Muzyka,Recenzje

Intensywnie widzialna, czyli jak debiutować na polskiej scenie muzycznej – sanah – „ja na imię niewidzialna mam” [recenzja]

sanah
sanah

Dziewczyna znikąd. Pojawia się na YouTube, udostępnia parę utworów z oszczędnymi w formie klipami, po paru przesłuchaniach bezceremonialnie oczarowuje sobą. To właśnie za jeden z jej kawałków zabrał się sam Dawid Podsiadło, interpretując go na jednym z koncertów podczas trasy Wielkomiejski Tour. Obecnie jej utwory biją kolejne rekordy popularności na Spotify, a o młodym dziewczęciu mówi się wciąż więcej i więcej. Zuzanna Jurczak, w skrócie – sanah. Jej pierwsza EP-ka ja na imię niewidzialna mam niedawno ujrzała światło dzienne. Tworzy muzykę prostą – co jest niepodważalnym atutem – i przy tym niezmiernie na odbiorcę oddziałującą. Potoczne słowa wychodzące z ust podmiotu lirycznego przesiąknięte są dużą wrażliwością, a przede wszystkim urzekającą bezpretensjonalnością. Czy ja na imię niewidzialna mam jest zapowiedzią pojawienia się kolejnego nazwiska na polskiej alternatywnej scenie muzycznej, którego rozwój warto śledzić? Mniemam, że sanah z dużą dozą prawdopodobieństwa może dołączyć do tego cenionego grona muzykantek i muzykantów.

Na EP-ce ja na imię niewidzialna mam znajduje się 7 utworów. Każdy z nich charakteryzuje się przyjemnym, delikatnym brzmieniem, które to szybko potrafi przenieść w świat nastoletnich wojaży i młodzieńczych nieporadności. Jednocześnie kawałki sanah – dzięki uniwersalności, naturalności i prostocie – można przełożyć na różnorodne przedziały wiekowe. Historie opowiedziane przez wokalistkę przesycone są melancholią i szczerością, co bardzo szybko uzależnia i powoduje chęć wałkowania materiału zdecydowanie dłużej, niż początkowo można byłoby się tego spodziewać. To, co najbardziej uwodzi w tekstach sanah, to banalność słów, tak urzekająca, bo prawdziwa. Bo rysuje, odzwierciedla to, jak sami komunikujemy się pomiędzy sobą, jak myślimy, jak czujemy, jak funkcjonujemy na co dzień. U sanah nie ma moralizatorstwa, mentorowania, są za to proste historie. Często w tekstach pojawia się i naiwność, tak przecież bliska rzeczywistości, ale i zadziwiająco trafne obserwacje fascynujące młodzieńczym, bezpretensjonalnym urokiem.

Ogromnym atutem ja na imię niewidzialna mam jest wyrównany poziom, w jaki całość zgrabnie się splata. Spójna narracja, z której pod względem dynamiki wyłamuje się intensywniej szczególnie jeden utwór – zresztą mój ulubiony (Koronki). EP-kę otwiera Cząstka (spokojna, dobrze zaaranżowana, której przewodzi ciepły, delikatny głos sanah; to właśnie cover tej piosenki zaśpiewał na swoim koncercie Dawid Podsiadło) – obok Siebie zapytaszBez słów posiada najwięcej wyświetleń na YouTube. Następna w kolejce jest Siebie zapytasz – piosenka łatwo wpadająca w ucho, z popową melodyjnością i delikatnym brzmieniem. Numer trzy to Solo. Jeden z moich ulubionych, choć nie ulubiony utwór. Przewrotny, odrobinę zadziorny, w którym sanah bawi się tekstem i igra słowem. Szybsze tempo rozbudza, pobudza, a przede wszystkim wywołuje uśmiech na twarzy. Prosta kompozycja o pozytywnym wydźwięku. Z tej przeskakujemy do najbardziej melancholijnej piosenki – Idź. Wiarygodność przenika każdy wers, a oszczędność środków wyrazu tylko intensyfikuje emocje towarzyszące odsłuchowi. Kolejna – Proszę Pana – jest lekka, zaczepna, z wyrazistym tempem wysuwającym się na plan pierwszy. Głowa, ręka, noga nieświadomie poddają się rytmice narzuconej w utworze. Przedostatnia kompozycja, osobiście dla mnie najbardziej charakterystyczna, charyzmatyczna, a przez to i najlepsza, to Koronki. Pod względem aranżacji odrobinę odbiega od reszty utworów przedstawionych na EP-ce ja na imię niewidzialna mam. Mocniejszy, elektroniczny beat w refrenie nadaje dobitnego charakteru Koronkom i sprawia, że jest to kompozycja najbardziej „tańcolubna”. Raz jeszcze i w tym utworze dominuje krnąbrność i niepokorność w tekście lirycznym. Zresztą przekorność połączona z prostotą tekstów jest jednym z największych atutów EP-ki. Bez słów jest utworem ją zamykającym – przewrotny tytuł, w którym wyraźnie widoczna jest wrażliwość i subtelność wokalistki.

