Śmierć, śmierć i jeszcze raz śmierć – Mercè Rodoreda – Śmierć i wiosna

Powieść Śmierć i wiosna autorstwa Mercè Rodoreda to jedno z tych dzieł, które nie tyle się czyta, co przeżywa – często z trudem, czasem z zachwytem, ale niemal zawsze z poczuciem obcowania z czymś niezwykłym. Uznawana za szczytowe osiągnięcie późnej twórczości autorki, powieść ta wymyka się prostym klasyfikacjom: to jednocześnie alegoria, poetycki koszmar i brutalna przypowieść o naturze społeczności.

Akcja rozgrywa się w bezimiennej, odizolowanej wiosce, zawieszonej nad rzeką, która jest zarówno źródłem życia, jak i narzędziem śmierci. Narratorem jest czternastoletni chłopiec – obserwator i uczestnik rzeczywistości, w której rytuały przemocy stanowią fundament codzienności. To właśnie przez jego spojrzenie poznajemy świat, gdzie śmierć nie jest końcem, lecz procesem kontrolowanym przez społeczność. Zmarłym wypełnia się usta cementem, by dusza nie mogła uciec, a ich ciała umieszcza się na drzewach. Co roku losuje się mężczyznę, który ma przepłynąć podziemną rzekę – rytuał ten równie często kończy się kalectwem, co śmiercią.

To właśnie śmierć – powracająca obsesyjnie, niemal rytmicznie – staje się głównym bohaterem tej powieści. Śmierć jest tu obecna wszędzie: w zwyczajach, w języku, w krajobrazie. Śmierć splata się z wiosną, tworząc kontrast niemal nie do zniesienia. Bo przecież wiosna powinna oznaczać odrodzenie, tymczasem u Rodoredy przynosi ona jedynie intensyfikację życia, które jest równie okrutne, co nieuniknione.

Największą siłą książki jest jej język. Rodoreda tworzy prozę niezwykle poetycką, gęstą od obrazów i metafor. Opisy natury – glicynii, pszczół, rzeki – są jednocześnie piękne i niepokojące. Przyroda nie stanowi tu ukojenia, lecz odbicie ludzkiego okrucieństwa. Wszystko pulsuje, wszystko żyje, ale to życie jest ciężkie, duszne, niemal chorobliwe. Czytelnik zostaje wciągnięty w ten świat nie poprzez fabułę, lecz poprzez rytm zdań i powracające motywy.

Nie jest to jednak lektura łatwa. Brakuje tu klasycznej narracji, logicznych wyjaśnień czy jednoznacznych sensów. Rodoreda nie prowadzi czytelnika za rękę – przeciwnie, zmusza go do porzucenia potrzeby kontroli i zanurzenia się w doświadczeniu. To książka, która wymaga cierpliwości i otwartości. Jej sens nie leży w wydarzeniach, lecz w atmosferze i emocjach.

Warto również odczytywać tę powieść jako alegorię. Pisana przez dwadzieścia lat, w cieniu wygnania autorki po hiszpańskiej wojnie domowej, może być interpretowana jako obraz życia pod opresją. Społeczność wioski funkcjonuje według zasad, które są okrutne, ale niepodważalne. Jednostka nie ma tu znaczenia – liczy się tradycja, nawet jeśli prowadzi ona do cierpienia i śmierci. To świat, w którym bunt jest niemożliwy, a przemoc – znormalizowana.

Jednocześnie powieść zachwyca swoją uniwersalnością. Choć osadzona w konkretnej, choć fikcyjnej przestrzeni, mówi o mechanizmach obecnych w wielu społeczeństwach: o strachu przed innością, o potrzebie kontroli, o podporządkowaniu jednostki zbiorowości. Śmierć staje się tu metaforą nie tylko fizycznego końca, ale też utraty wolności, tożsamości i człowieczeństwa.

Nie sposób też pominąć emocjonalnego ciężaru tej książki. Jest w niej coś hipnotyzującego, ale i przytłaczającego. To lektura, która zostawia ślad – niekoniecznie przyjemny, ale na pewno trwały. Niektóre obrazy – jak cement w ustach zmarłych czy samotna podróż pod rzeką – pozostają w pamięci na długo.

Podsumowując, Śmierć i wiosna to dzieło wymagające, ale niezwykle wartościowe. Nie oferuje rozrywki ani łatwych odpowiedzi, lecz stawia pytania i zmusza do refleksji. To literatura, która nie daje się zapomnieć – właśnie dlatego, że tak intensywnie operuje motywem śmierci. Śmierci, która tu nie kończy, lecz trwa. Śmierci, która przenika wszystko. Śmierci, która – paradoksalnie – pozwala lepiej zrozumieć życie.

Foto.: Wydawnictwo Marginesy

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek - Kamińska

doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o kulturze i religii na podstawie rozprawy pt.: "Polska prasa muzyczna przed transformacją ustrojową na przykładzie "NON STOP". Analiza czasopisma w latach 1972-1990", absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim.  Jej zainteresowania obejmują literaturę, sztukę, psychologię ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *