Światy równoległe

Kompendium początkującego antyspiskowca – Łukasz Lamża – „Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze” [recenzja]

Dlaczego ludzie skłonni są nieroztropnie podważać – zdawałoby się niepodważalne – zdobycze nauki i dawać wiarę niejednokrotnie porażającym absurdalnością teoriom spiskowym, które bywają tyleż frapujące, co niebezpieczne? Skąd ta trudna do okiełznania potrzeba deprecjonowania wiedzy, opartej wszak na badaniach ekspertów? I tworzenia w zamian alternatywnej rzeczywistości? Jaka jest różnica między, prawdopodobnie nieszkodliwym, ekscentrycznym hobby, a skrajnie nieodpowiedzialnymi tezami, które w swej istocie podkopują fundamenty umowy społecznej? Załóżmy, że piersi można powiększyć za pomocą hipnozy. A programowanie wody to bezsporny fakt. Kabel wymrażany w japońskich komorach kriogenicznych zapewnia nieopisywalne audiofilskie rozkosze. Ziemię stworzono sześć tysięcy lat temu. I jest ona płaska. A nad nią unoszą się zabójcze chemiczne smugi. Teorie, przekonania, wierzenia, które w książce Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze, opisuje Łukasz Lamża, bywają zabawne. Przerażająco zabawne.

Niewątpliwie błędem jest traktowanie teorii pseudonaukowych wyłącznie w kategoriach kuriozum. Lekceważenie nie sprzyja wszak rozumieniu. Łukasz Lamża w książce o znaczącym tytule Światy równolegle. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze opisuje zjawiska społeczne, które w powszechnym dyskursie najczęściej są przedmiotem kpin, ewentualnie pobłażania. I robi to w sposób wolny od uprzedzeń i pozbawiony poczucia wyższości. Autor – dziennikarz naukowy – nie szuka też taniej sensacji, nie wyśmiewa, nie podpuszcza. Analitycznie punktuje absurdy, nielogiczności, ignorancję i zwyczajne przekłamania, będące często fundamentem pseudonaukowych teorii. Teorii, które stały się immanentnym elementem medialnej rzeczywistości. W efekcie czego w znaczący sposób wpływają na nasz świat, rzucając na niego cień przesądów i nieporozumień.

Głos rozsądku

Spokojny, rzeczowy wywód prowadzony przez autora jest niezaprzeczalnym wytchnieniem od częstokroć agresywnych, populistycznych i kiepsko argumentowanych dyskusji, w których zwolennicy i przeciwnicy różnorakich alternatywnych wersji rzeczywistości usiłują udowodnić swoją jedyną i niepodważalną rację. Światy równoległe niewątpliwie nikogo do niczego nie usiłują przekonywać. W każdym z rozdziałów autor rzetelnie opisuje konkretne zjawisko społeczne – teorię pseudonaukową czy też spiskową i przytacza jej genezę, niejako mit założycielski. W tym celu często przywołuje kluczową dla niektórych ruchów postać guru – szarlatana. Z reguły, jak wynika z lektury, zwykłego naciągacza stojącego za daną teorią i jej przekłamaniami. Następnie autor opisuje główne założenia, podaje istotne argumenty zwolenników, jak i kontrargumenty dowodzące błędów, dziur, niedopatrzeń w całej teorii.

Lamża z reguły nie osądza wyznawców teorii spiskowych, a nawet usiłuje wyjaśnić czytelnikowi ich motywy, o ile oczywiście jest do wyjaśnienia coś, co nie jest pospolitą chęcią zdobycia zysku czy poklasku. Jednak nie ulega wątpliwości, że nie podziela wiary w słuszność opisywanych przez siebie zagadnień. Argumenty dowodzące mylności przytaczanych w Światach równoległych teorii są opatrzone przypisami – autor posiłkuje się solidnym zapleczem merytorycznym. W większości rozdziałów wiarygodnie opisany jest cały proces naukowy, który doprowadził do wniosków podanych w konkluzji. Przytaczane są badania i ich wyniki. I właśnie opisy tychże procesów uważam za najbardziej godne uwagi fragmenty książki. Najwartościowsze poznawczo i najciekawsze fabularnie.

Łukasz Lamża napisał Światy równoległe lekkim, dowcipnym i przystępnym stylem. Wobec czego czytelnik otrzymuje sporą dawkę wiedzy podanej w anegdotyczny, jednak nigdy nie szyderczy, sposób. Istotne jest, że autor znalazł złoty środek, idealnie równoważąc wywód poparty badaniami naukowymi z lekkostrawną formą.

Skąd spiskowe myślokształty?

Prawdopodobnie jednak rozczaruje się ten, kto po tytule Światy równolegle oczekiwał będzie pogłębionej analizy socjologicznej zjawiska, jakim są teorie spiskowe i ich wyznawcy, bądź analizy mechanizmów psychologicznych, które kierują ludźmi głoszącymi, że ziemia jest gigantycznym dyskiem, a lekarze wszczepiają dzieciom rtęć. Podsumowując: czytelnik nie pozna motywów, jakie stoją za ludźmi tworzącymi alternatywne myślokształty. Lamża nie analizuje też roli mediów społecznościowych w propagowaniu i wzmacnianiu tego typu przekazów. Światy równoległe to raczej minikompendium wiedzy o najbardziej „mainstreamowych” z dziwacznych teorii, jakimi jesteśmy zalewani. Zatem: dowiemy się, skąd się one wzięły i na czym bazują oraz poznamy podstawowe argumenty dowodzące ich mylności. Bez wchodzenia głębiej.

Ponadto Światy równoległe są pozycją niewielką objętościowo, zasadniczo do przeczytania w jeden wieczór, toteż brak w nich miejsca na pogłębione analizy. Książka bez wątpienia jest zachętą do dalszych, samodzielnych poszukiwań i zgłębiania tego niewątpliwie fascynującego tematu, jakim są teorie spiskowe i ich niesłabnąca żywotność. Niesłabnąca nawet w obliczu światowych kataklizmów i pandemii. Niesłabnąca mimo (pozornie!) powszechnego dostępu do edukacji i informacji.

Show must go on

Tymczasem życie wciąż dopisuje kolejne rozdziały do tej lektury. Książka Łukasza Lamży ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne 20 stycznia 2020.  Tymczasem 24 lutego świat obiegła informacja, że guru płaskoziemców Michael „Mike Mad” Hudges zginął we własnoręcznie skonstruowanej rakiecie, za pomocą której chciał udowodnić, że żyjemy na dysku. Nie udowodnił. Na krańcach internetu rozsiewane są natomiast pogłoski o tym, jakoby obecna pandemia była sztucznie wywołanym tworem medialnym, mającym zatuszować rzeczywiste skutki zdrowotne użytkowania komercyjnej sieci 5G. A owe skutki to (sic!) choroba popromienna. Bądź, jeszcze bardziej alternatywnie: by móc wszczepić nam mikroczipy pod pretekstem szczepień i w ten, jakże oczywisty, sposób kontrolować ludzkość. Jakie mroczne siły stoją za spiskiem – nie sprecyzowano; istnieją rozliczne rozbieżności w opiniach.

Okazuje się więc, że popularyzujące wiedzę naukową pozycję w rodzaju Światów równoległych są niesłychanie potrzebne. Niezbędne wręcz w świecie, w którym informacją można manipulować na nieznaną wcześniej skalę. I w którym sianie dezinformacji niesie ze sobą, niewątpliwie realne, zagrożenia.

Fot. Wydawnictwo Czarne


Przeczytaj także:

Recenzja komiksu Trawka

Recenzja serialu Sukcesja

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.