Samuraj

Droga miecza i krwi – Jean-François Di Giorgio – Samuraj

Kiedy zasiadałem do omawianego poniżej komiksu, nie czułem ekscytacji. Moja przygoda z komiksem po latach może nie okazała się rozczarowaniem, ale na pewno nie był to wymarzony powrót do lat młodości. Samuraj autorstwa Jean’a-Françoisa Di Giorgio jawił mi się jako obowiązek recenzencki, jednak z kolejnymi kartami opowieści i zjawiskowymi planszami, byłem zmuszony zmienić swoje nastawienie o sto osiemdziesiąt stopni. 

Jak dobry może być komiks o samuraju autorstwa francusko-belgijskiego duetu? Czy nie będzie zbyt odtwórczy, przepełniony zachodnim tanim patosem, z odtwórczymi postaciami? Wątpliwość ta mocno zakorzeniła się w mojej głowie, podczas pierwszych minut czytania i oglądania kadrów. Samuraj to rzeczywiście klasyczna japońska opowieść drogi o milczącym wojowniku Takeo i nieco ciamajdowatym, gadatliwym kompanem o imieniu Shiro. Takeo wyrusza w drogę, aby poznać prawdę o swoim pochodzeniu i poszukuje swego brata. Właściwie jest roninem, czyli wojownikiem bez pana, choć jest wierny cesarzowi. Podczas swej podróży spotyka kobietę w opałach, wraz z jej córką, Takemi. Wyruszą w wyprawę, podczas której trup ściele się gęsto, a śmierć czyha na każdym kroku. Skala opowieści zahaczy o całą Japonię, gdyż zbuntowany generał Akuma postanawia przeciwstawić się cesarzowi za pomocą demonicznego trzynastego wróżbity.

Samuraj to historia o przyjaźni, walce i poświęceniu podana w zjawiskowej formie za sprawą przepięknych plansz autorstwa Frédérica Genêta. Sceny batalistyczne, podczas których na planszach komiksu niejednokrotnie znajdzie się nawet kilkadziesiąt postaci, zapadną mi w pamięci na długo. Wspaniała kolorystyka i wybitna kreska belgijskiego twórcy nie pozostawia złudzeń, że mamy do czynienia z dziełem, a nie tylko produktem marketingowym nastawionym na zysk. Czuć w Samuraju duszę, zmysł geniuszu, równie ulotny, co nienamacalny.

Owszem, sama historia nie jest niczym odkrywczym. Milczący wojownik przemierza Japonię w poszukiwaniu własnej tożsamości, a wir wydarzeń rzuca go w nieoczekiwane obszary. Takeo jest honorowym twardzielem, zaś zadaniem jego kompana, Shiro, jest rozładowanie napięcia, kiedy staje się nie do zniesienia. To, co Samuraj robi dobrze, jest akcja. Jean-François Di Giorgio nie bawi się w powolne budowanie świata, lecz niemal od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę, nie dając chwili wytchnienia do samego finału. Kadry są dynamiczne, dialogów jest niewiele, a jeśli już się pojawiają, to w kontekście uspokojenia sytuacji i rozwoju fabuły. Zupełnie inaczej miała się sprawa w recenzowanym przeze mnie ostatnio Miły dom nad morzem, który był mocno przegadany i szczerze mówiąc – nie pamiętam już połowy treści.

Samuraj wydany nakładem wydawnictwa Egmont zawiera w sobie aż cztery pierwsze komiksy sagi o Takeo. Papier jest miły w dotyku, twarda oprawa solidna. Kolejny raz przeszkadza mi nieco format komiksu, który jest dość niewygodny przy dłuższym posiedzeniu za sprawą swoich gabarytów. Rozumiem jednak ten zabieg, bowiem niektóre plansze scen batalistycznych są tak wielkie, że trzeba je rozkładać niczym w rozkładówce. Jeśli jesteście fanem opowieści o dzielnych wojownikach z Japonii, Samuraj was nie zawiedzie. Ale nie tylko. Osoby stroniące od kraju kwitnącej wiśni także powinny być usatysfakcjonowane. Polecam zapoznać się z tytułem francusko-belgijskiego duetu, gdyż to jedna z najlepszych premier marca tego roku i nie powinna zostać niezauważona.

Fot.: Wyd. Egmont

Samuraj

Overview

Ocena:
8 / 10
8

Write a Review

Opublikowane przez

Adam Kamiński

Dusza anarchisty ściera się we mnie z romantycznym sercem. Jednego dnia rzucałbym koktajlem Mołotowa i palił rządowe pałace, innym razem wzruszam się nad twórczością klasyków literatury - Tołstoja, Steinbecka czy Remarque'a. W wolnych chwilach potrafię wyruszyć samotnie na szlak i biwakuję w ostępach przyrody. Moim marzeniem jest napisać powieść.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *