Książki,Recenzje

Gra wszech czasów – Box Brown – “Tetris. Ludzie i gry” [recenzja]

Uwaga, zagadka. Co to za gra? Powstała w zasadzie przez przypadek, podczas tworzenia programu dla radzieckiego rządu. Od tej chwili zaczęła uzależniać coraz większą rzesze ludzi, począwszy od współpracowników twórcy, skończywszy na społeczeństwach wszystkich kontynentów. Występują w niej klocki, które trzeba ułożyć w odpowiedniej konfiguracji. Bili się o nią tacy wydawcy jak Nintendo, Sega czy Atari. Tak, macie rację, to Tetris. Właśnie skończyła 35 lat. Aż trudno w to uwierzyć. Czas leci, a ona zamiast się znudzić, wzbogaca się o nowe wariacje i warianty. Dziś można grać w nią także online, co oznacza że postęp technologiczny działa jedynie na jej korzyść. Ale jak właściwie doszło do jej powstania? Zagłębmy się w powieść graficzną Browna. 

Niby prosta, jednoosobowa gra logiczna, a jednak potrafiła zaabsorbować sobą na długie godziny. Powstawała w zespole Aleksjeja Pażytnowa w Akademii Nauk ZSRR w Moskwie na komputerze Elektronika 60. Inspiracją do jej powstania była układanka Pentomino.W niej to z pięciu kwadratów można było ułożyć 12 różnych klocków, które to obracało się, by wypełnić rozmaite figury. Można co prawda zadać pytanie: ale po co? Tak samo na początku zareagował kolega z zespołu Pażytnowa – Wladymir Pochylko. A oto odpowiedź, którą usłyszał: Otóż gry to nie tylko ucieczka czy rozrywka wypełniająca nudne godziny. Łamigłówki i gierki bardzo dużo mówią o ludzkiej psychologii, naszych zachowaniach. Naśladują umysł. Cóż, trudno się z tym nie zgodzić. Wszak sztuka definiuje nasze człowieczeństwo. Wyjaśnia, kim jesteśmy, i kim możemy być.

Gry. Trudno określić kiedy i gdzie właściwie powstały. Może pierwsze próby uwiecznione zostały na malowidłach w jaskiniach albo grobowcach? Hm… obraz przedstawiający grę planszową odnaleziono w miejscu wiecznego spoczynku starożytnego władcy Egiptu – Pepiego I. Widnieje na niej rodzina grająca w Senet. Gra ich łączy. Okazuje się, że nie jest jedynie rozrywką; za pomocą ruchów na planszy opisuje ludzkie życie, a nawet… zaświaty.

A może powstały z próby rywalizacji? Niestety, okazało się, że gry to jednak nie tylko połączenie sportu i sztuki, jak początkowo myślano. Wręcz przeciwnie – zrodziły się w umyśle artysty. Tym samym podczas gry nasza kora przedczołowa (czyli centrum naszego mózgu i złożonych procesów myślowych) zostaje pobudzona. A to dopiero początek. Powodzenie graczy zależy od przypadku. Uczestnicy muszą więc się zastanowić: co jest ważniejsze: cele krótko- czy długoterminowe. To wzmaga ich umysł. Dzięki teoretycznie prostym grom uczą się więc, jak najlepiej radzić sobie w życiu codziennym. Co więcej, nie są tego świadomi, robią to dla satysfakcji, zabawy i wygranej. To właśnie zabawa jest tym, co powoduje, że chcą grać.

Podobnie jest z grą Tetris. Pojawiła się na rynku po raz pierwszy 6 czerwca 1984 roku w Związku Radzieckim. Wystarczyła chwila, by stała się wszechobecna, a duże firmy walczyły o prawo do jej wydawania. Dziś nikogo już nie dziwi, że stała się istotnym krokiem w rozwoju sztuki – podobnie jak nie dziwi jej obecność na wystawie w Nowojorskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Nie spodziewałam się, że o powstaniu gry można opowiedzieć w taki lekki, a zarazem interesujący sposób. Znałam grę Tetris, bo kto by jej nie znał. Uzależniała – z tym się zgodzę. Ale jak dotąd nie pokusiłam się, by sprawdzić, jak doszło do jej powstania. Dzięki czarno-biało-żółtym obrazkom krok po kroku poznałam zagmatwane losy jednej z najpopularniejszych gier na świecie. I mimo że mogłam wykorzystać ten czas na grę, to z przyjemnością poświęciłam go na ten pomysłowy komiks.

Fot.: Marginesy


Przeczytaj także:

Pierwsze wrażenia z gry Metro Exodus

Avatar

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).