Tuca i Bertie

ŻE-NU-JĄ-CE – Lisa Hanawalt – „Tuca i Bertie”, sezon 1 [recenzja]

Niech Was nie zwiedzie animacja jak żywo przypominająca BoJacka Horsemana, bo chociaż przy Tuca i Bertie pracowała scenografka niesfornego człowieka-konia, o porównywaniu tych produkcji nie ma mowy. Lisa Hanawalt to nie ta sama liga i lepiej niech się za tworzenie seriali nie bierze – to, co właśnie ukazało się na Netfliksie, trudno nazwać interesującym kąskiem. To zaschnięta, czerstwa bułka, na której można jedynie podrażnić sobie podniebienie. Powiem wprost – tego nie da się oglądać. Zróbcie więc coś dobrego dla siebie i skorzystajcie na tym, że ja musiałem przejść przez oglądanie tego koszmarku, abyście Wy nie musieli. Zrozumiano?

Tuca i Bertie w podły sposób próbuje sugerować widzowi, że fanatycy BoJacka Horsemana dostaną kolejny świetny serial, który poszerzy znane już uniwersum, doda nowe wątki, będzie swoistym spin-offem. Nieprawda. Oprócz tego, że bohaterami są ptakoludzie, którzy wpasowują się w estetykę BoJacka, podobieństw brak. Tuca i Bertie co prawda też jest komedią, ale zupełnie innego rodzaju, która również rozczaruje tych, którzy oczekują tego samego poziomu dowcipu. Czarny humor i wyszukane żarty zostały zastąpione prostackimi, slapstickowymi gagami, które raczej wzbudzają litość niż śmiech.

W zasadzie trudno też powiedzieć, o czym Tuca i Bertie jest. Dwie przyjaciółki muszą na nowo zdefiniować swoją przyjaźń, gdy Bertie wchodzi na wyższy poziom związku ze swoim facetem i postanawiają zamieszkać razem. Tuca niechętnie przyjmuje to do wiadomości, więc początkowo utrudnia wyprowadzkę, gdy jednak idzie po rozum do głowy, karmieni jesteśmy pomniejszymi historyjkami z życia przebojowych ptaszków. Tylko że aby dokopać się do historii, trzeba przebrnąć przez nużące dowcipy, których jest po prostu masa. Serial co chwila atakuje nas krzykliwym gagiem, któremu towarzyszy równie krzykliwa oprawa audiowizualna. Hej, co w tym złego – powiecie? Ano to, że przez pierwszy odcinek przebrnąłem za trzecim razem. TRZECIM! Po krótkim czasie musiałem wyłączyć telewizor, bo poziom irytacji osiągał masę krytyczną.

BoJack Horseman pomimo komediowego sznytu potrafił poruszyć tematy ciężkie, często nawet depresyjne, przez co zyskiwał ogromną głębię. Tuca i Bertie to BoJack po lobotomii, który zapomniał opowiadać sensowne historie. Przykładowo, odcinek drugi (Awans) porusza temat pracy Bertie w pewnej korporacji, w której dochodzi do molestowania seksualnego. Jestem w szoku, że temat tak istotny twórcy potrafili tak łatwo spartolić. Zamiast sensownej puenty, mamy poważny wątek przepchnięty przez cały odcinek za pomocą żałosnych żartów, które nie pozwalają skupić się na opowiadanej historii. Odcinek nie ma żadnej wartości edukacyjnej czy moralizatorskiej oprócz banalnego stwierdzenia, że molestowanie seksualne w miejscu pracy jest fuj. Naprawdę, Liso? Tylko na tyle Cię stać?

Nie ukrywam, że dobrnąłem do końca serialu tylko dlatego, że od początku prowadziłem notatki na potrzeby niniejszej recenzji i dlatego, że opornie przychodzi mi porzucenie lektury czy serialu – mimo wszystko wolę zaliczyć całość. W tym przypadku jest to nie lada wyzwanie, bo oprócz dawania mózgowi odpoczynku od idiotycznych (idiotycznych, nie absurdalnych – to ważna różnica!) żartów, zdarzało mi się skupić uwagę na czymś innym, przez co Tuca i Bertie przeszli nieco z boku. I to jest główna wada tego serialu – ani na trochę sobą nie interesuje, również nie jest produkcją wciągającą, a co najgorsze – nie jest nawet pożytecznym zapychaczem wolnego czasu. Lubię krótkie, lekkie seriale, które spokojnie można zjeść do szybkiego posiłku lub po prostu leżeć i się odmóżdżyć, ale Lisa Hanawalt osiągnęła totalne dno komediowego szamba, więc nie nadaje się nawet do tego. Cycek głównej bohaterki strzelający focha i uciekający do baru, aby się nabzdryngolić, ani trochę mnie nie bawi.

Takie seriale jak Tuca i Bertie nie powinny nigdy wyjść poza metaforyczną szufladę jego twórcy. To straszny produkt serialopodobny, który razi inteligencję odbiorcy. To żenujący, nieśmieszny koszmarek, który w umysłach twórców miał stanąć w tym samym szeregu co BoJack Horseman lub Rick i Morty, tymczasem jest wstydliwym elementem współczesnej kultury masowej. Oczywiście jestem w stanie wyobrazić sobie, że komuś Tuca i Bertie mogłoby się spodobać, dlatego nie będę wysnuwał radykalnych tez, że ten serial – podobnie jak starożytna Kartagina – powinien zostać zniszczony. W moim rozumowaniu jest to tytuł kierowany do wąskiego grona odbiorców, którym nie przeszkadza skrajny i balansujący na granicy kiczu absurd, z którym lepiej pozostać sam na sam w czterech ścianach, niż chwalić się nim przed znajomymi. I pewnie znajdą się fani stosujący go jako ekstremalne guilty pleasure, chociaż dla mnie to było po prostu za dużo tandety – cholera, czy to ja robię się stary, czy to świat dziwaczeje?

Niemniej jednak, dla własnego zdrowia psychicznego, nie testujcie na sobie skuteczności działania. Jest zbyt wiele przynajmniej przyzwoitych seriali, aby marnować czas na taką marność, jaką jest Tuca i Bertie.

Fot.: Netflix

Tuca i Bertie

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

6 Komentarze

  • Nie rozumiem w ogóle tego co autor tego artykułu miał na myśli. Tuca i Bertie faktycznie mają mało wspólnego z bojackiem, ale to nie znaczy, że są złym serialem. Jak dla mnie pokazują mniejsze i większe kobiece problemy w zabawnie przerysowany sposób. Sama obejrzałam serial dwa razy i bardzo ubolewam nad tym, że nie będzie jego kontynuacji pomimo tak pozytywnego odbioru. Oczywiście nie licząc pana powyżej, który pomimo wielu delikatnie mówiąc negatywnych słów nie zdobył się na żadną konstruktywną krytykę. Brak mi słów.
    Serial serdecznie polecam.

  • Czym dla Pani jest konstruktywna krytyka?

  • Jak ktoś potrzebuje kultury masowej z nieskomplikowanym żartem jak autor to rzeczywiscie T&B mu nie przypasuje. Ale przeciez autor to wyjątkowy znafca kultury bo oglada R&M i BH.

  • Zgadzam sie z tym że Bojack Horseman jest lepszym serialem, Ale Tuca i Bertie jest też bardzo interesującym Serialem. Poruszają tu bardzo poważne tematy w życiu kobiet, w śmieszny sposób. Jest troche głupkowaty, ale bardzo dobrze prezentują życie jako Młody dorosły. Chodzi mi o tematy jak Gwałt, Molestowanie w Pracy, Choroby, Problemy z Narkotykami (tamta kobieta-Aloes),i alkoholizm. Nie MOŻNA porównać tego serialu z takim dziełem Sztuki jak Bojack Horseman, ale napewno nie jest najgorszym Spin offem

  • Myślę, że Tuca&Bertie to serial produkowany przez kobiety dla kobiet i dlatego zbiera tyle negatywnych recenzji (w końcu recenzenci też często są mężczyznami). Niestety większość współczesnych produkcji jest robionych przez mężczyzn, dla mężczyzn i taka perełka jak Tuca&Bertie jest zwyczajnie niezrozumiana, bo odbiorcy spodziewają się klonów takich seriali jak Bojack, Rick&Morty…

    Bardzo się cieszę, że serial który w nowoczesny i zabawny sposób opisuje świat kobiet doczeka się 2 sezonu. :)

  • Nie wiem, czy autor artykułu oczekuje współczucia albo pogratulowania mu, że obejrzał wszystkie odcinki serialu, który mu się nie podobał?
    Ciężko przebrnąć przez ten tekst naszpikowany jadem, uprzedzeniem i pogardą wobec Lisa Hanawalt.
    Dla zdrowia psychicznego myślę, że warto ten serial obejrzeć, bo porusza ważne tematy dla kobiet.
    Pozostaje współczuć kobietom w otoczeniu autora.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.