twarde światło

„Twarde światło”, najnowsza powieść Michaela Crummeya, trafi do księgarń 13 czerwca!

17 czerwca minie pięć lat od momentu, w którym wydawnictwo Wiatr od Morza zadebiutowało na polskim rynku książki, wydając po raz pierwszy w naszym kraju – jak się okazało później pierwsze z kilku – dzieło kanadyjskiego pisarza, Michaela Crummeya. I datę tę warto zapamiętać, ponieważ nie dość, że za sprawą Dostatku otworzył nam się zupełnie nowy czytelniczy świat, do którego czytający wyłącznie po polsku nie mieli dostępu, to – co równie ważne – były to pierwsze kroki wydawnictwa, które teraz pewnie stąpa po rynku wydawniczym, a ksiązki, które wychodzą z ich stajni, są absolutnie każdorazowo – wyjątkowe, godne zarówno przeczytania, jak i polecenia. A komu jak komu, ale mnie możecie wierzyć – czytałam każdą z nich. Czytałam Crummeya i czytałam Rubens, czytałam beletrystykę (w tym zarówno powieści, jak i opowiadania) i czytałam literaturę faktu – żeby wspomnieć choćby genialną publikację Futbol w cieniu Holokaustu. Ajax, Holendrzy i wojna. Gdańskie wydawnictwo do tej pory nie miało złych wyborów i zapowiada się na to, że to się nie zmieni. Sytuacja nie ulegnie zmianie z pewnością również 13 czerwca, kiedy to do polskich księgarń trafi kolejne dzieło kanadyjskiego pisarza, tak uwielbianego przez każdego członka naszej redakcji, który miał okazję się zetknąć z jego twórczością. Tak jest – już w najbliższy czwartek premierę będzie miał zbiór krótkich tekstów Michaela Crummeya pod tytułem Twarde światło, a Głos Kultury objął publikację patronatem medialnym!

Jeśli ktokolwiek z Was czytał kiedykolwiek cokolwiek (sporo tych „kolwiek”, wiem), co wyszło spod pióra Michaela Crummeya, to raczej nie będziemy musieli takiej osoby namawiać do sięgnięca po Twarde światło. Kanadyjski twórca to jeden z tych pisarzy, którego twórczości trudno jest nie pokochać – tak mi się osobiście wydaje… a już na pewno nie sposób jej przynajmniej nie docenić. Autor Pobojowiska porusza kwestie niezwykle ważne dla zwykłego człowieka, a robi to w sposób naprawdę wyjątkowy. W dodatku dla nas – polskich czytelników – jego dzieła są również powiewiem czegoś świeżego, czegoś na swój sposób egzotycznego – nie tylko bowiem przenosi nas w inne rejony świata, ale także w obszary innej mentalności ludzkiej, a zdarza się, że także w inne czasy; tam, gdzie życie płynie kompletnie inaczej. Nowa Fundlandia, o której opowiada Crummey, jawi nam się jako inny, surowy świat, w którym o przetrwanie walczyć trzeba przede wszystkim z żywiołem. Ludzie, których poznajemy na kartach jego dzieł, również są wyjątkowi i każdą kolejną postać poznajemy z zaciekawieniem.

Ukazanie się w Polsce Twardego światła – zbioru krótkich tekstów zarówno prozatroskich, jak i poetyckich – cieszy nas tym bardziej, że sam autor, w przedmowie napisanej specjalnie dla polskich czytelników wspomina, że dzieło to jest w pewnym sensie uzupełnieniem Dostatku. Dla wszystkich więc tych, którzy tak jak ja czuli niedostatek po lekturze (opowiadam o nim w recenzji, którą znajdziecie TUTAJ), ponieważ chcieli więcej i więcej – jest to wspaniała wiadomość.

Po tym przydługim wstępie czas przejść w końcu do opisu wydawcy.

Poruszająca literacka panorama dawnej Nowej Fundlandii

Odosobnienie na chłodnych wybrzeżach Północnego Atlantyku. Wyprawy rybaków na Labrador. Zapach domowego chleba. Powroty po długich miesiącach spędzonych na morzu. Ognie skrzące się na polanach. Ziemianki wypełnione warzywami pozwalającymi przetrwać zimę. Woń żywicy i trocin. Piwo z pędów świerku. Życie surowe i okrutne, lecz niepozbawione piękna i nadziei. Ludzie twardzi i nieustępliwi jak skaliste klify Nowej Fundlandii, a zarazem pogodzeni z odwiecznym rytmem narodzin i śmierci. Wszystko to powoli odchodzi w niepamięć?

Michael Crummey, wybitny kanadyjski poeta i prozaik, autor głośnych powieści Dostatek, Rzeka złodziei, PobojowiskoSweetland, postanowił zebrać okruchy dawnego świata i ocalić je od zapomnienia, przeistaczając w prawdziwe literackie perły. Ten zbiór krótkich tekstów stanowi niezwykłą, poetycką podróż w przeszłość Nowej Fundlandii – swoisty hołd złożony surowej, dziewiczej krainie, a przede wszystkim jej mieszkańcom: ludziom prostym, hardym i odważnym; gotowym do największych poświęceń dla tych, których kochali.

Brzmi nieźle, prawda? Tym bardziej nie możemy się już doczekać, kiedy książka trafi do księgarń i każdy z Was będzie mógł się zapoznać po raz kolejny z twórczością Crummeya. Dodam jeszcze, że tradcyjnie, za tłumaczenie odpowiedzialny jest założyciel wydawnictwa, Michał Alenowicz. Nasz Wielołos na temat tego zbioru już wkrótce ukaże się na stronie, którą warto odwiedzać, bo ze względu na to, że Twarde światło objęliśmy patronatem medialnym, niedługo pojawi się u nas konkurs, w którym będzie można wygrać egzemplarze tej książki.

Czekamy z niecierpliwością na najnowszego Crummeya!

Informacja i fot.: Wiatr od Morza

 

twarde światło

Write a Review

Opublikowane przez

Sylwia Sekret

Redaktorka naczelna i współzałożycielka Głosu Kultury. Absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim (co brzmi równie bezużytecznie, jak okazało się, że jest w rzeczywistości). Uwielbia pisać i chyba właśnie to w życiu wychodzi jej najlepiej. Kocha komiksy, choć miłość ta przyszła z czasem. Zimą ogląda skoki narciarskie, a latem do czytania musi mieć świeży słonecznik.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *