Oznaczone tagiem: Zimowy Żołnierz

Avengers: Wojna bez granic 0

Wielogłosem o…: “Avengers: Wojna bez granic”

Są produkcje, na które czeka się latami; filmy, które w niedalekiej przyszłości staną się symbolem naszych czasów, a konkretniej popkultury. Z tego względu trudno jest określić presję, jaka spoczywała, a w zasadzie wciąż spoczywa, na braciach Russo, reżyserach filmu Avengers: Wojna bez granic. Już teraz można powiedzieć, że kolejna odsłona losów dobrze nam znanych bohaterów zapewne pobije wszelkie rekordy oglądalności i będzie jedną z najbardziej kasowych produkcji w historii superbohaterskiego kina. Twórcy kolejnej części Avengers podjęli się zadania niemal niemożliwego do wykonania: uniknięcie luk fabularnych w naszpikowanym herosami filmie, który ma być punktem kulminacyjnym całej dekady wydarzeń z uniwersum MCU? Tak się w ogóle da? Da się w smaczny i spójny sposób połączyć ekipę Mścicieli ze Strażnikami Galaktyki, tak, by wyglądało to całkowicie naturalnie? Może zdradzimy już nieco w samym wstępie: okazuje się, że tak. Choć Michał i Magda, którzy opowiedzą Wam o swoich wrażeniach po seansie Infinity War, wpisują się w główny nurt chwalenia dzieła braci Russo, zauważają w nim pewne wady. Przekonajcie się, czy za bardzo wzięli do siebie rolę krytyków, czy jednak ich czepialstwo jest całkiem zasadne.

co w trawie piszczy 0

Co jest grane #126

Niektórzy szczęśliwcy już od jutra zaczynają rekordowo długą majówkę, jeśli jednak planowaliście w tym czasie każdego dnia chodzić do kina, obawiam się, że nie wystarczy Wam premier. Ostatni weekend kwietnia to w kinach zaledwie trzy premierowe tytuły (z czego jeden, Avengers: Wojna bez granic, można oglądać już od dzisiaj!). Trudno powiedzieć, czy jest to wina samej majówki, czy też tego, że ten tydzień jest właściwie zdominowany przez jedną, ogromną produkcję obfitującą w superbohaterów prosto ze stajni Marvela i na inne tytuły po prostu nie starczyło już miejsca. Jeśli jednak nie jesteście fanami komiksowych klimatów, do wyboru macie jeszcze dość dobrze zapowiadającą się biograficzną czarną komedię o śmierci Stalina (ze Stevem Buscemim w roli Chruszczowa!) oraz niezbyt wymagający komediowy akcyjniak (który niestety nie zbiera zbyt pochlebnych recenzji) ekipy znanej z programu Saturday Night Live, z nieco wiekowym już Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Zapraszam zatem na niezbyt długie, ale za to treściwe Co jest grane.

czarna pantera 0

Z wizytą w Wakandzie – Ryan Coogler – “Czarna Pantera” [recenzja]

Wraz z Czarną Panterą trzecia faza kinowego uniwersum Marvela dobiega powoli końca. Do wielkiej kulminacji (i kumulacji bohaterów) w postaci Avengers: Infinity War coraz mniej czasu, a tymczasem w kinach możemy poznać bliżej postać, której przedsmak mieliśmy w trzeciej odsłonie przygód Kapitana Ameryki. Bohaterem tym jest oczywiście książę T’Challa (a wraz z rozwojem fabuły król), lepiej znany jako Czarna Pantera, oraz jego ojczyzna Wakanda – tajemniczy i ukryty przed ludźmi kraj, znajdujący się gdzieś w Afryce. Marvel po raz kolejny przygotował dla nas wielkie widowisko, na pewno zapierające dech w piersiach, jeśli chodzi o stronę wizualną. Lecz czy podobnie jest z warstwą fabularną?

Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów 0

Piątkowa ciekawostka o…: “Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów”

Jeśli myśleliście, Drodzy Czytelnicy, że tematyka superbohaterów i Marvela została już na Głosie Kultury wyeksploatowana, spieszę, aby wyprowadzić Was z błędu. Na temat filmu Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów wyraziłem już swoje zachwyty, przyszedł więc czas na przedstawienie kilku ciekawostek związanych z tą superprodukcją. Tych, którzy Wojny Bohaterów jeszcze nie widzieli, tradycyjnie uprzedzam, że w tekście może znaleźć się kilka spoilerów małego kalibru. Zapraszam więc do zagłębienia się po raz kolejny w świecie Marvel Cinematic Universe.

Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów 3

Mocny start trzeciej fazy – Anthony & Joe Russo – “Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów” [recenzja]

Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów oficjalnie rozpoczyna tak zwaną trzecią fazę filmów z uniwersum Marvela. I jest to rozpoczęcie z iście potężnym przytupem. Film jest tak napakowany akcją i superbohaterami, że równie dobrze mógłby być sygnowany tytułem Avengers. A jednocześnie nie jest to wesoła i bezmyślna łupanina, dobry kontra zły, białe przeciwko czarnemu. Tutaj każda z walczących stron ma swój motyw i swoje racje, które my także rozumiemy i bardzo ciężko jest się opowiedzieć po jednej z nich. Nawet główny „czarny charakter”, który stoi za skłóceniem Avengersów, nie ma żadnych naiwnych celów, w rodzaju zdobycia władzy nad światem, jego motyw jest zupełnie inny i też wcale niepozbawiony racji.