Stara gra w nowej odsłonie – „Chińczyk/ Węże i drabiny – Star Wars” [recenzja]

Wydawnictwo Trefl prezentuje nam znane gry w nowej odsłonie graficznej inspirowanej motywami z filmu Star Wars. Chińczyk oraz Węże i drabiny może nie są dla nas niczym nowym, ale rozgrywka zapewnia świetną zabawę, a oprawa graficzna pozwala chociaż na chwilę przenieść się do innej galaktyki.

Kto nigdy nie grał w Chińczyka? Pewnie trudno znaleźć taką osobę, bo gra znana jest na całym świecie, chociaż wbrew temu, co sugeruje nazwa, nie wymyślili jej Chińczycy. Tak, jest coś, na co nie wpadli jako pierwsi. Gra powstała na podstawie znanej do dzisiaj hinduskiej gry pachisi na przełomie 1907 i 1908 roku w Niemczech, a jej autorem jest Josef Friedrich Schmidt. Polega na tym, żeby jak najszybciej wprowadzić wszystkie pionki do domku, a jej inna nazwa to Nie irytuj się, co trafnie oddaje specyfikę gry, bo czasami rzeczywiście trudno nie stracić cierpliwości, kiedy po raz któryś nie udaje się nam wystawić pionka albo wyrzucić potrzebnej liczby oczek, żeby móc bezpiecznie stanąć w domku.

Chińczyk nie ma skomplikowanych reguł, więc sprawdzi się nawet wśród małych dzieci, producenci zaznaczają jednak ze względów bezpieczeństwa, że gracz powinien mieć co najmniej 4 lata, żeby wyeliminować ryzyko zadławienia się niewielkimi elementami. Jednocześnie może grać od 2 do 4 osób, przy większej liczbie uczestników rozgrywka jest bardziej dynamiczna, wchodzimy w więcej interakcji i siłą rzeczy częściej zdarza nam się zbijać wzajemnie pionki i odsyłać przeciwników na start. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet w duecie gra stanowi dobrą zabawę.

Klasyczna wersja gry Węże i drabiny zakłada, że gracz musi jak najszybciej dotrzeć do końca trasy. Utrudnienie polega na tym, że może wspinać się po drabinie i ominąć kilka pól albo zjechać na wężu i niestety stracić wypracowaną przewagę. W nowej wersji graficznej zamiast drabin i węży są po prostu dwa kolory strzałek, które kierują nas we właściwą stronę. Gra jest prosta i z powodzeniem można zagrać całą rodziną, bo nawet najmłodsze dzieci bez problemu sobie poradzą z opanowaniem reguł, a poza tym cała instrukcja każdej z gier mieści się na stronie, więc nie musimy długo przygotowywać się do rozegrania partyjki. Problemem może być jedynie fakt, że wiele zależy jedynie od szczęścia, a przy dwójce graczy nie ma zbyt wielu okazji do wzajemnego przeszkadzania sobie w osiągnięciu celu. W konsekwencji gra może trwać kilkadziesiąt minut, ale jeśli jednemu z uczestników dopisze szczęście i wyrzuci kilka razy szóstkę, a do tego trafi na strzałki przesuwające w pożądanym kierunku, to już po 10 czy 15 minutach zakończy grę. Plus jest taki, że wtedy wystarczy odwrócić planszę, żeby zagrać w Chińczyka.

Zdecydowanym plusem gry jest sposób jej wykonania i nie chodzi o piękną oprawę graficzną utrzymaną w klimatach VII Epizodu Gwiezdnych Wojen, chociaż wygląda to wspaniale, ale o cały pomysł. W wygodnym, kwadratowym pudełku otrzymujemy dwustronną planszę i szesnaście pionków (oczywiście z bohaterami filmu) w czterech różnych kolorach. Plansza została nacięta tak, żeby wygodnie można ją było złożyć do ¼ początkowego formatu, a przy tym zyskujemy pewność, że wielokrotne składanie i rozkładanie, czyli naturalna część użytkowania gry, nie zniszczy planszy, a fanów filmu prawdopodobnie najbardziej zainteresują kadry umieszczone po obu jej stronach. Jeśli miałabym znaleźć jakiś minus, to byłby to jedynie biały kolor użyty do zaznaczenia jednego z domków w Chińczyku, ponieważ wszystkie pola są jaśniejszymi kółkami na ciemnym tle i w tej sytuacji to oznaczenie jest trochę nieczytelne.

Dystrybutorzy zaznaczyli, że Chińczyk/Węże i drabiny – Star Wars to gra dla chłopców od 4 roku życia, ale to akurat niepotrzebne zastrzeżenie, bo grać może każdy niezależnie od wieku i płci. Ja jestem kobietą, a bawiłam się świetnie (mimo że niestety częściej przegrywałam). Fani i fanki VII Epizodu Gwiezdnych Wojen na pewno poza walorami klasycznej gry docenią jej świetnie przygotowaną oprawę graficzną.

Fot.: Trefl

Write a Review

Opublikowane przez

Marta Nowak

Doktorantka na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Pilnie śledzi wszystkie zmiany zachodzące w sferze literatury i kultury. Książkoholiczka, która ma słabość do dobrej literatury dla dzieci, a od czasu do czasu zajmuje się analizowaniem przekładu literackiego. Uważnie śledzi rozwój polskiej kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.