Na polskim rynku fizycznych wydań filmowych pojawił się nowy gracz. Second Hand Video, za które odpowiadają Konrad Korkosiński oraz Piotr Maszorek, twórcy „tego Podcastu Filmowego”, rozpoczęło działalność od tytułu, który trudno uznać za przypadkowy. Ich pierwszym wydawnictwem jest „Hydrozagadka” Andrzeja Kondratiuka — kultowa, absurdalna, kampowa komedia, która po raz pierwszy trafia na Blu-ray w limitowanej edycji kolekcjonerskiej.
To debiut szczególnie interesujący, bo nie mówimy o anonimowej firmie próbującej wejść w niszę, lecz o ludziach, którzy od lat mówią o kinie, kolekcjonują filmy na DVD i Blu-rayu, śledzą zagraniczne wydania butikowe i doskonale wiedzą, jak powinien wyglądać film, który chce się postawić na własnej półce. Second Hand Video wyrasta więc nie tylko z biznesowego pomysłu, ale przede wszystkim z pasji do kina, fizycznych nośników i kolekcjonerskiego doświadczenia.
Głos Kultury objął wydanie „Hydrozagadki” patronatem medialnym, a przy tej okazji porozmawialiśmy z Konradem Korkosińskim i Piotrem Maszorkiem o narodzinach wydawnictwa, pierwszych trudnościach, miłości do pudełek, dodatków specjalnych, polskiego kina gatunkowego i o tym, czy As może pomóc uratować polski rynek fizycznych wydań filmowych.
1. Zacznijmy od rzeczy najprostszej, ale chyba kluczowej: kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, że zamiast tylko kolekcjonować filmy na DVD i Blu-rayu, można spróbować samemu je wydawać?
Konrad Korkosiński: Pierwszy raz ta idea zaświtała nam w głowie podczas jednego z pierwszych Q&A na naszym podcaście. Ktoś zapytał o to, czy wypuścimy jakiś merch związany z naszym podcastem. Pomyśleliśmy wtedy, że nie dla nas ciuchy, breloki itp. Jak już mielibyśmy coś wypuszczać, to chcielibyśmy wydać film. Wtedy traktowaliśmy to jako bujanie w obłokach. Jednak po kilku latach, pewnego dnia, po prostu ten pomysł mnie zaatakował i nie mogłem przestać o nim myśleć. Naturalną rzeczą było zapytanie Mazora, czy chciałby założyć tę firmę — nie chciał. Na szczęście po tygodniu napisał, że o niczym innym przez miniony tydzień nie myślał, tylko o wydawnictwie. I tak to się zaczęło.
Piotr Maszorek: Ja miałem nawet ciekawą przygodę kilka lat temu. Robiłem zwiastun i teledysk do „Mowy ptaków” Xawerego Żuławskiego. Tak bardzo polubiliśmy się z producentem, że zlecił mi też montaż making-ofu, który sam nakręcił na planie. Tym samym na wydaniu DVD do „Mowy ptaków” odpowiadałem za wszystkie dodatki specjalne. Jak dostałem to wydanie od producenta, pomyślałem, że to chyba spełniło się moje marzenie, o którym nawet nie wiedziałem, że je miałem. I pomyślałem też, że to już pewnie nigdy się nie powtórzy.
2. Wielokrotnie słyszałem, jak opowiadacie o swojej miłości do fizycznych nośników. Czy Second Hand Video jest dla Was naturalnym przedłużeniem tej pasji, czy raczej osobnym, biznesowym krokiem, który wymagał zupełnie innego myślenia?
Konrad Korkosiński: Jednym i drugim. Bez pasji do kina, nośników fizycznych i podcastu nie byłoby Second Hand Video. Ale na pewno jest też, może nie tylko osobnym, co dodatkowym krokiem.
Piotr Maszorek: Jest to przedłużenie pasji. Chcieliśmy polskiego wydawnictwa w stylu Arrow i nie doczekaliśmy się go (na razie), więc postanowiliśmy założyć swoje.
3. Czy pamiętacie konkretny moment, film albo wydanie, po którym pomyśleliście: „kurczę, w Polsce też powinno się dać robić to tak dobrze”?
Piotr Maszorek: Dla mnie to było wydanie „Seksmisji” z Vinegar Syndrome. Pamiętam, że byłem autentycznie wściekły, kiedy je zobaczyłem. Naprawdę musimy wydawać nasze perełki kinematografii za granicą?
4. Czy wchodząc w ten biznes, bardziej czuliście ekscytację, że spełniacie swoje marzenie, czy jednak strach, że nagle pasja zostaje skonfrontowana z kosztami, prawami, logistyką i realnym rynkiem?
Piotr Maszorek: Myślę, że to była mieszanka obu. Zaczęliśmy bardzo podekscytowani i gotowi do działania, ale twarda rzeczywistość papierkowej roboty od razu postawiła nas tam, gdzie nasze miejsce. Co ciekawe, każda osoba, z którą się kontaktowaliśmy, wyrażała taki sam entuzjazm jak my.
Konrad Korkosiński: Zdecydowanie zaczęło się od wielkiej ekscytacji. Tym bardziej że od samego początku wszystko szło gładko. Tak przynajmniej nam się wydawało. Schody w formie formalności zaczęły się pojawiać i psuć frajdę dopiero po pewnym czasie. Mimo wszystko dzisiaj cieszę się, że nie było zbyt łatwo. Dzięki temu nauczyliśmy się dużo więcej i będziemy lepiej przygotowani na przyszłość.
5. Skąd nazwa Second Hand Video? Brzmi jak coś z pogranicza wypożyczalni, domowej filmoteki, kaset VHS i kolekcjonerskiego sentymentu.
Piotr Maszorek: Wiesz, jesteśmy dumni z naszej narodowej tradycji second handu. Jednak polski rynek wydań fizycznych zaczynał w bardzo specyficznym miejscu i „używane” jest ważnym słowem w naszej historii VHS-ów, a potem płyt DVD i Blu-ray. Chcieliśmy jakoś o to zahaczyć. Poza tym określenie „filmy z second handu” nas rozczulało. Nawet kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że istnieją co najmniej dwa inne butikowe wydawnictwa ze słowem „second” w nazwie, za bardzo już się przyzwyczailiśmy. Ale one uderzają jednak w coś mistycznego, magicznego. My celujemy w skojarzenia z giełdami samochodowymi i bublopeweksami.
6. Jak chcielibyście, żeby odbiorcy postrzegali Second Hand Video za kilka lat? Jako butikowe wydawnictwo? Markę kolekcjonerską? Ratowników filmów, które zasługują na lepsze życie na półkach?
Konrad Korkosiński: Jako wydawnictwo, któremu zależy i które kocha filmy.
7. Co dla Was oznacza dobre wydanie Blu-ray? Gdzie kończy się zwykły produkt, a zaczyna przedmiot kolekcjonerski?
Piotr Maszorek: Przede wszystkim jest to miłość do filmu. Jeśli czujesz, że wydanie nie jest tylko odhaczeniem kolejnej kratki w planie wydawniczym, ale jest autentyczną pasją do danego filmu i chęcią podzielenia się nią z widzami — to jest słodki środek. Wtedy nie potrzebujesz mega fancy wydania, chociaż ono zawsze pomaga. Tracy Letts, znany dramaturg i aktor, który jest wielkim orędownikiem wydań fizycznych za oceanem, powiedział kiedyś, że nie znosi zwykłych opakowań Amaray, bo twoja półka wygląda jak sklep z grami komputerowymi. Teraz, w dobie rigid boxów, twoja półka może śmiało konkurować estetyką z półką zbieracza książek. A wiadomo: jak wchodzisz do pokoju i widzisz wielki regał z książkami, to już dajesz +10 do zajebistości lokatora.
8. Macie poczucie, że fizyczne wydanie filmu musi dziś oferować coś więcej niż tylko dostęp do samego seansu, skoro sam film coraz częściej można znaleźć w streamingu, telewizji albo VOD?
Piotr Maszorek: Według mnie to jest ich wielka wartość, zwłaszcza przy butikowych wydaniach — dostajesz nie tylko film, ale też wgląd w kulisy i, przy starszych filmach, lekcję filmoznawczą. To jest coś, czego serwisy streamingowe jeszcze nie oferują przy większości tytułów. Wyjątkiem są dla mnie wydania 4K — wtedy sam film w jakości, której żadna platforma streamingowa nie dorówna, wystarczy.
9. Dlaczego właśnie „Hydrozagadka” na start? Co sprawiło, że uznaliście, że to jest dobry pierwszy produkt od Second Hand Video?
Konrad Korkosiński: „Hydrozagadka” pojawiła się w naszej sferze marzeń dosyć szybko. Jednak muszę przyznać, że nie był to pierwszy film, który wybraliśmy. Od początku staraliśmy się o inną licencję. Niestety, nasze ustalenia padły w ostatniej chwili, kiedy cała produkcja była niemalże gotowa i tylko czekała na zielone światło. Istnieje jednak duża szansa, że ten film pojawi się w naszej stajni i będziemy mogli wrócić do tej pięknej przygody.
Drugim filmem była właśnie „Hydrozagadka”. Film, którego po seansie nie da się zapomnieć. Dla mnie „Hydrozagadka” ma wyjątkowe miejsce w sercu. Pierwszy raz obejrzałem ją na studiach aktorskich. Później cały czas mówiłem cytatami z tego filmu. Chciałem mieć w przyszłości coś wspólnego z tym filmem.
„Hydrozagadka” jest filmem jedynym w swoim rodzaju. Celując w butikowe wydawnictwo, które skupiać się będzie na kinie gatunkowym, wierzyliśmy, że „Hydrozagadka” będzie idealną przystawką do planów, które przed nami.
10. To film kultowy, ale też bardzo specyficzny, absurdalny. Nie baliście się, że zaczynacie od tytułu mocno charakterystycznego, a nie bardziej „bezpiecznego” komercyjnie?
Piotr Maszorek: Nasz ukochany Arrow Video zaczynał i wybił się właśnie na „niebezpiecznych” produkcjach. To samo możesz powiedzieć o Kino Lorber, Shout! i Vinegar Syndrome. Duże, komercyjne produkcje poradzą sobie ze znalezieniem chętnego dystrybutora i dotarciem do widza. My chcemy się zaopiekować tymi mniej znanymi.
11. „Hydrozagadka” ma status filmu cytowanego, kochanego przez fanów, ale też trochę funkcjonującego w popkulturowej niszy. Czy właśnie takie tytuły są dla Was najciekawsze?
Piotr Maszorek: Dla kolekcjonerów, totalnych świrów fizycznych wydań, takie tytuły zapełniają większą część ich półek. Co ciekawe, mam wrażenie, że takie filmy prędzej zostaną obejrzane, kiedy wyda je np. Criterion, niż gdyby trafiły na streaming. Tam w większości przypadków giną w natłoku treści. Jeśli jesteś zwolennikiem jakiegoś wydawnictwa i masz do niego zaufanie, często kupujesz filmy w ciemno. To tak, jakbyś miał zaufanie do jakiegoś fantastycznego kina studyjnego i wiedział, że możesz kupić bilet w ciemno, a nie rozczarujesz się doświadczeniem.
12. Co według Was sprawia, że film Andrzeja Kondratiuka nadal działa? Dlaczego ten absurd się nie zestarzał?
Konrad Korkosiński: Na te i inne pytania próbują znaleźć odpowiedź autorzy naszych wspaniałych esejów, które znajdują się w booklecie dołączonym do wersji premium „Hydrozagadki”!
Piotr Maszorek: Według mnie to przede wszystkim totalna powaga, z jaką te teksty są wypowiadane. Żadnego puszczania oczka do widza — pełne zaangażowanie w dowcip.
Dodatkowo, pomimo tego, że to film telewizyjny, powstał na taśmie 35 mm i wygląda obłędnie!
13. Jak wygląda droga od pomysłu „wydajmy ten film” do realnego produktu, który można zamówić w przedsprzedaży?
Piotr Maszorek: 80% to jest czekanie na maila albo telefon zwrotny.
Konrad Korkosiński: Zgadzam się z Piotrem. Cierpliwość to klucz. Ja jej nie mam. Dlatego używam innego arsenału. Moją tajną bronią jest wejście na głowę i przypominanie się jak komar w ciemnym pokoju. Dopóki nie osiągnę założonego efektu, nie odpuszczę.
Droga była długa i kręta. Co chwilę zaskakiwała nas nowa rzecz, którą musimy ogarnąć. Ale od samego początku staraliśmy się widzieć światło na końcu tunelu i myślę, że to nas uspokajało.
Piotr Maszorek: Cały czas wierzymy, że to światło to nie jest pociąg.
14. Co było najtrudniejsze na etapie przygotowywania tego wydania: prawa, materiały, projekt graficzny, dodatki, produkcja fizyczna, logistyka?
Piotr Maszorek: Zdecydowanie pozyskanie licencji. Jako początkujące wydawnictwo fizycznych nośników w dobie platform streamingowych nie mieliśmy praktycznie żadnej siły przebicia. Często padało pytanie: po co? A że nie mieliśmy gotowego produktu, jeździliśmy z kilkunastoma filmami z naszej półki, żeby pokazać: nie byłoby super, gdyby tak wydać „Hydrozagadkę”?
15. Czy jako debiutujące wydawnictwo musieliście kogoś przekonywać, że warto Wam zaufać?
Piotr Maszorek: Cały czas musimy. Nawet teraz są duże wątpliwości, czy nam się to uda.
Konrad Korkosiński: Oczywiście. Startujemy jako no name w branży. Mamy nadzieję, że As z „Hydrozagadki” aktorce pomoże nam to zmienić. Teraz jest już zdecydowanie łatwiej.
16. Ile rzeczy po drodze okazało się bardziej skomplikowanych, niż zakładaliście jako kolekcjonerzy patrzący wcześniej na gotowe wydania z perspektywy kupujących?
Piotr Maszorek: Licencja, licencja, licencja. A kiedy już udało nam się ją podpisać, okazało się, że nie możemy zrobić nawet zwiastunu, bo nas po prostu na to nie stać. W związku z tym musieliśmy być kreatywni — stąd np. zwiastun wydania w formie typografii cytatów z filmu.
17. Czy po tym pierwszym wydaniu inaczej patrzycie na pudełka stojące na własnych półkach?
Piotr Maszorek: Tak, zajrzałem w takie miejsca tych pudełek, do których nigdy nie zaglądałem!
Konrad Korkosiński: Zacząłem myśleć o ludziach, którzy są za nie odpowiedzialni. I biorąc do ręki jakieś opakowanie, zastanawiam się, którą drogę obrali i czego mógłbym się od nich nauczyć.
18. Przygotowaliście dwa warianty: edycję kolekcjonerską i standardowe wydanie Amaray. Dlaczego zależało Wam na takim podziale?
Konrad Korkosiński: To standard branżowy. Edycja kolekcjonerska, z samej nazwy, skierowana jest do osób, dla których ważny jest nie tylko sam film, ale też estetyka jego wydania, dodatki i serce włożone w jego dopieszczenie.
Niektórym zależy wyłącznie na filmie i nie czują potrzeby dopłacania do dodatków, do których nigdy nie zajrzą. Chcemy dać opcję jednym i drugim.
19. Edycja kolekcjonerska jest limitowana do 650 numerowanych egzemplarzy. Skąd taki nakład? To bardziej kalkulacja rynkowa, kolekcjonerska intuicja, czy próba znalezienia złotego środka? Czy liczba ta będzie stała dla Waszych wszystkich wydań?
Konrad Korkosiński: Pierwszy film — pierwszy eksperyment. Wnioski będziemy wyciągali za jakiś czas.
20. Jakie elementy wydania były dla Was absolutnie obowiązkowe? Co musiało się znaleźć w środku, żebyście sami jako kolekcjonerzy uznali: „tak, to jest porządne wydanie”?
Piotr Maszorek: Dodatki specjalne dla mnie są kluczowe. Ja akurat jestem jedną z tych osób, które oglądają wszystko od deski do deski — każdy zwiastun, każdy fotos z planu i komentarz dołączony do wydania. Jakość video też jest kluczowa. Jest takie zdanie: „ten film nigdy nie wyglądał tak dobrze”.
Konrad Korkosiński: Zgadzam się. Dodatkowo — jestem estetą. Wygląd takiego wydania musi być wyjątkowy. Wyróżniający się. Piękny.
21. Rigid box, booklet, pocztówki, numerowana karta, obwoluta — to są rzeczy, które dla kolekcjonera mają znaczenie. Ale co Waszym zdaniem naprawdę buduje wartość takiego wydania: liczba dodatków czy ich sensowność?
Piotr Maszorek: Sens. Mam bardzo dużo wydań, które mają tonę dodatków specjalnych i większość z nich to 5-minutowe klipy, które tak naprawdę nic ci nie mówią ani o powstawaniu tego filmu, ani o jego spuściźnie. Po prostu lanie wody.
22. W wydaniu znajdzie się 40-stronicowy booklet z trzema esejami. Dlaczego tak mocno postawiliście na kontekst i teksty towarzyszące?
Piotr Maszorek: Bo wiedzieliśmy, że umowa licencyjna, na jaką było nas stać, oraz fakt, że niewiele zostało żyjących twórców „Hydrozagadki”, z którymi moglibyśmy porozmawiać (i na których będzie nas stać), znacząco ograniczą nasze dodatki specjalne. A jedna rzecz była pewna od samego początku — nigdy nie wydajemy gołego filmu.
23. W dodatkach znalazł się również „Pamiętnik Andrzeja Kondratiuka”. Jak ważne było dla Was, żeby wydanie nie kończyło się na samej „Hydrozagadce”?
Konrad Korkosiński: Bardzo zależało nam, żeby na płycie znalazło się coś więcej. Coś wyjątkowego. Coś, co doda kontekstu. Jak wpadł nam w ręce „Pamiętnik”, wiedziałem, że muszę dostać na niego licencję.
Piotr Maszorek: To godzinny paradokument, który jest klamrą twórczości Kondratiuka. Na jednej płycie mamy jeden z jego pierwszych filmów oraz jego ostatnią filmową wypowiedź.
24. Czy materiały dodatkowe są dziś dla Was jednym z najważniejszych argumentów za kupowaniem filmów fizycznie?
Piotr Maszorek: Są jednym z argumentów. Przy wydaniach 4K przede wszystkim patrzę na jakość obrazu.
Konrad Korkosiński: Są silnym argumentem. I stały się standardem rynkowym.
25. Macie swoje ulubione zagraniczne wydania, które były inspiracją przy myśleniu o tym, jak powinien wyglądać polski Blu-ray premium?
Piotr Maszorek: Co miesiąc pojawiają się nowe. Ostatnio zakochałem się w wydaniach BFI filmów Kurosawy. Ich „Siedmiu samurajów” w 4K jest totalnym sztosem! Arrow teraz wydał filmy Johna Woo — „Hard Boiled” i „The Killer”. Ich transfer 4K wyciąga na wierzch całą krwawą poezję w slow motion.
Konrad Korkosiński: Kiedy próbowaliśmy złożyć nasze perfekcyjne wydanie kolekcjonerskie, spotkaliśmy się i rozłożyliśmy na stole dziesiątki różnych filmów od różnych wydawców z całego świata. Wybieraliśmy, które elementy najbardziej do nas przemawiają: jaki rodzaj papieru, grubość bookletu, twardość case’a, kolor amaraya, dwustronną wkładkę itp.
Ostatecznie złożyliśmy naszą swoistą hybrydę, z której jesteśmy dumni.
26. Jak oceniacie kondycję polskiego rynku DVD i Blu-ray? Jest źle, ale jest nadzieja, czy wręcz przeciwnie — jest mały, lecz bardzo zaangażowany odbiorca?
Piotr Maszorek: To jest pytanie, na które niedługo poznamy odpowiedź.
27. Czy w Polsce istnieje dziś realna społeczność kolekcjonerów filmów na nośnikach fizycznych? (W sumie nie wiem, po co zadaję to pytanie, skoro zadający jest kolekcjonerem i odpowiadający są kolekcjonerami… xD)
Piotr Maszorek: Owszem, jest. I już dali nam o sobie znać — dosłownie w tym samym dniu, w którym wystartowaliśmy ze sprzedażą, zwrócili nam uwagę na kilka istotnych technicznych szczegółów. Na początku nas totalnie ześwirowali i wpadliśmy w panikę, ale bardzo szybko zdaliśmy sobie sprawę, że jest to niesamowicie wartościowa kontrola ze strony ludzi, którzy znają się na tym najlepiej. Byłoby wspaniale móc na nich polegać w przyszłości.
28. Macie poczucie, że streaming paradoksalnie może pomóc fizycznym wydaniom, bo ludzie zaczynają rozumieć, że dostęp cyfrowy bywa nietrwały?
Piotr Maszorek: Tak, i coraz częściej, i coraz głośniej się o tym mówi. Filmy znikają i nie wracają. Masz ochotę na konkretny tytuł i zamiast go zacząć oglądać, najpierw musisz pobawić się w detektywa i znaleźć, na jakiej platformie on jest. Jeśli jest, bo może akurat zamknęli go w skarbcu. Ludzie zaczynają też doceniać świadomość wyboru i doświadczenia filmu w domu. Kiedy wybierasz film z półki, to zupełnie inny rodzaj decyzji niż scrollowanie przez content na streamingu. Jedną z rzeczy, których nienawidzę na platformach streamingowych, są te cholerne propozycje tytułów „dla ciebie”, które wyskakują sekundę po tym, jak zaczynają się napisy końcowe. Ja uwielbiam napisy końcowe! To jest bardzo ważny moment seansu, w którym film może wsiąknąć w ciebie. Na streamingu od razu cię atakują innymi filmami. Nosz kurde, dajcie mi w spokoju posłuchać Celine Dion po seansie „Titanica”. Albo podelektować się popieprzonymi napisami do „Siedem”!
29. Co odpowiadacie komuś, kto mówi: „po co kupować film na płycie, skoro wszystko jest w internecie”?
Piotr Maszorek: Nie wszystko jest w internecie, to raz.
Po drugie, kupując sobie film, który uwielbiasz, oddajesz mu część tej miłości.
Poza tym jest coś takiego, że jeśli coś jest dla nas ważne, chcemy fizyczną, namacalną manifestację tego. Chcemy mieć pamiątki. Mój kolega kiedyś powiedział, że po obcowaniu ze sztuką zasługujemy na trofeum. A filmy bardzo często mają dla nas bardzo dużą wartość emocjonalną. Wiążą się bardzo silnie z czasem, miejscem i ludźmi, z którymi ten film oglądaliśmy. Np. mam na swojej półce steelbooka z „Wejściem smoka”. Nie jest to moje ulubione kino kopane. Zdecydowanie jestem wśród wyznawców Jackiego Chana. Ale „Wejście smoka” to jest top 3 mojego ojca. Dlatego chciałem ten film na swojej półce. Bo kiedyś będzie to bardzo ważna pamiątka po moim tacie.
30. Czy polski widz jest gotowy płacić więcej za dopracowane, limitowane wydania, czy to nadal wymaga edukowania rynku?
Konrad Korkosiński: Mamy nadzieję, że tak. Jeśli stworzymy taki produkt, który będzie tych pieniędzy wart. A wierzę, że tak właśnie jest.
31. Nie da się uciec od pytania o biznes: czy wydawanie takich tytułów w Polsce może być realnie opłacalne, czy na razie mówimy bardziej o pasji z bardzo ostrożnym modelem finansowym?
Piotr Maszorek: Na razie mówimy o nadziei głupca.
32. Przedsprzedaż jest dla Was formą badania rynku, zabezpieczeniem produkcji, czy po prostu naturalnym elementem tego typu kolekcjonerskich wydań?
Piotr Maszorek: Trafiłeś ze wszystkimi trzema odpowiedziami. Na pewno przy pierwszym wydaniu sporo uzależniamy od przedsprzedaży. Na razie zanurkowaliśmy i wciąż wstrzymujemy oddech. Domyślamy się, w którym momencie wypłyniemy na powierzchnię i popłyniemy do przodu, ale mamy też plan awaryjny jakby co.
33. Czy macie założony próg sukcesu dla „Hydrozagadki”? Moment, w którym powiecie: „tak, to ma sens, idziemy dalej”?
Konrad Korkosiński: Oczywiście, że tak. Chcemy sprzedać cały nakład!
34. Jak doświadczenie z podcastu „ten Podcast Filmowy” wpłynęło na Second Hand Video?
Piotr Maszorek: Nigdy by się to nie wydarzyło, gdyby nie ten podcast. Daje nam to też pewność, że to nie będzie jednorazowa zachcianka. Podcast nauczył nas wytrwałości i konsekwentnego robienia czegoś tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu… I tak już 6 lat.
Konrad Korkosiński: Nauczyliśmy się współpracować ze sobą w różnych sytuacjach i przy różnym rodzaju presji. Dzięki temu łatwiej nam odnaleźć się w nowej sytuacji i w bardziej opanowany sposób znaleźć wyjście z sytuacji.
35. Wasi słuchacze znają Was jako ludzi, którzy nie tylko oglądają filmy, ale też żyją kinem jako kulturą, historią i kolekcjonerską pasją. Czy myślicie, że to zaufanie jest ważne przy starcie wydawnictwa?
Piotr Maszorek: Myślę, że ci, którzy nas słuchają, wiedzą, że podchodzimy do tego na poważnie i że wypływa to z jakiegoś emocjonalnego punktu.
Konrad Korkosiński: Oczywiście, że tak. Mamy nadzieję, że nasi odbiorcy będą jednymi z pierwszych, do których trafią nasze filmy. Cieszymy się, że udało nam się zbudować tak dużą i silną społeczność. I to właśnie z myślą o nich powstało Second Hand Video. Wiedzieliśmy, że jest taka potrzeba.
36. Czy Second Hand Video będzie jakoś naturalnie łączyć się z podcastem, czy chcecie rozdzielić te dwie przestrzenie?
Piotr Maszorek: Tutaj się chyba nie zgadzamy. Byłem stanowczo na nie, kiedy Konrad chciał dorzucić nasz komentarz audio do „Hydrozagadki”.
Konrad Korkosiński: Myślę, że to dosyć organiczne połączenie i będą momenty, kiedy to połączenie będzie intensywniejsze.
Piotr Maszorek: W tych momentach też będę intensywniejszy w swoim „nie”.
37. Czy macie obawę, że jako recenzenci, komentatorzy i kolekcjonerzy będziecie teraz oceniani również jako wydawcy — i to przez ludzi, którzy mają podobnie wysokie wymagania jak Wy?
Piotr Maszorek: To już się stało i bardzo się cieszymy, że ludzie, którym na tym zależy, patrzą nam na ręce. To świetna motywacja, żeby robić to lepiej z każdym kolejnym filmem.
38. Czy „Hydrozagadka” zdradza kierunek, w którym chce iść Second Hand Video? Polska klasyka, kino kultowe, tytuły zapomniane, rzeczy dziwne?
Konrad Korkosiński: Już wcześniej zdradziłem, że celowaliśmy w kino gatunkowe. I taki kierunek obraliśmy. Nie chcemy jeszcze zdradzać, jakie tytuły siedzą nam w głowie. Ale mamy nadzieję przypomnieć nieco zapomniane klasyki kina gatunkowego.
39. Możecie już zdradzić, czy kolejne wydania będą raczej polskie, zagraniczne, gatunkowe, art-house’owe, kultowe?
Konrad Korkosiński: Na początek celujemy w kino polskie. Jednak już teraz mamy otwarte drzwi do wielu produkcji zagranicznych i mam nadzieję, że w przyszłości również taka kategoria pojawi się na naszej stronie.
40. Czy interesują Was wyłącznie Blu-raye, czy w przyszłości myślicie również o 4K UHD?
Piotr Maszorek: Oj tak! 4K to jest nasz święty Graal. Jak tylko do tego dorośniemy, to nie będziemy się nawet zastanawiać.
Konrad Korkosiński: Zaczęliśmy od Blu-ray. 4K jest naturalną drogą ewolucji w tym przemyśle. Więc oczywiście, że i takie wydania pojawią się w naszym asortymencie. A kto wie… może i VHS-y.
Piotr Maszorek: To może jeszcze VCD?
41. Czy planujecie wydawać filmy, które wcześniej w Polsce były dostępne tylko na DVD albo nigdy nie miały porządnego wydania fizycznego?
Piotr Maszorek: Oczywiście, takie tytuły są dla nas najbardziej wartościowe. Cały czas jestem w szoku, że to jest pierwsze wydanie Blu-ray „Hydrozagadki”.
42. Jakie tytuły, oczywiście bez zdradzania konkretów, są dla Was najbardziej kuszące: takie z dużym kultem fanowskim, zapomniane perły, klasyka, kino gatunkowe, polskie osobliwości?
Piotr Maszorek: Wszystko to, co jest zagrożone zepchnięciem w niepamięć. To jest wielka siła butikowych wydawnictw — ratują filmy od zapomnienia.
43. Czy marzy Wam się stworzenie czegoś na kształt polskiej butikowej marki wydawniczej, którą kolekcjonerzy będą śledzić niezależnie od konkretnego tytułu?
Piotr Maszorek: Oczywiście, że tak. Sam w każdy ostatni piątek miesiąca sprawdzam zapowiedzi Arrowa, nawet jeśli niczego nie kupię. I odkryłem w ten sposób bardzo dużo tytułów. Ostatnio np. „Ms. 45” Abla Ferrary. Jestem o krok, żeby to sobie kupić w ciemno!
44. Jaki był pierwszy film na DVD albo Blu-rayu, który naprawdę zapamiętaliście jako ważny element swojej kolekcji?
Konrad Korkosiński: Wielki steelbook z antologią filmów Jamesa Deana. Wygląda obłędnie na półce. Czarna puszka i harmonijka z filmami i zdjęciami w środku.
Gdyby nie fakt, że spadł mi na ziemię i jest pogięty, byłaby to jedna z najładniejszych rzeczy na mojej półce.
Piotr Maszorek: „Moulin Rouge!”. Dwupłytowe wydanie w kartonowym opakowaniu. Film i druga płyta wypełniona po brzegi dodatkami — były tam nawet dodatki ukryte, dostępne, jeśli wiedziałeś, kiedy i gdzie kliknąć z pilota. To było pierwsze wydanie, jakie kupiłem sam. I kupiłem je w ciemno, nie widziałem wcześniej „Moulin Rouge!”.
45. Macie takie wydania, na które patrzycie i myślicie: „to jest wzór, tak powinno się traktować kino”?
Piotr Maszorek: To łatwe — „Władca Pierścieni”, wersje reżyserskie na DVD. Ale dorzucę też „Pijanego mistrza” z wydawnictwa Eureka! — ten film nie miał dużego budżetu, ale ta rekonstrukcja, to ziarno… Od razu ten film nabiera szlachetności „Lawrence’a z Arabii”.
46. Czy są na Waszych półkach filmy, które kupiliście nie dlatego, że były Wam potrzebne, tylko dlatego, że wydanie było zbyt piękne, żeby je zostawić?
Piotr Maszorek: Tak, ostatnio kupiłem sobie „Miasteczko Twin Peaks” — pierwsze dwa sezony na Blu-rayu. Co prawda zakochuję się w „Twin Peaks” (i generalnie w Lynchu) coraz bardziej, ale poradziłbym sobie bez tego na półce. Kupiłem je, bo jest to najpiękniejsze wydanie, jakie widziałem.
47. Co Was bardziej boli jako kolekcjonerów: brak jakiegoś filmu na nośniku fizycznym czy kiepskie, byle jakie wydanie filmu, który zasługiwał na więcej?
Piotr Maszorek: To drugie, zdecydowanie. Akurat żyjemy w takich czasach, że jeśli jakiegoś filmu nie ma wydanego, to znaczy, że jest czego wypatrywać i może ktoś się skusi, żeby to wydać. Ale jeśli ktoś wydaje coś po łebkach, to po prostu boli. Np. „Tajemnica Brokeback Mountain” — świetny film, który ma piękne zdjęcia, przez długi czas miał tylko koszmarne wydanie Blu-ray, które wyglądało jak lekko zretuszowane wydanie DVD, a ono już wyglądało jak g***o. Całe szczęście wkroczył Kino Lorber i wydał to jak należy, w jakości 4K.
48. Jakie są Wasze prywatne kolekcjonerskie zboczenia? Slipcovery, booklet, alternate arty, numerowane edycje, steelbooki, komentarze audio?
Piotr Maszorek: Kocham mediabooki. Wiem, że Konrad jest spaczony, bo kojarzą mu się z tandetnymi wydaniami dodawanymi do gazet. Ja tam lubię — według mnie wyglądają dobrze na półce. A już mediabooki wydawane w Niemczech to wyższa liga. A oni uwielbiają mediabooki.
Konrad Korkosiński: Kocham grube wydania. Lubię czuć, że ktoś włożył serce w to wydanie.
Bardzo podobają mi się wydania z 101 — proste, ale bardzo estetyczne.
Mediabooki mnie nie przekonują, ale nie wykluczam.
49. Czy jest jakiś film, którego wydanie byłoby dla Was absolutnym spełnieniem marzeń?
Piotr Maszorek: Tak, ale w tym momencie nie chcemy jeszcze mówić o tym otwarcie. Są takie tytuły, które siedzą nam w głowach i które byłyby dla nas ogromnym wydarzeniem, ale na razie wolimy zostawić je w sferze marzeń i planów, o których nie opowiada się za wcześnie.
Piotr Maszorek: Znamy to uczucie, ale nic nie przebije tego drugiego uczucia — kiedy przyjdzie paczka i wreszcie weźmiecie ten film do ręki ze świadomością, że jest wasz na wieki wieków.
Konrad Korkosiński: Nie wahajcie się. Dajcie nam szansę, a zakochacie się w naszym małym, wyjątkowym dziecku.
51. Dlaczego warto dziś kupować filmy na fizycznych nośnikach?
Piotr Maszorek: Bo to coś znaczy.
Te filmy zawsze będą na ciebie czekać, żebyś je obejrzał.
52. Gdybyście mieli jednym zdaniem opisać filozofię Second Hand Video, jak by ono brzmiało?
Piotr Maszorek: Uzupełniamy swoje półki o filmy, które mogłyby nigdy się na nich nie znaleźć.
53. I na koniec: czy As trafił na Blu-rayu po to, żeby uratować polski rynek wydań fizycznych?
Piotr Maszorek: As nigdy nie odmawia w słusznej sprawie.
Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.
Na tej stronie wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? ZGADZAM SIĘ
Manage consent
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.