SZULC – nowe gorące nazwisko na polskiej scenie muzyki pop-rockowej.

15 grudnia 2021 zadebiutował singlem „Siadaj”, który jest zapowiedzią albumu „Skarb” (premiera: wiosna 2022 r). Wg. serwisu Spotify to jeden z najlepiej rokujących artystów na polskiej scenie, co potwierdza jego obecnością na redakcyjnej playliście „TYLKO POLSKI ROCK”. Singiel w szybkim tempie zdobywa popularność na portalu Youtube gdzie teledysk do utworu zobaczyło już blisko dwadzieścia tysięcy osób a sam artysta jest gościem na antenach ogólnopolskich stacjach radiowych i telewizyjnych.

Pierwszy singiel artysty jest jednym z punktów zwrotnych niezwykłej opowieści o tym, z czym zmaga się każdy młody człowiek zderzając się z dorosłym życiem. Musi podejmować decyzje, które mają bezpośredni wpływ na jego „być i mieć”. To nie jest zbiór przypadkowych muzycznych historii i eksperymentów. „Skarb” to album koncepcyjny opowiedziany przez artystę z dzisiejszej perspektywy.

SZULC zdobywał muzyczne wykształcenie w klasie wiolonczeli. Zostawił marzenia o byciu klasycznym instrumentalistą w momencie, gdy poczuł, że nie ma wystarczającej swobody artystycznej; że nie wolno mu realizować się tak, jak tego chce i jest kompletnie niezrozumiany przez tzw. autorytety pedagogiczne.

„Pamiętam jak po jednym z egzaminów powiedzieli mi – Gdybyś zagrał tak na koncercie dostałbyś owację na stojąco…, ale tutaj musimy Cię ocenić według naszego klucza…” – dodaje artysta.

Efektem jego decyzji o zakończeniu szkoły jest rodzinny konflikt i wejście w samodzielne „dorosłe życie”. Początki nie były proste. Przepełnione lękiem, rozczarowaniem, beznadzieją, brakiem perspektyw i wiary w siebie. Podejmował się pracy fizycznej jako sprzątacz w kinie, godzinami wisiał na słuchawce w call-center sprzedając „abonamenty” lub „mieszkania”.

Zapytany o genezę powstania utworu „Siadaj” artysta odpowiada: „A Ty tak nie miałeś? Nie mówili Ci, że byłeś taki zdolny, wrażliwy, ale zmarnowałeś wszystko i popełniasz wielki błąd? To było kilka miesięcy przed założeniem firmy. Kiedy jesteś młody i naiwny, starasz się i podejmujesz kolejnej pracy, żeby spełnić oczekiwania wszystkich dookoła. W pewnym momencie zaczyna Cię to irytować, bo uświadamiasz sobie, że ten marazm, który Cię toczy, prowadzi donikąd. Czego byś nie zrobił to i tak wylądujesz w punkcie wyjścia, a nawet jeśli nie, to zawsze znajdzie się ktoś, kto wszystkie Twoje zasługi przypisze sobie. Wzbiera w Tobie złość, która w pewnym momencie jest tak wielka, że musi w końcu znaleźć gdzieś ujście”.

Kim dzisiaj jest SZULC?  Poznajemy artystę w momencie, w którym jest 34-letnim właścicielem szybko rozwijającej się firmy w branży muzycznej. Prowadzi akademię dla wokalistów, których szkoli własną autorską techniką wokalną. Jako dyrektor artystyczny stoi na czele agencji muzycznej. Swoim debiutem inicjuje powstanie nowego, niezależnego wydawnictwa muzycznego. Szulc nie eksperymentuje na osobach, z którymi współpracuje. Postanawia przetestować to, co stworzył na sobie, realizując koncepcyjny album „Skarb”.

Dla artysty ważny jest przekaz płynący z prawdziwych historii. Nadchodzący album jest więc naturalną konsekwencją tej sytuacji. Każdy kolejny singiel będzie dokładał cegiełkę do kompletnego obrazu przedstawionej w albumie historii. Całość zamknięta jest w pop-rockowej konwencji muzycznej nawiązującej swoim klimatem do pierwszej płyty Coldplay „Parachutes”.


Jakub Śliwiński: Jakie uczucia towarzyszą artyście, który w wieku 33 lat decyduje się na swój pełnoprawny muzyczny debiut?

Maciej Szulc: Na to pytanie mogę odpowiedzieć w dwójnasób. Z pewnością wspólnym mianownikiem dla obszarów, nad którymi pracuję są emocje. Od dziesięciu lat jako przedsiębiorca i dyrektor artystyczny Live Art Group głęboko wierzę w słuszność naszych działań, a najważniejszym czynnikiem tych prac są ludzie. Pasjonaci, którzy razem ze mną zamieniają swoją pracę w hobby. W przypadku działań autorskich, muzycznych, tutaj emocje są jeszcze większe. Jako wokalista, wiolonczelista oraz producent muzyczny, chciałem podzielić się i przekazać wszystkie doświadczenia i umiejętności, jakie zebrałem na swojej drodze. Ten zestaw został zamknięty na albumie „Skarb”, którego premiera odbędzie się wiosną bieżącego roku.

 

Wspomniałeś o wiolonczeli. W którym momencie sytuacja zmieniła się na tyle, że zamiast na wiolonczelę, stanowczo postawiłeś na śpiewanie?

Jako wiolonczelista, poświęciłem się temu instrumentowi w stu procentach. W moim muzycznym świecie nie było półśrodków, więc skupiałem się wyłącznie na udoskonaleniu swoich umiejętności w grze na wiolonczeli. Tak było do momentu egzaminu w szkole muzycznej, gdzie wyraźne dano mi do zrozumienia, że pewnych ram, schematów, także i przy okazji odgrywania partii na tym instrumencie, nie jestem w stanie opuścić. Kolejnym bodźcem był udział w próbie generalnej programu „Taniec z Gwiazdami”. To była niesamowita przygoda, która otworzyła mnie-klasykowi oczy, na to, że muzyka nie musi stanowić jedynie sztywnego zapisu nutowego, ale może nieść rozrywkę, a tworzący może się nią bawić. To mnie niezwykle zafascynowało.

Singiel „Siadaj”, którego premiera odbyła się 15 grudnia ubiegłego roku jest pierwszym zwiastunem albumu „Skarb”. Płyty, która jest albumem koncepcyjnym.  Jak narodził się  pomysł na tego typu działania, przypisywane raczej zespołom nurtu rocka progresywnego?

Wszystkie historie, które są zawarte na albumie „Skarb” są oparte na prawdziwych wydarzeniach z mojego życia, opisują prawdziwe odczucia. Co warte podkreślenia, to perspektywa 33-letniego Szulca, który już po przemyśleniach, po przepracowaniu tych sytuacji, może do nich wrócić i je przedstawić. Singiel „Siadaj” stanowi pierwszy punkt w całej historii, którą chcę opowiedzieć. Historii, która we mnie przez lata narastała, gdzie gromadziły się różne emocje, których po prostu nie można było dłużej tłamsić, czy dusić. To także opowieści dotyczące każdego z nas. Razem tworzą spójną całość w warstwie tekstowej i w opakowaniu pop rockowego, i nie tylko, grania.

Zatem, jakie to będą emocje? Jakie to będą etapy życia opisane na albumie „Skarb” Macieja Szulca? Z Twoich zapowiedzi wynika, że będzie to niezwykle osobista propozycja i tutaj pojawia się pytanie, czy nie nazbyt osobista? Czy ta wiwisekcja nie będzie aż nazbyt głęboka?

Bardzo chętnie opowiedziałbym o fabule albumu „Skarb”, jednocześnie nie zrobię tego z pełną premedytacją. Postanowiliśmy, że całą historię będziemy zdradzać okruszek po okruszku, razem z kolejnymi singlami. Mogę jedynie zapewnić, że każdy z tych elementów ma sens, wynika z siebie nawzajem i jest integralną częścią całego konceptu o tytule „Skarb”. Co do drugiej części pytania, jeśli opowiadam historię swojego życia to mam pełne prawo do pewnych ocen, rożnego rodzaju wniosków i nie widzę żadnego powodu, aby nie móc wyrazić tego co czuję.

Praca nad materiałem „Skarb” to nie tylko koncept, ale także i kolektyw. Jak prezentuje się zespół, który wspiera Macieja Szulca na drodze do pełnoprawnego debiutu?

To przede wszystkim moja narzeczona Jagoda Uniewicz, bez której z pewnością nie miałbym motywacji i siły do tego, żeby robić to co robię. To Jerzy Bryczek, mój menadżer oraz współwłaściciel Live Art Group. To cała grupa ludzi, która jest mi niezwykle bliska i która uwierzyła w projekt o nazwie „Szulc”. Na szczególne podziękowania zasługują: Tomek „Harry” Waldowski, producent muzyczny albumu, który wiele mnie nauczył przy okazji jego tworzenia oraz jego małżonka, Basia Derlak, z którą pracowałem nad tekstami do tego wydawnictwa.

Do singlowego nagrania „Siadaj” powstał także znakomity wideoklip. Anturaż warszawskiego baru mlecznego i Maciej Szulc stojący za jego ladą. To wycinek z wydarzeń z Twojego życia, czy artystyczna wizja?

W barze mlecznym wprawdzie nie pracowałem, ale symbolika samego miejsca, jak i warstwy tekstowej singla nie jest przypadkowa. Utwór opowiada o pewnym momencie w życiu, gdzie bardzo się starasz, dajesz z siebie wszystko, na przykład w pracy, aby po prostu godnie żyć. Z kolei, z drugiej strony posiadasz pewne umiejętności, które pozwalają Ci sądzić, że w pewnych aspektach, na przykład tej pracy, jesteś całkiem niezły. W związku z tym, im bardziej się starasz, im mocniej się angażujesz, tym ciekawsze rzeczy udaje się zrealizować, jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że to nie Ty jesteś głównym beneficjentem tego sukcesu, ale czerpią na tym zysk wszyscy Ci, którzy są dookoła Ciebie. Czujesz się po prostu wykorzystywany. I tutaj dochodzimy do tematu teledysku, w którym zawarliśmy historię konfliktu pomiędzy marzeniami głównej bohaterki, a rzeczywistością w jakiej przychodzi jej funkcjonować. Taką kelnerką, kelnerem mogłeś być Ty, mogłem być ja, mógł być ktokolwiek inny, kto bardzo się stara, ale jego marzenia zostają brutalnie zweryfikowane przez życie i wówczas nie pozostaje nic innego, jak zacząć działać.

Mamy singiel, którego premiera odbyła się 15 grudnia. Wiosną bieżącego roku pojawi się album „Skarb”. Jak będą wyglądały dalsze etapy promocji tego wydawnictwa i kolejne ruchy Macieja Szulca?

Aktualnie skupiam się na promocji pierwszego singla i wspólnie z zespołem opracowujemy plan dalszych działań. Na pewno mogę obiecać, że będziemy kontynuowali historię, będziemy rozszerzali ją o kolejne elementy, ale o konkretnych terminach na ten moment nie chciałbym mówić. Pewne jest to, że warto czekać do wiosny bieżącego roku, kiedy album „Skarb” się zmaterializuje. Wszelkie informacje dotyczące naszych nowych działań można znaleźć w mediach społecznościowych, czy to pod hasłem „Szulc”, czy to „Live Art Group”.

A propos Live Art Group, Maciej Szulc dyrektor artystyczny, ale także i nauczyciel, osoba, która przygotowuje ten nowy, muzyczny narybek, który później melduje się na rodzimym rynku. Gdybyśmy mogli nakreślić struktury oraz sposób działania tego projektu.

Najważniejszym aspektem przedsięwzięcia o nazwie Live Art Group jest to, że tworzą go ludzie, którzy wierzą w to co robią. Jestem ogromnie dumny z tego, że przez dziesięć lat udało się zebrać osoby, które nie tylko doskonale znają się na swoim fachu, ale także były z nami w momentach, kiedy nie do końca wszystko funkcjonowało, chociażby z uwagi na pandemię. Z tym zespołem tworzymy akademię dla wokalistów, agencję muzyczną oraz w momencie premiery singla „Siadaj” (15 grudnia), uruchomiliśmy także wydawnictwo. Staramy się nie tylko dbać o wartość artystyczną przygotowanych produkcji, ale także uświadamiać i szkolić młodych wykonawców, jak należy poruszać się w branży muzycznej.

Działania Live Art Group, na horyzoncie debiutancka płyta o tytule „Skarb”. Rok 2022, rokiem Macieja Szulca?

Tak! Niech ten rok będzie rokiem Macieja Szulca!

Źródło oraz fot.: Live Art Group

Write a Review

Opublikowane przez

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.