Spider-Man. Historia życia

Z Pająkiem poprzez dekady – Chip Zdarsky, Mark Bagley – „Spider-Man. Historia życia” [recenzja]

Prawdę mówiąc, spodziewałem się czegoś zupełnie innego po albumie Spider-Man. Historia życia. Gdzieś tam z tyłu głowy zalęgło mi się przekonanie, że będzie to po prostu skrótowo opowiedziana, dotychczasowa „biografia” Pajączka, przedstawiona zapewne nie do końca na poważnie. Tymczasem to, co otrzymałem, okazało się rzeczą o wiele lepszą, która po prostu wzięła mnie z zaskoczenia.

Chip Zdarsky i Mark Bagley podeszli do tematu z zupełnie innej strony, tworząc opowieść całkowicie alternatywną, która momentami ociera się o pomysły rodem z serii What If. A, jako że Marvel ostatnimi czasy serwuje nam sporą dawkę metawersum (żeby daleko nie szukać, to chociażby w animowanym Spider-Man Uniwersum czy w nadchodzącej trzeciej części filmowego Spideya), to koncept ten wpasowuje się całkiem dobrze.

Historia życia jest dokładnie tym, co obiecuje tytuł. Twórcy wprowadzają nas do opowieści, zaczynając tradycyjnie – od lat 60. i doskonale wszystkim znanej genezy Spider-Mana, kiedy to radioaktywny pająk ukąsił młodego licealistę, Petera Parkera. Wiadomo, standard, widzieliśmy to już setki razy, lecz nie dajcie się zwieść. Ze strony na stronę historia podąża nie w tę stronę, w którą powinna, jednocześnie robiąc się coraz ciekawszą, szczególnie w momencie, gdy fakty zaczynają nie zgadzać się z tym, jak zapamiętaliśmy historię tego superbohatera. A nie zgadzają się bardzo szybko, no bo, zaraz, zaraz, Gwen Stacy nie zginęła z rąk Zielonego Goblina i wyszła za mąż za Petera? Flash Thompson jedzie na wojnę do Wietnamu? Co tu się wyrabia? A takich i jeszcze bardziej zaskakujących zwrotów akcji jest w tym albumie bardzo wiele. Nie będę tutaj zdradzał tego, co dzieje się potem, ale niektóre pomysły Zdarsky’ego naprawdę zasługują na osobny scenariusz z gatunku „co by było, gdyby” (w tym ten chyba najmniej wykorzystany, a najciekawszy, dotyczący Venoma).

Spider-Man. Historia życia - kadr z komiksu

Rysunki Bagleya są bardzo miłe dla oka i znajome miłośnikom Spider-Mana (w tym tych dorastających na komiksach TM-Semic, to właśnie Bagley bowiem wprowadził nas w historię, w której po raz pierwszy pojawił się Carnage), cieszy mnie więc fakt, że to właśnie ten rysownik odpowiada za wizualną stronę tego albumu. Jednak największą zaletą Historii życia jest to, co wymyślił Chip Zdarsky, i sposób, w jaki udało mu się nadać komiksowi superbohaterskiemu nieco bardziej realnego sznytu, między innymi poprzez użycie faktów historycznych (jak chociażby wplecenie w świat komiksu zamachu na World Trade Center czy wojny w Wietnamie – co swoją drogą bardzo wpłynęło na życie Marvelowych superbohaterów, którzy musieli opowiedzieć się po którejś ze stron). W standardowych opowieściach rodem z Marvela czy DC bohaterowie praktycznie się nie starzeją, czas stoi w miejscu albo posuwa się bardzo powoli, stąd też od kilku dekad obserwujemy coraz to nowe komiksy, w których Spider-Man co prawda wyrósł już ze szkoły średniej i studiów, ale od dobrych kilkunastu lat ciągle jest facetem zbliżającym się do trzydziestki (a i tutaj pewnie przeszacowałem). Zdarsky postanowił zerwać z tą koncepcją i zrobić z Petera Parkera normalnego człowieka (to znaczy, pomijając fakt, że posiada on super moce), który starzeje się jak każdy z nas. Album podzielony jest na poszczególne dekady wyjęte z życia Pajączka i w każdej z nich Parker jest adekwatnie starszy – od licealisty z lat 60. aż po czasy współczesne, z emerytowanym, siwym Spider-Manem, wciąż próbującym walczyć z przestępcami (a także z nadwagą i coraz większym zmęczeniem).

Historia życia jest momentami zabawna, momentami poważna, a nawet wzruszająca (ach, ten ostatni kadr!), ale przede wszystkim jest pełna niespodzianek. Zapewne nie jest to historia wpisująca się w kanon, ale jako stand alone sprawdza się znakomicie. Wyjątkowo urzekła mnie też okładka tego albumu – to pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po rozpakowaniu paczki z komiksem (co jest raczej oczywiste) i z miejsca zakochałem się w tym minimalizmie (powiedzmy szczerze – kupiły mnie te wytłoczone kreski na masce Spider-Mana!). Z czystym sumieniem mogę polecić Historię życia wszystkim miłośnikom Marvela. Dajcie się zaskoczyć!

Fot.: Egmont Polska

Spider-Man. Historia życia

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Bębenek

Dziecko lat 80. Wychowany na komiksach Marvela, horrorach i kinie klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.