Filmy,Recenzje

Siła kobiet – Eszter Nordin – “Twardzielki” [recenzja]

Twardzielki
Twardzielki

Dokumentalne lato z HBO i HBO GO trwa w najlepsze. Do dyspozycji widzów trafiło sporo ciekawych i wartych uwagi europejskich dzieł, które wyprodukowało HBO Europe. Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że dokumenty od zawsze traktowane są przez miłośników kinematografii po macoszemu. Nie mnie to oceniać, ale wydaje mi się, że taki stan rzeczy zawdzięczamy głównie temu, że filmy te z reguły dotykają trudnych, poważnych tematów powiązanych czy to z polityką, czy z problemami społecznymi, a odbiorcy nie zawsze mają w sobie tyle siły, aby zmierzyć się z pokazywanymi przez twórców zagadnieniami. Znacznie łatwiej po męczącym dniu usiąść i zrelaksować się przy komedii bądź najnowszym blockbusterze. Wiem z doświadczenia, że nie zawsze ma się ochotę na dokumenty i prawda też jest taka, że znacznie trudniej je później oceniać. Wziąłem jednak na tapet film Twardzielki, węgierskiej reżyserki Eszter Nordin, opowiadający o kobietach uprawiających boks. I nie był to czas zmarnowany.

Twardzielki prezentują historie czterech kobiet, które poświęciły swoje życie boksowi, kojarzonemu przecież głównie jako sport męski. Bohaterki filmu walczą ze stereotypami oraz z własnymi słabościami, jednak najważniejszą walkę toczą w codziennym życiu, ponieważ na Węgrzech kobiecy boks nie jest ani popularną, ani wspieraną finansowo dyscypliną. Dlatego też Viki Milo, będąca jedną z najbardziej utytułowanych w sportach walki kobietą, nie może ograniczać się tylko do sportu, gdyż nie byłaby w stanie utrzymać płynności finansowej. Z tego jest także nauczycielką geografii oraz instruktorką fitness, a rozpoznawalność w mediach oraz uroda pozwoliły jej na liczne sesje zdjęciowe dla znanych magazynów. Viki to pewna siebie, sympatyczna i otwarta kobieta, której nigdy nie posądzilibyśmy o bokserską karierę, gdyby minęła nas w galerii handlowej bądź na ulicy.

Następna bohaterka, Csilla Nemedi, jest mistrzynią świata boksu amatorskiego, a jej partner także zajmuje się sportem. Sama mówi, że jest najzwyklejszą babką pod słońcem, która uwielbia się stroić, gotować i zajmować się domem, przy czym nie wyobraża sobie życia bez boksu, ale ma jednocześnie przykrą świadomość, że profesjonalnym boksem rządzą układy i aktualne trendy. Gdy po długim okresie bez walk otrzymała propozycję udziału w pierwszej profesjonalnej walce za pieniądze, miała pełną świadomość tego, że stoi na straconej pozycji, tym bardziej że organizatorzy zaaranżowali tę walkę po to, by otworzyć drogę do wielkiej kariery ich podopiecznej. Najbardziej uderzające i przykre było to, że najsympatyczniejsza ze wszystkich bohaterek, Csilla, po tym, jak otrzymała zapłatę za przegraną walkę, miała poczucie, że została potraktowana jak dziwka i zgasła w niej chęć uczestnictwa w tego typu imprezach “sportowych”.  

Trzecia bohaterka – Gina Chamie – to młoda, perspektywiczna zawodniczka wagi lekkiej, która jest szalenie ambitna i ma świadomość, że ciężką pracą jest w stanie osiągnąć sukces. Pasji córki nie rozumie jej matka, która najchętniej wolałaby, żeby Gina zajęła się czymś innym niż przyjmowaniem na twarz kolejnych ciosów. Na szczęście wraz z brakiem zrozumienia idzie pełne wsparcie oraz troska, które pomagają bohaterce w ciężkich chwilach. To Gina jest w filmie bohaterką, którą najczęściej oglądamy na ringu. Jesteśmy świadkami jej trzech istotnych walk, z których dziewczyna wygrywa tylko tę pierwszą. Przyznam szczerze, że to bohaterka, wobec której mam najbardziej mieszane uczucia i cały czas nie potrafię jednoznacznie opowiedzieć się co do jej mentalności. Jej druga ukazana w dokumencie walka była poruszająca i niezwykle smutna, ponieważ w wyniku kontuzji waleczna Gina nie była w stanie jej kontynuować. Uważnie obserwujące z narożnika ringu oko kamery ukazuje pełne spektrum emocji, które udzielają się widzowi wręcz natychmiastowo, i jest nam niezwykle przykro, widząc łzy i całkowitą bezradnośc dziewczyny. W tym momencie kibicujemy jej z całego serca, pragnąc w duchu, by wyleczyła kontuzję i wróciła w chwale, zdobywając upragniony pas. Niestety, w ostatniej zaprezentowanej w dokumencie walce Giny doświadczamy dziwnego i niezbyt przyjemnego uczucia, że coś złego tkwi w psychice dziewczyny, która walczy zachowawczo, bez werwy i swoim zachowaniem każe myśleć, że poddała walkę, już wchodząc na ring. Po którejś z początkowych rund Gina twierdzi, że znowu odezwała się jej ta sama kontuzja łokcia, która wyeliminowała ją z poprzedniej dużej walki, ale rundę wcześniej sygnalizuje swojemu trenerowi, że nie chce walczyć dalej, bo czuje, że przeciwniczka ją prędzej czy później rozniesie. Szczerze przyznam, że w tym momencie straciłem do walecznej kobiety całą sympatię, którą wcześniej miałem, bo wyglądało to tak, jakby szukała wymówki dla swojej porażki. Końcówka filmu sugeruje także, że jej kariera bokserska ulegnie zachwianiu, ponieważ, jak sama wspomina, woli iść na randkę z chłopakiem niż na trening.

Ostatnia z bohaterek to siedmioletnia Csegne Apostol, w której miłość do walk zaszczepił we wczesnym dzieciństwie jej ojciec, gdy któregoś razu zabrał małą dziewczynkę na siłownię. Mała Csegne z zapałem opowiada, jak lubi trenować i że dla niej dziewczyńskie zabawy są nudne i głupie, dlatego zamiast lalek woli chłopięce zabawki, takie jak pistolety. Rodzice zapisują młodą fighterkę na turniej dla dzieci i gdy dowiaduje się, że będzie walczyć z chłopakiem, przyjmuje to z satysfakcją, twierdząc, że biła już chłopców i nie stanowi to dla niej żadnego problemu. Z kolei gdy na innych zawodach przegrywa w finale i otrzymuje srebrny medal – jest to dla niej największą życiową porażką. Zadziwiające jest to, że uderzenia, siniaki i fizyczny aspekt boksu są dla niej czymś najbardziej naturalnym na świecie, nad czym w zasadzie nie ma sensu się zastanawiać.

Zabrakło mi niezbędnych w niektórych momentach podpisów, informujących o miejscu oraz czasie akcji, jednak twórcom udało się wybrnąć z tego niedociągnięcia samą opowieścią, ponieważ uważnie oglądając Twardzielki, zorientujemy się w jakich miastach aktualnie przebywają bohaterki filmu oraz w jakich turniejach biorą udział. Podobnie z samych ust dziewczyn dowiadujemy się, że twórcy towarzyszyli im z kamerami przez dwa lata ich życia.

Również realizacyjnie Twardzielki wypadają ciekawie. Gdy kamery nie skupiają się na bohaterkach, dominują swojskie ujęcia blokowisk, pobliskich parków i otoczenia, z którym utożsami się każdy widz. Intrygującym zabiegiem jest ten z końcówki filmu, w którym Csilla Nemedi toczy pierwszą płatną walkę bokserską i… nie jest dane nam jej obejrzeć. Kamera skupia się na reakcjach widowni, jej trenera oraz sędziów, a samą walkę tylko słyszymy. To miła odmiana i odważne przełamanie schematu, które z pewnością zapadnie mi w pamięci na dłużej.

Twardzielki to dobry i ciekawy dokument, ukazujący nierzadko trudną i wyboistą drogę czterech kobiet, które zdecydowały, że boks jest tym, co chcą robić w swoim życiu. Oglądając ich nieustanną walkę – czy to na sali treningowej, czy to na ringu lub poza sportem – oraz ich szaloną, czerpaną z pasji i wewnętrznej potrzeby udowodnienia sobie i innym własnej wartości, motywację – jesteśmy pod wrażeniem, tym bardziej że na Węgrzech kobiecy boks nie należy do popularnych, a co za tym idzie, opłacalnych dyscyplin sportowych. W trakcie tego 75-minutowego dokumentu czekają Was zarówno chwile wzruszeń, jak i złości i niezrozumienia – zarówno dla samych dziewczyn, jak i dla realiów, w których przyszło im funkcjonować. Ponownie wypada rzec, że siła kobiet nie zna żadnych granic.

Ocena: 7/10

Dokument Twardzielki obejrzycie na HBO GO. Pierwszy miesiąc subskrypcji jest darmowy!

 

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel serwisu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Specjalizuje się w literaturze (poza tradycyjną formą słucha audiobooków), kinematografii oraz w serialach telewizyjnych. Nie pogardzi dobrą muzyką, grami komputerowymi oraz wszelkiego rodzaju grami planszowymi. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub czarnepioro@gmail.com