 

sanah jest przede wszystkim dziewczyną autentyczną i to widać w każdym utworze, w każdym wersie. Nic nie jest umieszczone w EP-ce na siłę, nic nie wydaje się na wyrost, niekompatybilne z wrażliwością, jaką sanah wibruje, czy też wbudowane wyłącznie po to, aby dostosować się do aktualnych trendów muzycznych. Trochę tu czuć wczesne tajemnicze The Dumplings, które również rozpoczęło swoją przygodę ze światkiem polskiej alternatywy jako powstały znikąd fenomen internetowy, trochę uaktywnia się swobodna i niewymuszona Bitamina. W przypadku sanah to właśnie proste, prawdziwe kompozycje i autentyczność jej osoby są czynnikami przyciągającymi do jej twórczości najbardziej. I to działa – do tej pory wokalistce udało wskoczyć się na 1 miejsce Viral Top 50, czyli listy wykreowanej przez Spotify z najczęściej ponownie odpalanymi kawałkami; stworzyła duet z Mattem Duskiem w piosence Rich in love, a jej utwory odtwarzane są w radiowej Trójce. Została również włączona przez serwis Vevo do ogólnoświatowego programu Vevo DSCVR (promującego awangardowych i niekonwencjonalnych młodych artystów).

ja na imię niewidzialna mam (premiera odbyła się 11 października) jest mikrozapowiedzią płyty sanah mającej ukazać się w przyszłym roku. Artystka planuje również swoje pierwsze koncerty dla szerszej publiczności. Pozostaje jedynie trzymać kciuki, by płyta planowana na 2020 rok okazała się przedłużeniem tego, co wokalistka prezentuje na swojej debiutanckiej EP-ce. Bo temu wydawnictwu to ja nie mam ze swojej strony nic do zarzucenia – magia bezpretensjonalności, lekkość młodości, autentyczność wymieszana z naiwnością i charyzma sanah pozwalają się w artystce i jej twórczości niebezpiecznie zauroczyć. ja na imię niewidzialna mam dostępna jest aktualnie na serwisach streamingowych oraz w formie fizycznej jako winyl (w wersji limitowanej). Na EP-ce poza utworami udostępnionymi wcześniej na YouTube znalazły się premierowe kompozycje, takie jak: Proszę Pana czy Koronki. Na kanale sanah na YT dostępne są także dwie wersje instrumentalne utworów: Siebie zapytasz oraz Idź. Kojące brzmienia akustyczne stanowią przesympatyczne dopełnienie EP-ki.

Fot.: universalmusic.pl

Ocena ogólna8.5
8.5Ocena ogólna
Bezpretensjonalne teksty o urzekającym ładunku emocjonalnym współgrać będą w perfekcyjnej symbiozie z jesienną aurą. Wypada tylko rzec: chcę więcej – rytmiczne kompozycje z delikatną dawką elektronicznych beatów przeplatane ciepłym głosem sanah są strzałem prawie że idealnym.
Magda Przepiórka

Filmowo zagubiona gdzieś pomiędzy niezależnym kinem współczesnym, blockbusterowym globalnym szaleństwem a chęcią poznania starej, dobrej, acz często już "subtelnie" przykurzonej klasyki. Muzyka to beztroskie, ale i mocniejsze polskie brzmienia przekrój dekad 70/80 oraz aktualne misz-masze gatunkowe w strefie alternatywy. Literacko – wszystko, co subiektywnie dobre i warte konsumpcji, szczególnie reportaże podróżnicze. Poza popkulturą miłośniczka wojaży wszelkich oraz motocyklowego i rowerowego enduro. 

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!