Książki,Recenzje

Rosja to stan umysłu – Anna Wojtacha – “Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji” [recenzja]

Szczerze mówiąc, po pierwszych stronach lektury pierwszego reportażu miałem ochotę rzucić książkę w kąt. A to z powodu melodramatycznego opisu tego, jak autorka zakochała się i spędziła upojną noc ze snajperem Specnazu poznanym na trasie kolei transsyberyjskiej wiodącej do Irkucka. Po tym zgrzycie mimo wszystko postanowiłem dać jednak szansę książce Anny Wojtachy – Zabijemy, albo pokochamy. Opowieści z Rosji. I niewiele brakowało, abym się fatalnie pomylił, bowiem autorka przedstawią Rosję taką, jaką jest. Na tych 300 stronach może znajdować się klucz do zrozumienia współczesnej Rosji.

Rosji, której współcześni kompletnie nie rozumieją w moim przekonaniu. Wydaje się, że na zachodzie Europy, w tym i w Polsce, nikt nie próbuje tak naprawdę dotrzeć do sedna fenomenu, jakim niewątpliwie jest popularność Władimira Putina wśród mieszkańców Rosji, którego Zachód zaczął nagle przy okazji wojny na Ukrainie uważać za tyrana i główne zagrożenie dla pokoju w Europie. Większość komentatorów zapomina, że Putin legitymizuje swoją nieograniczoną władzę w oparciu o jego popularność wśród społeczeństwa rosyjskiego, zmarnowanego, zniszczonego przez komunizm sowiecki i dekady propagandy, która musiała odcisnąć swoje piętno na psychice Rosjan.

Szczególnie tyczy się to ludzi z najniższych szczebli drabinki społecznej. I do takich właśnie ludzi dociera znana polska reportażystka i korespondentka wojenna, Anna Wojtacha, wiedząc, że tylko od nich wyciągnie autentyczne historie, co pozwoli jej ukazać na ich przykładzie, jak żyje się w współczesnej Rosji. Niestety, ta Rosja jest pełna brutalnej rzeczywistości, brudu, biedy i odoru alkoholu. Na pewno jest to jednak Rosja autentyczna.

Autorka opisuje historię kilku osób poznanych podczas swoich licznych podróży. Przede wszystkim poznajemy wspomnianego snajpera – Ogiego – męskiego, momentami nieokiełznanego, jednak chowającego pod pozą twardego żołnierza oblicze łagodnego, kochającego mężczyzny. Jego postać przewija się w prawie każdym reportażu. Dzięki poznaniu rodziny Nadii i Aleksandra autorka pokazuje problemy współczesnych młodych Rosjan, którzy zaznali uroków służby wojskowej. Zniszczeni psychicznie, popadają w alkoholizm, rozbijając tym samym swoje rodziny. Sapik prezentuje problemy Czeczeńców w Rosji i antagonizmy, które są pomiędzy nimi a Rosjanami. Swietłana natomiast ukazuje zachodnie spojrzenie na Rosję (na co dzień mieszka ona w Niemczech, z autorką spotkała się w czasie wakacji nad Bajkałem) i szczególnie ona zaskakuje w swoim uwielbieniu dla Putina. Andriej i Olek reprezentują robotników pracujących w wątpliwych warunkach nad budową gazociągów dla Gazpromu. Sympatyczny, nieśmiały Igor reprezentuje natomiast bezdomnych, a Ninoczka ukazuje smutne życie prostytutek moskiewskich, które nie mają szansy na odmianę swojego losu.

Wiele z tych historii jest doprawdy wstrząsających, jak los Ninoczki. Niektóre historie dają odrobinę nadziei, jednak ogólny przekaz jest raczej przygnębiający. Ci ludzie mają tam po prostu przekichane już od samego urodzenia. Przytłoczeni biedą i brakiem perspektyw nie są wstanie swojego życia wznieść na wyższy poziom. Szczerze mówiąc, momentami wstydziłem się podczas lektury mojego narzekania na swój los, bo widzę, że tutaj w Polsce mam jakiekolwiek perspektywy, pochodząc nawet z małego miasteczka na Lubelszczyźnie. Tam, gdy człowiek urodzi się w mieście położonym na Syberii, jest duże prawdopodobieństwo, że umrze w biedzie, niezależnie od tego, jakby się starał.

Trzeba przyznać, że te historie są pełne emocji i zmian akcji. Niewątpliwie zasługa w tym samej Anny Wojtachy, która – co jest godne uznania – jest charakterna i doskonale pasuje do rosyjskiego krajobrazu. Otwarta, nawet bardzo (robi wrażenie scena, gdy zajadała z bezdomnym Igorem znalezione jedzenie), lubiąca pić wódkę, momentalnie trafia do serc poznanych przez nią Rosjan. No i jej znajomość zwyczajów, kultury (pomimo, że nienawidzi muzeów) i fascynacja chociażby rosyjską kuchnią (muszę spróbować kiedyś uchę – rosyjską zupę rybną), niewątpliwie też jej otwiera wiele drzwi. Niestety, wydawnictwo bądź autorka nie zdecydowali się na umieszczenie jakiegokolwiek zdjęcia z jej wypraw do Rosji. A szkoda. Wielka szkoda. Chciałbym zobaczyć chatkę Igora, albo tajgę, w której pracowali Andriej i Olek.

Jednak Wojtacha ma nieprzejednany stosunek do władzy Putina, co potrafi jej rozmówców szczerze rozgniewać. Chyba autorka nie potrafiła do końca rozgryźć jego popularności u Rosjan. Ciężko to w gruncie rzeczy pojąć, ale chyba najbliżej prawdy była Swietłana, która pomimo jej fascynacji Josifem Brodskim (rosyjski pisarz i eseista, laureat Nobla w 1987 roku, musiał uciekać z ZSRR przed prześladowaniami), potrafiła stworzyć krótką, aczkolwiek wstrzasąjącą definicję stanu współczesnej Rosji i społeczeństwa rosyjskiego:

Putin jest dobrym prezydentem, dobrym wodzem. (…) Ten naród trzeba trzymać za mordę. W Rosji nie może być demokracji jak w Ameryce czy Europie. To się nie uda. To mrzonka. Tutaj ludzie nie rozumieją tego pojęcia, tutaj panuje inny system, oparty na podwalinach kulturowych, religijnych. Tutaj trzeba wszystko poczuć, niż zrozumieć.

Anna Wojtacha w swojej książceę Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji pozwala nam trochę poczuć Rosję i odsłania jej prawdziwe oblicze, które momentami bywa przerażające, momentami po prostu smutne. Szkoda tych ludzi, szkoda tego kraju. Niestety, taki los Rosjanom zgotowała historia. Może się on odmieni i dla Rosjan nadejdą szczęśliwe czasy, lecz na to się w najbliższym czasie nie zanosi.

Fot.: Wydawnictwo Znak.

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com