Underdog

Być ćmą czy legendą? – Maciej Kawulski – „Underdog” – wydanie DVD [recenzja]

Kochaj, szanuj i walcz… niekoniecznie na ringu. Underdog jest bezsprzecznie jedną z najciekawszych pozycji polskiego kina, nie tylko za sprawą widowiskowych scen walki, ale również dzięki dobrze dobranej obsadzie. Nie trzeba być wielkim znawcą KSW, żeby znać takie nazwisko jak Mamed Khalidov, ale jeśli ktoś o tym panu jeszcze nie słyszał (w co wątpię), to film Macieja Kawulskiego jest idealną opcją, aby te zaległości nadrobić. Chociaż  w tym przypadku pana Khalidova zobaczymy w nieco nowej, „aktorskiej”, odsłonie u boku takich osobistości jak Eryk Lubos czy Aleksandra Popławska, to bez wątpienia jest to film, w którym zagustuje niejeden wielbiciel walk KSW… i spore grono kobiet. Nie jest to tylko opowieść o powrocie na szczyt, ale o wewnętrznej walce człowieka, który prowadzi batalię z własnymi demonami; historia wojownika, który szuka wewnętrznej siły, aby wygrać w walce o szacunek do samego siebie.

Jeden błąd przekreśla całą karierę, ciągnąc za sobą kolejne, które trzymają Borysa w pułapce upadków i porażek. Jeden błąd, który przekreślił wszystko, o co do tej pory walczył. Legenda stała się ćmą, skuszona blaskiem świecy płonie w ogniu, by potem obrócić się w szary proch. Underdog  przedstawia walkę człowieka, jego wzloty i upadki, lecz przede wszystkim uwydatnia jego wewnętrzną przemianę, poszukiwanie własnego „Ja” i tego, co najbardziej liczy się w życiu. Czasami ta walka na ringu jest jedną z tych najprostszych. A czy Kosa powstał ze swoich popiołów?

Dochodzi do najbardziej spektakularnej walki w historii MMA. Borys „Kosa” Kosiński zmierzy się ze swoim największym rywalem, Denim Takaevem (Mamed Khalidov), lecz jedna wpadka przekreśla jego dotychczasowe osiągnięcia. Kosa zostaje zawieszony, a zwycięstwo automatycznie zostaje przyznane przeciwnikowi. Kariera Borysa legła w gruzach, ciągnąc za sobą serię kolejnych nieszczęść, które stopniowo wyniszczają głównego bohatera. Uzależnienie od środków przeciwbólowych, do tego brak stałego zatrudnienia sprawiają, że coraz bardziej zapada się w sobie, prowadząc go do stopniowej autodestrukcji, jednak Kosa dostaje drugą szansę od losu, dzięki której ma możliwość naprawić swoje błędy i zbudować swoje życie od nowa. Jedno spotkanie przerodzi się w głębokie uczucie, które nie tylko obudzi w nim tę wrażliwą część osobowości, ale i nauczy go odpowiedzialności, rozsądku i wiary w niezniszczalność człowieka. Jak się okaże, mordercze treningi nie będą jedynym problemem naszego bohatera, lecz w próbie powrotu na szczyt, Borys obudzi w sobie siłę, której sam nie był świadomy.

Underdog

Maciej Kawulski zaprezentował nam kawał dobrego kina. Częstuje nas nie tylko dobrze wyreżyserowanymi scenami walk na linii Kosa-Takaev, ale momentami film nabiera wolniejszego tempa, dostosowanego do historii dziejącej się na ekranie. Reżyser zachowuje równowagę pomiędzy dynamicznością a spokojem, dzięki czemu film staje się wielowymiarowy i może być skierowany do szerszego grona widzów. Underdog może wydawać się typowo męskim kinem, jednak zawiera wątki, które mogą skraść serducha żeńskiej części widowni. To właśnie miłość pomaga stanąć Borysowi na nogi – nie tylko do kobiety, ale również do… psa (kto nie kocha psów???).

Na duże uznanie zasługuje obsada, a Eryk Lubos w roli fightera sprawdził się fenomenalnie, zawdzięczając to nie tylko sportowej sylwetce, ale również przekazaniu swojej postaci wielu emocji, co zaowocowało, bo wykreował postać o „wielu twarzach”. Z jednej strony mamy sportowca walczącego z uzależnieniem i zawodową klęską, z drugiej zaś człowieka o delikatnym sercu i otwartym umyśle, który dba o swoją kobietę, często racząc nas niemalże filozoficznymi rozważaniami o życiu, miłości czy indywidualnej walce. W tym przypadku scenariusz nie zawiódł, a przemyślenia Kosy, trenera czy nawet jego brata zmuszą odbiorców do pewnych refleksji, bowiem nie jest to film tylko i wyłącznie o powrocie na szczyt, ale zawiera w sobie uniwersalne lekcje, które na pewno dotkną kilku kinomaniaków.

Underdog skupia się głównie na postaci Borysa, a sam udział drugiej „gwiazdy”, czyli Mameda Khalidova, zostaje okrojony do wystarczającej ilości, dzięki czemu nie można zarzuć, że fenomen filmu żeruje na udziale sławnego sportowca. Mimo że samo wystąpienie Khalidova może być swego rodzaju zachętą do zapoznania się z dziełem Macieja Kawulskiego, to jednak postać przez niego zagrana staje się zwieńczeniem całego filmu, a nie źródłem jego wielkości. Obsada jak i scenariusz w połączeniu z perfekcyjnymi kadrami i muzyką tworzą idealnie sportowo-intymny klimat, aż ma się ochotę chwycić za rękawice i ruszyć w kierunku pierwszego lepszego ringu, aby dać upust emocjom i wyżyć się na ciężkim worku treningowym, nawet jeśli będzie to przypominać dziecięce przepychanki (każdy, kto obejrzy choćby sam fragment z treningów i przygotowań do kulminacyjnej walki, zrozumie, dlaczego zacznę lepić z gliny nagrodę dla twórcy).

Underdog

W wydaniu DVD otrzymujemy również kilkuminutowy materiał złożony ze scen, które ostatecznie nie weszły w skład finalnego efektu Underdoga, co stanowi ciekawy dodatek do całej produkcji. Jednak największą gwiazdą są nagrania zza kulis, gdzie stajemy się świadkami procesu tworzenia filmu – od pracy kamery, po charakterystyczną melodię występującą w ekranizacji. Przeprowadzono również wywiady z aktorami, którzy nie tylko wspominają swoją pracę na planie, ale przedstawiają nam swój punkt widzenia wobec sfilmowanej historii. Rzucają nowe świtało na losy Borysa Kosińskiego, kreując wizerunek człowieka z własnymi problemami i sposobami, by je pokonać; nie jest on tylko produktem sportowo-celebryckiego półświatka, a człowiekiem z krwi i kości. Okazuje się, że gwiazda ringu i kanałów sportowych zyskuje drugą, bardziej uczłowieczoną twarz, a życie Kosy pod wieloma względami może pokryć się z ludzką codziennością, więc czemu by nie dojrzeć pewnych podobieństw do naszej „zwyczajności”? W końcu istotki na podium i my, oglądające je, nie możemy się aż tak od siebie różnić.

Underdog niewątpliwie jest filmem wartym uwagi, jeśli chodzi o polskie kino. Przedstawia uniwersalną prawdę o nas samych w „sportowym wydaniu”, a w akompaniamencie dobrze wyreżyserowanych scen walki stanowi idealną rozrywkę dla widzów spragnionych porządnej rywalizacji. Film skierowany jest zarówno do męskiej części widowni, jaki i płci pięknej, chociaż tematyka z pozoru przywodzi na myśl typowo „męskie” kino (chociaż my, kobiety, też lubimy popatrzeć na widowiskowe sceny batalistyczne, a nawet je… uwielbiamy). Jest to historia człowieka, który na skutek jednego błędu czy nawet własnej głupoty traci wszystko, o co tak zaciekle walczył, jednak własna determinacja i zawziętość umożliwiły mu powrót do sportowych korzeni. Trzeba było jednak czegoś więcej niż góra mięśni i dobra kondycja, aby wygrać walkę o miłość i szacunek. Czasami siniaki i podbite oko wydają się mniej bolesne.

Fot.: Next Film

Underdog

Write a Review

Opublikowane przez

Natalia Trzeja

Piszę, więc jestem. I straszę w horrorach. Bu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.