Oznaczone tagiem: książka

Różaniec 0

Zbyt ciasny świat – Rafał Kosik – “Różaniec” [recenzja]

Gdy przy zapowiedzi powieści Różaniec sam opis sugerował fantastykę socjologiczną z krwi i kości, niejeden zatwardziały czytelnik Zajdla czy innego Brunnera mógł z zaciekawieniem zacierać rączki. Mnie bardzo cieszy, że Rafał Kosik sięgnął właśnie po ten rodzaj powieści, bo nieśmiało odnoszę wrażenie, że tego typu książki powstawały głównie w drugiej połowie XX wieku, gdzie wyobrażenia na temat społeczeństwa przyszłości w dobie zimnej wojny były szczególnie wybujałe. Autor Kameleona odświeżył zajdlowską wizję z ogromnym rozmachem, o czym świadczy racjonalnie skonstruowany świat i mnogość wątków poruszonych w powieści. I chwała mu za to, chociaż w tym momencie moja babcia by powiedziała, że jeśli za szybko będę pił gazowany napój, to dostanę czkawki.

0

Narodziny legendy science fiction – Harlan Ellison – “To, co najlepsze. Tom 1” [recenzja]

Krajowi miłośnicy literatury science fiction mogą już zacząć świętować, ponieważ nareszcie doczekali się porządnie wydanego zbioru tekstów prawdziwej legendy gatunku. Pierwsza część antologii To, co najlepsze zawiera opowiadania oraz felietony Harlana Ellisona – amerykańskiego pisarza, którego dorobek od lat należy do kanonu szeroko pojętej fantastyki. Prawie siedmiusetstronicowe tomisko ukazuje kreatywną odyseję, prezentującą młodego, ambitnego literata w trakcie procesu artystycznej transformacji. Ułożone chronologicznie oraz tematycznie publikacje pozwalają poznać genezę bezkompromisowego światopoglądu twórcy. Fascynujące wizje zapisane na kartach tej książki zaskakują różnorodnością, niejednokrotnie wykraczającą poza schematy rządzące świadomie obraną konwencją. Propozycja wydawnictwa Prószyński i S-ka odkrywa Harlana Ellisona dla rodzimego czytelnika. Nie do końca znana w naszym kraju postać została postawiona w świetle reflektorów, co (miejmy nadzieję) wpłynie na wzrost jej popularności w Polsce.

Nieodgadniony 0

Premiera bestsellerowej książki Maureen Johnson “Nieodgadniony” już 23 maja w Polsce.

Jak rozwiązać zagadkę, która może zdecydować o czyimś życiu? Co zdradza o sobie autor łamigłówki i czy to on jest mordercą? To pytania, które pojawiają się podczas lektury bestsellerowej trylogii Truly Devious autorstwa Maureen Johnson, napisanej z myślą  o młodzieży. Książka mnoży tajemnice i nie daje łatwych odpowiedzi. Tytułowy pseudonim mordercy – „Nieodgadniony” – dobrze go charakteryzuje. Zagadkę próbuje rozwiązać Stevie Bell – młoda dziewczyna, która nie boi się wyzwań. Jednym z jej bliskich kolegów jest Hayes Major, twórca programów na YouTubie.

0

Między science fiction a cyberpunkiem – William Gibson – “Wypalić Chrom” [recenzja]

Czy niespełna czterdzieści lat to dużo, jeśli mówimy o wieku dzieła literackiego w kontekście jego ponadczasowości? Z jednej strony nie, bo przecież poczytne i nadal wydawane są książki napisane i kilkaset lat temu, a uniwersalna twórczość wielu klasyków już na trwałe weszła do kanonu. Sprawa wydaje się prosta, jeśli ta uniwersalność uzyskana zostaje przez opis kondycji człowieka, szargające nim namiętności lub ponadczasowe prawdy i idee, które zawsze będą żywe. Jeśli jednak literatura ta ma ambicję przewidzieć przyszłość, opisać zmiany, jakie zajdą za sprawą rozwijającej się technologii, sprawa wygląda zgoła inaczej. Niebezpieczeństwo dezaktualizacji czy wręcz popadnięcia w nietrafioną i groteskową wizję, jeśli opisywane są czasy, w których już żyjemy, jest spore. Sam autor we wstępie pisze, że nic nie pokrywa się patyną wieku tak szybko i specyficznie, jak wyobrażona przyszłość. W tym kontekście nazwanie Williama Gibsona wizjonerem i ojcem cyberpunku nie jest ani trochę przesadzone, bo chociażby jego koncepcja cyberprzestrzeni jest bliska rzeczywistości, mimo że powstała w latach osiemdziesiątych. Opowiadania w zbiorze Wypalić Chrom pochodzą z tamtego okresu, ale zaskakują świeżością i niesamowitym wyczuciem nie tylko rozwijającej się technologii, ale również popkultury. Trzeba jednak pamiętać, że proza Gibsona jest wymagająca, a jego styl – iskrzący od metafor, językowych zapożyczeń i licznych opisów futurystycznej techniki – nie jest dla każdego. 

0

Jakiś potwór tu nadchodzi – Patrick Ness, Siobhan Dowd – “Siedem minut po północy” [recenzja]

Potwór to według definicji istota „stworzona już po właściwym dziele stworzenia”. Określenie to przypisuje się grupie fikcyjnych stworzeń występujących w mitologii, legendach, wierzeniach ludowych oraz literaturze grozy. Stworzenia takie zwykle cechują się przerażającym wyglądem, a także prymitywnym, agresywnym zachowaniem, często utożsamianym z wcieleniem zła. Nic dziwnego, potwory nie kojarzą się zazwyczaj z niczym przyjemnym. Taka, dla przykładu, Buka z Doliny Muminków, albo akwaryczna bestia z Loch Ness. Któż chciałby je spotkać? Prawdopodobnie jedyny pozytywny to ten, z Ulicy Sezamkowej. Nie zawsze jednak potwór to włochaty, wcinający ciastka pluszak czy wyłaniająca się z jeziora przerośnięta jaszczurka; niekiedy potwory żyją w nas samych. I to właśnie one są najgorsze; zżerają nas godzina po godzinie, dzień po dniu. Nie pozwalają zasnąć ani normalnie funkcjonować. Z kompilacją obu gatunków twarzą w twarz stanąć musi trzynastoletni Conor, bohater powieści pióra Patricka Nessa (na podstawie pomysłu Siobhan Dowd). W bardzo trudnym dla siebie i całej rodziny okresie, spotyka własnego potwora codziennie po północy. Siedem minut po północy.