Ofiara systemu – Destin Daniel Cretton – „Tylko sprawiedliwość” [recenzja]

Oparta na prawdziwych wydarzeniach historia niesłusznie skazanego na śmierć człowieka to, zdawałoby się, przepis na filmowy wyciskacz łez albo chociaż solidną produkcję w szeregu dramatów sądowych. Tylko sprawiedliwość to jednak obraz, który potęguje w sobie mnogość scen i dialogów jakby skrojonych specjalnie na okazję filmu – o niesłusznie oskarżonym czarnoskórym mężczyźnie oraz prawniku walczącym o jego dobre imię. Kontekst rasowy oraz czas i miejsce toczących się wydarzeń, ale także obsada (Jamie Foxx, Michael B. Jordan oraz Brie Larson) sugerowały seans wzruszenia nad niesprawiedliwością, ale także refleksji nad obyczajowym tłem filmowych wydarzeń. Niestety, film tak mocno zamknął się w sztywnych ramach i utartych schematach, że nie sposób było pochylić się nad dramatem Waltera McMilliana i wszystkich tych, którzy niesłusznie przebywają w celach śmierci.

W stolicy Zabić Drozda

Z małego miasteczka Monroeville w stanie Alabama pochodzi ceniona pisarka, uhonorowana nagrodą Pulitzera, Harper Lee. Jej powieść – Zabić drozda – dotyka tematu nienawiści na tle rasowym, małomiasteczkowych uprzedzeń i zachwiania wiary w sprawiedliwość. Monroeville staje się również świadkiem zabójstwa młodej dziewczyny, o które zostaje oskarżony Walter McMillian (Jamie Foxx). Tym samym zaczyna się właściwa filmowa historia – Bryan (Michael B Jordan) poznaje Waltera McMilliana, zwanego przez wszystkich Johnnym D. i mimo dużych przeciwności ze strony oskarżycieli, opinii publicznej oraz policji stara się udowodnić, że mężczyzna wcale nie jest winny okrutnej zbrodni na młodej dziewczynie.

Schemat goni schemat

Tylko sprawiedliwość to film skrojony pod pewną tezę, a sceny, dialogi i sposób wypowiadania się postaci przypominają inne produkcje sądowe. Waleczny prawnik, który zrobi wszystko, by ocalić życie klienta i niemal do ostatniej kropli krwi wierzy w jego niewinność, to jeden z takich wyświechtanych już motywów kina obyczajowo-sądowego. Nie pomaga fakt, że bohaterowie odgrywani przez naprawdę znakomitych aktorów mają po prostu papierowe charaktery – irytują i zwyczajnie nudzą. Jedyny powiew świeżości, oczywiście w ostatnim występie totalnie zniszczonym niepotrzebnym patosem, zapewnia postać grana przez Tima Blake’a Nelsona. Obdarza on granego przez siebie Ralpha Myersa jakimś ciekawym pomysłem, nadaje mu autentyczności i na sceny z jego udziałem patrzy się z przyjemnością. Reszta obsady niestety została przygnieciona przez słaby scenariusz i nawet lubiana i ceniona za wybitny warsztat Brie Larson jest po prostu kolejną nudną bohaterką, która gdzieś tam przewija się na ekranie. Jamie Foxx, jako przebywający w celi śmierci skazaniec snuje się beznamiętnie od sceny do sceny i nie da się o nim za wiele powiedzieć. Nie ma tu emocji, o które podejrzewalibyśmy film o takiej tematyce, a fakt, że twórcy odhaczają poszczególne elementy wyjęte wprost z innych filmów sądowych, sprawia, że niknie gdzieś wydźwięk historii, tak przecież ważny, a cały obraz staje się męczący i pozbawiony życia.

Ważny temat, słaba narracja

Film Destina Daniela Crettona mógł stać się ważnym głosem w toczącej się debacie na temat stanu sądownictwa w Stanach Zjednoczonych czy choćby przez kontekst rasowy. Nic z tego jednak nie miało szansy autentycznie wybrzmieć. Suche, wypowiedziane bez polotu monologi bohaterów czy patetyczna otoczka nie zawierają w sobie wystarczającej głębi, aby skupić uwagę i zyskać zaangażowanie widza. Coś po drodze twórcom nie wyszło, zostało zgubione – cały sens i przesłanie filmu utonęło w szeregu błahych rozwiązań i sztucznych słów. Sceny sądowe, które aż proszą się o iskry, o dramatyzm i dynamikę są oklapłe i jedynie broni ich przez chwilę wspomniany wcześniej bohater grany przez Nelsona. Reszta to, punkt po punkcie, sceny widziane już tyle razy, że wiemy już, co zdarzy się za moment. Tylko sprawiedliwość nie ma zbyt wielu błyskotliwych i świeżych momentów, a kilka ciekawych scen nie obroni ponad dwugodzinnego filmu, a jemu samemu bliżej do telewizyjnego przeciętniaka niż kinowego dramatu.

TYLKO SPRAWIEDLIWOŚĆ - Oficjalny zwiastun #1

Fot.: Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.


Przeczytaj także:

Recenzja serialu dokumentalnego Schody

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *