Czy jest z nami diabeł? – Tom Moran – „The Devil’s Hour”

The Devil’s Hour, jak na zagadkowy thriller przystało, wciąga widza w niebezpieczną grę z własną logiką, refleksjami na temat natury zła w człowieku, na temat niepokojących życiowych zdarzeń, w tym z bardzo ciekawie przedstawionym efektem déjà vu. Serial od Amazona sprawia, że z odcinka na odcinek dostrzegamy łamigłówkę, którą twórcy serialu dla nas ukryli. Bo tutaj jest właśnie taka frapująca, nieco diabelska łamigłówka, odkrywająca po kolei warstwy historii dziejącej się wokół głównej bohaterki – Lucy. I choć czasem, oglądając Diabelską godzinę, można się pogubić, zamotać i ugrząźć w nadmiarze wieloznacznych sytuacji, to serial ten jest bardzo dobrą alternatywą dla miłośników produkcji takich jak na przykład Dark

The Devil’s Hour – o czym jest serial Amazona?

Lucy Chambers to bohaterka z sercem na dłoni, która wykonuje dość niebezpieczny zawód pracownika socjalnego. Oprócz tego jest mamą małego Isaaca, który przejawia różne kłopoty natury psychicznej i emocjonalnej. Jako kochająca matka Lucy jest jednak zdeterminowana, aby pomóc synkowi. Uczęszczają na terapię do któregoś z kolei już psychiatry i mierzą się z zimną obojętnością ojca Isaaca, który jest już z Lucy po rozwodzie. Tutaj dużo dzieje się w takiej warstwie przenośnej i możemy nie raz złapać się na pewnym odniesieniu i zastanowić, czy Isaac nie zachowuje się przypadkiem jak filmowe dziecko diabła? Te wrażenia jednak z odcinka na odcinek umykały i dostrzegłam, a zwłaszcza po finale serialu, skomplikowaną relację matki i syna oraz tego, jak ciekawie twórcy potraktowali pewne wątki, które już od dawna znamy z odniesień kulturowych, ale nie tylko.

The Devil’s Hour to sześcioodcinkowy serial łączący w sobie grozę nadnaturalności i specyficznego klimatu znanego nam z seriali z motywami śledztwa i morderstw. Groza ujawnia się w koncepcie, który otwiera w zasadzie historię Lucy, a więc w jej nocnych przebudzeniach (równo o 3.33, znajoma godzina, prawda?) i sennych koszmarach, a także w uwikłaniu w sprawy zabójstw i nietypową więź z policjantem prowadzącym śledztwa. W zasadzie te wątki mnie nie znudziły i były dość ciekawe, intrygujące, a zwłaszcza ten główny wątek Lucy i Isaaca. Gorzej tutaj ze zrozumieniem i dostrzeżeniem wszystkich sensów wątku postaci Gideona (Peter Capaldi), który pojawiając się w serialu, staje się postacią równie tajemniczą, co nużącą.

Groza, zagadka i zaskakujący finał

The Devil’s Hour nie brakuje chwil, które wystawiają logiczne myślenie widza na silną próbę. Czy to wszystko ma jakiś sens? W sześciu odcinkach ukryte jest bowiem tyle zagmatwanych historii, postaci i zdarzeń, że tracąc na chwilę skupienie podczas oglądania serialu, możemy znaleźć się daleko w tyle, jeśli chodzi o rozumienie jego przekazu. Jednak serial z Jessicą Raine (Lucy) skutecznie przyciąga widza i sprawia, że w zasadzie z uwagą śledzimy wątki sunące po ekranie. Bo trudno się oderwać, skoro nic w sumie nie przygotowuje nas na to, co zdarzy się w życiu Lucy i jej synka za chwilę. Wszystko bowiem oscyluje wokół zagadki, wielowarstwowej intrygi i ciekawego pojęcia czasu oraz złożoności życia.

Serial ten jest w dużej mierze zagadkowy, łączący te wątki nadnaturalne z rasowym thrillerem, który ma naprawdę silną postać kobiecą, napisaną bardzo dobrze i ciekawie. To głównie ona przyciągała mnie do oglądania serialu, jak również te zagadki, które wokół niej się piętrzą.

Nie jest jednak tak, że The Devil’s Hour to serial doskonały. Brakuje domknięcia licznych wątków, rozjaśnienia nam kilku konceptów i pokazania głębiej niektórych postaci. Czy jest tu szansa na kolejny sezon? Być może. Jednak w takim serialu, gdzie logiczne łamigłówki szarpią się z wątkami tajemnicy, pewne zagadnienia powinny zostać potraktowane dosadniej. Jednak serial podobał mi się i sprawił, że pogłowiłam się trochę nad tym ciągiem przyczynowo-skutkowym i refleksjami z pogranicza jawy i snu. Ten klimat też, który zabiera widza w szczególne stany świadomości bohaterów, sprawia, że The Devil’s Hour, mimo niedociągnięć i pozostawionych bez wyjaśnienia wątków, trzyma się tak naprawdę „kupy”. Do tego wszystkiego serial zrealizowano naprawdę solidnie, reżyseria Toma Morana stoi na wysokim poziomie, a aktorstwo jest tutaj jedną z głównych zalet serialu – wyważone, mocne tam, gdzie trzeba. I oczywiście z genialną Jessicą Raine w głównej roli.


Overview

Ocena
6 / 10
6

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *