Rat Queens to bowiem nie takie zwykłe kobiety, a już na pewno nie te bezbronne, delikatne damy, które być może sobie wyobrażacie, kiedy myślicie o płci pięknej. Betty, Dee, Hannah i Violet to awanturniczki, które nie dają sobie w kaszę dmuchać. Zresztą… najwyższy czas, żebyście je bliżej poznali.

Żywe kolory i rysunki, które zdobią Rat Queens, sprawiają, że lektura komiksu upływa szybko i energicznie – nie nudzimy się, nie sprawdzamy, ile stron zostało nam do końca. Świat, który wykreowali Curtis J. Wiebe i Roc Upchurch, jest niezwykle barwny, wypełniony różnorodnymi istotami, międzygatunkowy, co sprawia, że wiele plansz przynosi nam nowe kształty i cechy do poznania. Kreska jest taka, jak główne postacie – dynamiczna i żywa, pełna wigoru, niepozwalająca na chwilę znużenia. Ważną, techniczną stroną komiksu są oczywiście kobiece kształty. I tu należy pochwalić rysownika, bo Betty, Dee, Violet i Hannah nie są typowymi, seksownymi superbohaterkami, które mają idealne (idealne według standardów męskich wyobrażen i marzeń) ciała – duże piersi, wypięte, odstające i jędrne pupy, a także niemożliwe do uzyskania w realnym świecie wcięcie w talii. Nie – nasze Szczurze Królowe są seksowne i ponętne, ale w sposób, powiedziałabym, bardziej naturalny; w sposób, w jaki mogłyby być (i są) normalne kobiety. Betty jest niziutka i drobniutka, ale kusi płaskim brzuchem i urokiem, którego nie odejmują jej nawet duże uszy; Dee wyróżnia się na tle reszty ciemnym kolorem skóry, co dodaje jej atrakcyjności, podobnie jak burza czarnych loczków; Hannah ma spory (ale nie przesadnie sterczący) biust, a Violet ponętne biodra i płomienne rude włosy, które zwracają na siebie uwagę. Kobiety różnią sie od siebie w znacznym stopniu, bo Upchurch o to zadbał, ale każda z nich zwraca na siebie uwagę i przyciąga spojrzenia, nie będąc przy tym karykaturalną superbohaterką, która samym rozmiarem biustu i bioder mogłaby wykończyć przeciwnika. I to się chwali.

Fot.: Non Stop Comics


![Przyjaźń wystawiona na próbę - Wiebe, Fowler, Bonvillain, Brisson - "Rat Queens - 3 - Demony" [recenzja] demony](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2018/06/demony-455x300.jpg)
![Fantastyczna czwórka - Wiebe, Upchurch, Šejić - "Rat Queens - 2 - Dalekosiężne macki N'Rygotha" [recenzja] dalekosiężne macki n'rygotha](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2018/04/rat-2-okładka.jpg)
![Sztuka sekwencyjna dla opornych – Scott McCloud – „Zrozumieć komiks” [recenzja] zrozumieć komiks](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2021/04/scott-mccloud-zrozumiec-komiks.jpg)




