folwark zwierzęcy

Równi i równiejsi – George Orwell – „Folwark zwierzęcy” [recenzja]

Folwark Zwierzęcy jest klasykiem. To zdecydowanie jedna z tych książek, które każdy – bez wyjątku – powinien w swoim życiu przeczytać. Dlaczego? Chodzi o uniwersalne prawdy, światopogląd oraz sposób, w jaki się on kształtuje. Fabuła przedstawiana poprzez zwierzęta (zabieg antropomorfizacji) jest lekka, ale wnosi więcej niż niejeden poradnik manipulacyjny czy odnoszący się do kwestii inteligencji społecznej, czy poglądów politycznych. George Orwell dokonał czegoś niesamowitego, bowiem Folwark Zwierzęcy to książka dziwnie wręcz łatwa jak na niezwykle trudną tematykę, którą porusza, a która to dotyka każdej epoki ludzkości.

Pozycja Orwella opiera się na dość lekkiej narracji. Przez treść często przewija się dość archaiczny styl, właściwy dla daty książki (pierwsze wydanie w 1945 roku). Fabuła opowiada o perypetiach zwierząt na Folwarku Dworskim. Były one bardzo zawiedzione warunkami, w których przyszło im żyć – uważały, że traktuje się je niesprawiedliwie i niegodnie, ponadto są głodne a ich siły bezprawnie nadużywane. Co więcej, widziały one człowieka jako jedyną istotę konsumującą, choć niewytwarzającą (człowiek nie produkuje mleka, nie znosi jajek…). Wobec tego zorganizowały rebelię, wygoniły swoich oprawców (właścicieli) i zarządziły własne porządki w duchu animalizmu.

Czym jest „animalizm”? Można go porównać do kultury życia, ale także swoistej religii. Były to niepisane zasady postępowania, które miały obowiązywać bezwzględnie każde zwierzę oraz właściwe zwierzęcej naturze piosenki i hymny. Naczelna zasada brzmiała: Cztery nogi dobre, dwie nogi złe.

Z czasem okazuje się jednak, że ułożenie siedmiu przykazań (które można porównać do ludzkich dziesięciu), stworzenie własnych tradycji (chodzenie wokół czaszki), symboli (sztandar),  hierarchii społecznej, kuriozalnego rządu, jego formacji i organów, systemów nagród, kar oraz wprowadzenie pojęcia wspólnego wroga nie są wystarczające. Co więcej, prowadzą wręcz do podwalin niewolnictwa, dominacji i w końcu całkowitej kontroli. Kolejno pojawiają się: narastająca deprawacja, działania konspiracyjne, manipulacja, powstanie wyłomów społecznych i komplikacja pracy. Posłużę się tutaj dwoma cytatami: Nie sądźcie towarzysze, że rządzenie to przyjemność! oraz Nie szczędziły wysiłków i poświęceń, bo doskonale wiedziały, że wszystko, co robią, robią dla własnego dobra oraz dobra przyszłych pokoleń, a nie dla zgrai ludzkich próżniaków i złodziei.

Ogromną zaletą książki jest bardzo klarowne przedstawienie polityczno-społecznej treści poprzez zwierzęcych bohaterów. Zabieg ten pozwala na ukazanie treści trudnej w sposób bardzo przyjazny, wręcz obrazkowy. Uproszczona fabuła sprawia, że dzieje się multum rzeczy w bardzo krótkim czasie (również na plus!). Bardzo pochwalam brak błędów ortograficznych i stylistycznych w wydaniu.

Jeśli chodzi o wady, nie znalazłam takowych. Myślę, że to dość duża zachęta dla przyszłych czytelników.

Deprawacja, kwestia równości, komplikacje, wyłomy w społeczeństwie i hierarchizacja, aż proszą się o napomknięcie o Władcy Much Williama Goldinga. Również potwierdza ona, że władza to nędzny przyjaciel, którego ciężko utrzymać i który prędzej czy później doprowadzi do rozłamu, poczucia niesprawiedliwości i walki bez skrupułów.

Co ciekawe, niektóre wydarzenia w powieści odpowiadają prawdziwym zdarzeniom historycznym (przykładowo rewolucja październikowa czy układ w Rapallo). Myślę, że jest to niezła gratka dla fanów historii. Sam zaś wyzysk odpowiada oczywiście ciemiężeniu robotników.

Okładka książki jest bardzo klimatyczna, zachęcająca i przyjazna dla oka. Na pierwszym planie widzimy rudy wiatrak na białym tle, jednak po głębszych oględzinach widać, że jego kształt jest nieco zaburzony przez postaci zwierząt. W środku jest on wypełniony obrazem folwarku czy farmy – przedstawia gospodarstwo oraz otaczające go pola uprawne i lasy. Myślę, że idealnie wpasowuje się w tematykę książki i wygląda dość ładnie na tle pozostałych wydań.

Orwell bardzo często wspominany jest w okresie przygotowań maturalnych – nie bez powodu. Jego literatura to klasyka, z którą bezwzględnie należy się zapoznać. Osobiście jest mi bardzo wstyd, że robię to dopiero w okresie studiów i to magisterskich.

Jestem w szoku, że autor tak ładnie ujmuje sposób przejmowania kontroli i dominacji w Folwarku zwierzęcym. Okazuje się, że manipulacja od zawsze była niesamowicie prosta i ciężko się przed nią uchronić. Ludzie to istoty w gruncie rzeczy… Proste. Ukazany w książce zabieg ma idealne przełożenie na fakt, jak łatwo jest zdeprawować także człowieka. Ludziom da się wmówić dosłownie wszystko – nauczą się z tym żyć lub uwierzą, że tak jest dla nich najlepiej.

Zakończenie książki Folwark zwierzęcy jest niezwykle istotne. Co ciekawe, ostatnie trzy strony wprawiają w osłupienie. Prawda jest taka, że władza wypacza, statystyki demaskują koszty, a człowiek na własne życzenie jest sprawcą swojego nieszczęścia. Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze. Wobec powyższego cytatu i po lekturze książki, stwierdzam, że każdy z nas jest w jakimś stopniu takim zwierzęciem – pracowitym koniem, płochliwym kotem, nieśmiałą krową… Czy zachłanną świnią.

Fot.: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.