Detektywi w owczej skórze – Kyle Balda – „Sprawiedliwość owiec”

Jako produkt lat dziewięćdziesiątych doskonale pamiętam, że jednym z często oglądanych w telewizji filmów mojego dzieciństwa była opowieść o rezolutnej śwince, która pragnęła zostać psem pasterskim. Babe – świnka z klasą idealnie wpasowywał się w niedzielną ramówkę do wspólnego oglądania z rodziną, będąc dla mnie czymś niesamowitym – jak oni mianowicie zrobili, że ta świnka gada?! I chociaż tego typu filmy o zwierzętach nie stały się później gorącym trendem, a mam nawet wrażenie, że cyfrowy Król Lew był krokiem wstecz, to Sprawiedliwość owiec obudziło we mnie silną nutę nostalgii. Na tyle, że chociaż nie spodziewałem się rewelacyjnego seansu, to pragnąłem znów zbudzić w sobie to dziecko, które zachwycało się gadającymi zwierzętami.

Przyznać trzeba, że Kyle Balda uczynił to – nomen omen – z klasą. W Sprawiedliwości owiec zwierzęta wyglądają bardzo naturalnie, niemal jakby były prawdziwe (i tak, znowu poczułem się jak te naiwne dziecko 30 lat temu). Oczywiście ich pyszczki są animowane i ruch szczęk wskazuje na zdolność mowy (chociaż ludzie nadal słyszą tylko meczenie), ale jest w tym pewna umowność, pewne zrozumienie się z widzem i momentami świadome przekroczenie tej granicy – jak chociażby fenomenalne ujęcie, gdy dwójka bohaterów miała zamiar pierwszy raz wejść na jezdnię. Nie ukrywam, że widząc zwiastun filmu właśnie to pół-naturalne i pół-animowane przedstawienie zwierząt było pierwszym impulsem, które zrodziło we mnie potrzebę obejrzenia Sprawiedliwości owiec.

Mniejsze znaczenie miała dla mnie sama fabuła, która wydawała się dosyć prosta. Otóż poczciwy pasterz George (Hugh Jackman) w niewyjaśnionych okolicznościach traci życie, a jego stado postanawia rozwikłać tę zagadkę. Zauroczone czytanymi im kryminałami, zwierzęta mniej więcej wiedziały od czego zacząć, ale trudności narastały – nierozgarnięty policjant nie umiał poradzić sobie ze śledztwem dotyczącym morderstwa, w miasteczku pojawiła się nagle córka denata, a najgorsze, że owce nagle musiały stawić czoło brutalności życia. I to ostatnie czyni ze Sprawiedliwości owiec film wyjątkowy i ważny, zwłaszcza w kontekście kina familijnego. Wyraźnie jest to produkcja, która tak jak kiedyś Babe, ma przede wszystkim przyciągnąć przed ekran dzieci. Ucierpiała na tym sama intryga, bo jest może wystarczająco prosta dla najmłodszego odbiorcy, ale ja się na tym wątku trochę nudziłem. Niemniej jednak były inne aspekty filmu, które przykuły moją uwagę. A nawet sprawiły, że od czasu do czasu spociły mi się oczy.

Może robię się już stary, może bardziej wrażliwy – niemniej jednak Sprawiedliwość owiec to momentami wyciskacz łez. Zacznijmy od najprostszego powiązania z tyle razy już przytaczaną świnką; podobnie jak z odrzucaną przez inne zwierzęta małą Babe, mamy tutaj tak zwane zimowe jagnię, które jest w stadzie uważane za przeklęte i należy je przegnać gdzie pieprz rośnie. Już sam widok odrzuconego jagniątka łamie serce i to pierwszy ostrzegawczy sygnał, że film nie będzie tylko lekką opowieścią o zwierzęcych detektywach. Scenariusz później rozkręca się jeszcze bardziej – poznajemy dziwny zwyczaj owiec, aby wymazywać z pamięci wszystkie przykre wspomnienia, a w chwili śmierci George’a i decyzji o pozostawieniu tego w pamięci zwierzęta orientują się, że życie wiąże się również ze smutkiem i żałobą, co nie jest łatwe do udźwignięcia. Twórcy Sprawiedliwości owiec są przez cały film ogólnie dość podli, podrzucając co chwila drobne sceny, w których serce bije szybciej, a łzy same się cisną pod powieki – zwłaszcza, gdy ma się dużą wrażliwość wobec zwierząt. Klamrą było odkrycie, czemu ulubiona owca George’a nosiła takie a nie inne imię, oraz ostateczny los zimowego jagnięcia. Przepraszam, ma ktoś chusteczkę?

Sprawiedliwość owiec to film, który nie będzie rozczarowującym seansem ani dla młodych, ani dla dorosłych widzów. Rodzice muszą się jednak przygotować na to, że mogą po wyjściu z kina usłyszeć kilka trudnych pytań, a oni sami mogą czuć się skrępowani, gdy ich pociechy będą oglądać, jak ukradkiem wycierają łzę. To oczywiście zaleta tego filmu, chociaż po zapowiedziach można się było spodziewać bardziej czegoś relaksującego, zabawnego i lekkiego. I nawet jeśli fabuła i kryminalna intryga momentami irytowała, a gdy w finale ujawniono kto zabił, to jakoś mi się to nie trzymało kupy – nie zaburza mi to zbytnio pozytywnego odbioru Sprawiedliwości owiec. Jeszcze przez pewien czas będę pamiętać, jakie emocje wzbudził we mnie ten film i kto wie, może za paręnaście lat będę go wspominał z podobną nostalgią, co obecnie Babe – świnkę z klasą.

Fot.: United International Pictures Sp z o.o.

PS. Na film wybraliśmy się dzięki Cinema City.

zwierzogród 2

Overview

Ocena
7 / 10
7

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *