Filmy,Newsy,Patronat

Ron Perlman o filmie “Sergio i Sergiej”: “Uwielbiam niezależne kino, mogę je nazwać moją religią”.

Ron Perlman
Ron Perlman

Już 4 stycznia 2019 roku odbędzie się premiera niezwykłego dramatu opartego na prawdziwych wydarzeniach. Film Sergio i Sergiej to autentyczna historia rosyjskiego kosmonauty uwięzionego w kosmosie. Rok 1991. Sergio, profesor filozofii marksistowskiej, próbuje związać koniec z końcem, gdy w wyniku rozpadu ZSRR Kubę dosięga wielki kryzys ekonomiczny. W tym samym czasie, Siergiej, ostatni sowiecki kosmonauta zostaje zapomniany i uwięziony na popsutej stacji orbitalnej Mir. Przypadkowo, Rosjanin nawiązuje radiowy kontakt z Sergio. Kubański profesor, będący jedyną nadzieją na ratunek Siergieja, postanawia nagłośnić sprawę i nawiązuje kontakt ze znanym amerykańskim dziennikarzem, którego z kolei śledzi CIA.

Film trafi do polskich kin za sprawą dystrybutora Mayfly. Głos Kultury objął produkcję patronatem medialnym. W jednej z ról wystąpił amerykański aktor Ron Perlman, którego studio produkcyjne Wing and A Prayer Pictures zajmujące się tworzeniem niezależnych, artystycznych filmów. Firma była jednym z koproducentów filmu Sergio i Siergiej. Przedstawiamy krótki wywiad z aktorem. 


Jak trafiłeś do obsady filmu Sergio i Siergiej?

Realizowałem na Kubie projekt razem z moim przyjacielem, operatorem Gabrielem Beristainem. Poznałem wtedy producentkę Adrianę Moyę, która przy okazji innego filmu wspomniała mi o tym, że rozwijają pomysł filmu o rosyjskim kosmonaucie, kubańskim profesorze filozofii oraz amerykańskim dziennikarzu i łączących całą trójkę wydarzeniach. Zafascynowała mnie ta historia, która sama w sobie jest bardzo podnosząca na duchu. Troje bohaterów, pochodzących z zupełnie różnych środowisk, nieprzyjaznych ideologicznie systemów, postanawia działać ponad podziałami, dla dobra ludzkości.

Co możesz opowiedzieć o swojej postaci i jego relacji z Sergio?

Peter okazuje się postacią, która miała bardzo osobistą styczność z totalitaryzmem. Jego rodzina pochodzi z Polski i wiele wycierpiała przez Stalina. Z tego powodu, Peter bardzo interesuje się tym jak wygląda życie w społeczeństwie, gdzie wolność jest ograniczona. Peter znał ojca Sergio, miał z nim kontakt przez wiele lat. Trafili na siebie przypadkiem, bo obaj byli wielbicielami alfabetu Morse’a. Tak zaczęła się ich przyjaźń na odległość. Nigdy się nie spotkali, nie usłyszeli nawet swoich głosów, ponieważ mikrofony weszły dopiero później. Peter rozmawia z Sergio, tak jak z jego ojcem – mówią o polityce, rodzinie  i wszystkim innym. W pewnym momencie, Sergio nawiązuje kontakt z sowieckim kosmonautą uwięzionym w przestrzeni kosmicznej. Próbuje więc namówić Petera do pomocy.

Jesteś prawdopodobnie pierwszym amerykańskim aktorem w obsadzie kubańskiego filmu. Jak wspominasz to doświadczenie?

Uwielbiam niezależne kino, mogę je nazwać moją religią. Staram się też cały czas widzieć, co jeszcze możemy zrobić w kwestii relacji między Kubą a USA. Wiele spraw jest zawiłych, trudnych i należy się z nimi rozliczyć. Zrobiliśmy to. Ściągnęli mnie tam i był to jeden z najlepszych tygodni w moim życiu. Jestem zafascynowany ich kulturą, radością z życia, kubańskim duchem, tym wszystkim, co można odczuć we wszystkich rzeczach, które kocham: muzyce, jedzeniu, nastawieniu do innych ludzi. Czuć tam wielkie pokłady szacunku i radości z życia.

Jak układała się twoja współpraca z reżyserem?

Świetnie. Widziałem jego wcześniejsze filmy, bardzo proste, wręcz minimalistyczne. Dzięki tej surowości są niesamowicie piękne. Przez cały tydzień miałem szansę podglądać jego warsztat. Nigdy wcześniej nie miałem możliwości zobaczyć jak pracują kubańscy filmowcy, a tym bardziej nigdy nie widziałem kogoś, kto pracuje jak Ernesto, abstrahując od jego pochodzenia. To był mój sekret. Ernesto myślał, że to on jest w roli obserwatora i uda mu się mnie podejrzeć, ale tak naprawdę to ja go obserwowałem, aby dowiedzieć się skąd się bierze jego geniusz. Zawsze, gdy rozmawialiśmy na temat danej sceny do zagrania, Ernesto dodawał coś ekstra, a ja za każdym razem myślałem „Tak, to sprawi, że będzie o niebo lepiej. Szkoda, że sam na to nie wpadłem”. Wspaniale nam się pracowało. Dostałem dużo swobody w kreowaniu mojej postaci.

Sergio i Siergiej zwiastun kinowy HD

Źródło oraz fot.: Mayfly

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel serwisu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Wielbiciel kina i audiobooków. Nie pogardzi dobrą muzyką, serialami, grami komputerowymi oraz wszelkiego rodzaju grami planszowymi. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub czarnepioro@gmail.com