Oznaczone tagiem: Twin Peaks

Lyncha 4

Kocham Pana, Panie Lynch! – czyli o tym, dlaczego w 2018 roku nadal kocham Davida Lyncha

Źródło tego szczerego wyzwania ma początek gdzieś w latach 90. w bloku z wielkiej płyty. To właśnie wtedy, jeszcze jako dziecko, pierwszy raz zobaczyłam opening Twin Peaks Davida Lyncha; chwilę potem przegoniona przez mamę z pokoju, stojąc w piżamie, w ciemności, i tak zaglądałam tam z przedpokoju. „Co to za dziwne kino” pomyślałam, kiedy zwłoki znalezione na plaży miały już swoje imię, a klimat pierwszego odcinka (w którym w zasadzie nic takiego Lynchowskiego się nie działo) nieco już odstawał od klimatu seriali kryminalnych tamtych czasów. To właśnie w tamtym momencie Lynch zawładnął moją duszą na dobre.  

Life is Strange: Before the Storm 0

Przed burzą był ogień – “Life is Strange: Before the Storm” [recenzja]

Before the Storm to, jak sam tytuł wskazuje, prequel jednej z najlepszych gier ostatnich lat – Life is Strange. Cofamy się w czasie (chociaż tym razem nie dane nam będzie tego czasu kontrolować) do miasteczka Arcadia Bay, około trzy lata przed wydarzeniami znanymi z części pierwszej. Co więcej, Max Caulfield jest tutaj wielką nieobecną, a my w swoje ręce dzierżące pada dostajemy szesnastoletnią Chloe Price – doskonale nam znaną najlepszą przyjaciółkę Max, wokół której kręci się główny wątek Life is Strange.

0

Kilka słów o wybitności “Twin Peaks” nowej ery

Uwielbiam trzeci sezon Twin Peaks i zaraz Wam opowiem dlaczego.

Ktoś bardzo mądry powiedział, że żyjemy w złotej erze telewizji. Wspomniana teza, która jeszcze kilkanaście lat temu mogła zostać uznana za ryzykowną, obecnie już nikogo nie dziwi. W czasach, gdy oferty programowe czołowych stacji zawierają więcej ciekawych treści niż niejeden film fabularny, najbardziej burzliwe dyskusje wzbudzają właśnie kolejne odcinki popularnych serii, spychając kinowe premiery na dalszy plan. W zeszłym roku ponownie mieliśmy do czynienia z mnóstwem znakomicie przygotowanych produktów od HBO czy Netflixa, ale popkulturalny krajobraz nieco się zmienił pod koniec maja. W tym czasie miłośnicy Davida Lyncha otrzymali wyjątkowy prezent. Autor Zagubionej Autostrady reaktywował stworzone w duecie z Markiem Frostem dzieło, które kiedyś zawładnęło umysłami odbiorców. Mowa tu oczywiście o długo wyczekiwanym, trzecim sezonie Twin Peaks, powracającym dzięki kooperacji z amerykańskim kanałem Showtime. Oglądanie najnowszej odsłony popularnej serii okazało się niezapomnianym doświadczeniem, nieporównywalnym z żadnym innym przykładem sztuki wizualnej. Co prawda zdania co do jakości kontynuacji przygód agenta Coopera są (delikatnie mówiąc) podzielone, ale ja jestem pewny, że losy mieszkańców osobliwego miasteczka stanowią przykład niepohamowanego twórczego geniuszu. Śmiem twierdzić, iż trzeci sezon tego serialu to najwybitniejsze przedsięwzięcie w historii telewizji.

Twin Peaks 0

Is it future, or is it past? – David Lynch, Mark Frost – “Twin Peaks: The Return” [recenzja]

Ponad miesiąc po finale jednego z największych telewizyjnych powrotów zdecydowałem się w końcu napisać coś na temat trzeciego sezonu niebędącego w zasadzie trzecim sezonem tylko osobnym tworem. Mowa tu oczywiście o Twin Peaks: The Return. Potrzebowałem aż tyle czasu, żeby zmierzyć się z ogromem wyobraźni Davida Lyncha i Marka Frosta, a także w ogóle przetrawić to, co zobaczyłem na ekranie telewizora. Zapraszam zatem do lektury, jednocześnie przestrzegając przed spoilerami znajdującymi się w tekście.