Oznaczone tagiem: cywilizacja

Jutro należy do kotów 0

Miaupokalipsa – Bernard Werber – “Jutro należy do kotów” [recenzja]

W najpopularniejszych utworach postapokaliptycznych głównym zmartwieniem jest to, jak z nagłym upadkiem dotychczas znanego świata poradzą sobie ludzie. I jest to w jakiś sposób zrozumiałe, chociaż niektórzy idą o krok dalej, skupiając się nie tylko na człowieku, ale również jego najbliższym otoczeniu. I o ile wątki zwierząt się w książkach czy filmach pojawiają, to z reguły dominujące nie są. Bernard Werber w powieści Jutro należy do kotów postanowił sprawdzić, jakby to było, gdyby koniec świata nadszedł w chwili, gdy nasz ulubiony kot właśnie przeciąga się na swoim ulubionym miejscu. Hmmm, a co by było, gdyby to ten sam kot opowiadał historię apokalipsy?

Zwycięstwo albo śmierć 0

Jak (prze)żyć? – Robert J. Szmidt – “Zwycięstwo albo śmierć” [recenzja]

Myślę, że mogę sobie pozwolić na generalizację – wydaje mi się, że każdy miłośnik sztuki rozrywkowej – niezależnie czy mowa o książce, filmie, grze itd. – obawia się nieuniknionego końca ulubionej opowieści. Oczywiście czekamy na wielki finał z wypiekami na twarzy, bo chcemy przecież wiedzieć, jak to wszystko się skończy; wtedy też jednak zakradają się dwa demony: Nostalgia i Niepokój. Ten pierwszy odpowiada za poczucie, że kończy się wspaniała przygoda, do której przyjdzie nam powracać tylko we wspomnieniach (czy też przy drugiej czy kolejnej lekturze – ale wiemy, że to już nie to samo). Drugi z braci N to nieprzyjemne wiercenie w brzuchu szepczące do ucha wątpliwości, czy finał spełni nasze oczekiwania. Kilkutomowe wydawnictwa mają przechlapane, bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia, a jak nadmuchany przez autora balonik pęknie, pozostawiając po sobie nieprzyjemny smrodek, to każdy wie, czym to się kończy. Opowiadam o tym wszystkim, bo rozpoczynając finałowe Zwycięstwo albo śmierć, miałem demony N na swoich barkach, wiedząc, że to już koniec.

Buntownicza furia 0

There’s a new sheriff in town – Hermann, Greg – “Comanche – 6 – Buntownicza furia” [recenzja]

Uwierzycie, że Red Dust został zastępcą szeryfa? I znów może pochwalić się bujną czupryną w płomiennorudym kolorze! Taki wstęp, otwierający kolejny tom cyklu Comanche musi zapowiadać dobry, wciągający komiks. I Buntownicza furia właśnie taka jest – nie ma ani chwili na zaczerpnięcie oddechu, bo dzieje się bardzo dużo, a w dodatku (co niezmiernie cieszy) nasz wyśmienity strzelec nie jest już zmizerniałym, chudym więźniem, lecz zdrowym, umięśnionym rewolwerowcem, który w dodatku całkowicie legalnie może teraz wymierzać sprawiedliwość. W granicach lokalnego prawa, rzecz jasna. A będzie co wymierzać, bo tytułowa buntownicza furia wprowadzi niezłe zamieszanie na pobliskich terenach. Czy Comanche będzie musiała bać się o swoich podopiecznych i pracowników? Czy Dust sprawdzi się w roli zastępcy szeryfa?  Tego można dowiedzieć się jedynie, sięgając po komiks.

0

Dwa światy, jeden sukces – Matt Ross – “Captain Fantastic” [recenzja]

Niedawno na ekranach (wybranych) polskich kin zagościł film, którego światowa premiera miała miejsce ponad rok temu. Film niezwykle ciepło przyjęty zarówno przez krytykę, jak i widzów; wreszcie film, za który wcielający się w główną rolę Viggo Mortensen otrzymał nominację do Złotego Globu oraz Oscara za pierwszoplanową rolę męską. Dlaczego więc nie w każdym multipleksie można cieszyć oko seansem Captain Fantastic? Ano dlatego, że daleko dziełu Matta Rossa (współtwórcy m.in. American psycho czy 12 małp) do hollywoodzkiej superprodukcji, która wypełni kinowe sale po brzegi, daleko do kina dla mas. Mimo to film znalazł swoich odbiorców, wśród których mnożą się głosy jakoby Captain Fantastic był istną perełką w morzu nijakości cotygodniowych premier dużego ekranu. Komplement być może trochę na wyrost, nie da się jednak zaprzeczyć, że dzięki połączeniu kina niszowego z tym przyswajalnym dla przeciętnego „niedzielnego kinomana”, a także poruszeniu tematów, nad którymi warto zatrzymać się i zastanowić, udało się stworzyć obraz, który na długo zapada w pamięć.

Wyspa psów 0

Co jest grane #85

Podobnie jak Sylwia do rymów talentu nie mam. Brak tegoż nie mogę jednak usprawiedliwić miejscem zamieszkania, postawię więc na standardowe wprowadzenie przybliżające nieco Wam, Drodzy Czytelnicy, propozycje przygotowane przez dystrybutorów na nadchodzący tydzień. Jak to często bywa, w dużej przewadze mamy filmy dramatyczne, jednak dla miłośników innych gatunków też powinno znaleźć się coś ciekawego. Zestawienie zaczynamy od Captain Fantastic, czyli historii odciętej od cywilizacji rodziny, nagle wpadającej w szpony wielkiego świata, czyli pierwszego dramatu na liście. Jeśli lubicie klasyki kina i historię przerośniętej małpy oglądaliście kiedyś z wypiekami na twarzy, powinniście zobaczyć dobrze zapowiadającą się odświeżoną wersję King Konga, czyli film King Kong: Wyspa Czaszek. Wolicie filmy z dreszczykiem? Proszę bardzo, podwyższone ciśnienie i nieco więcej emocji zapewni Wam Zło we mnie. Nie zabraknie również propozycji dla najmłodszych, czyli dobrze przyjętej animacji Munio: Strażnik Księżyca. A czy są tu stali bywalcy kin studyjnych? Jeśli tak, to koniecznie powinni wybrać się na film Zwariować ze szczęścia. To tylko niektóre z propozycji. Jeśli chcecie dowiedzieć się, co jeszcze będzie można zobaczyć w nachodzących tygodniu, zapraszam do lektury.