Błogosławieństwo Niebios autorstwa Mo Xiang Tong Xiu ponownie wraca do naszych rąk! Jeśli wątek He Xuana, Shi Wudu i Pana Wiatru z poprzednich tomów był dla was emocjonalną torturą, to tom piąty okaże się czymś bardziej wyrafinowanym: torturą psychologiczną, która wystawi Xie Liana na jeszcze cięższą próbę, a my jako czytelnicy będziemy mieli okazję poznać jego bardziej brawurową stronę, chociażby przenosząc się do kilku epizodów z jego przeszłości. Przeszłości, gdy to jako “świeży bóg” został zdegradowany i wysłany do świata śmiertelników. Jednak w trakcie tej podróży wgłąb bolesnych wspomnień Xie Lian będzie miał u swego boku osobę, która towarzyszyła mu od początku, a sam książę wydawał się nie być świadomy jego obecności. Swojego najwierniejszego wyznawcy.
Piąty tom Błogosławieństwa Niebios eksploruje tutaj wiele wątków, od przeszłości Xie Liana tuż po jego zdegradowaniu, losach Nieśmiertelnego Haftu, “początków” Hua Chenga czy pojawieniu się Bieli bez Twarzy. Jednak uważam, że na szczególne miejsce zasługuje tutaj również wątek tajemniczych murali ukazujących legendę o upadłym księciu Wuyong. Sama opowieść początkowo może wydawać się kojącym przerywnikiem między próbą ucieczki przed morderczą górą-demonem, a narodzinami nowego władcy demonów. Jednak im głębiej podążamy za kolejnymi muralami, tym bardziej ich treść zmierza ku nieposkromionej ciemności, która dla samego Xie Liana wydaje się aż zanadto znajoma.
Mo Xiang Tong Xiu rezygnuje tu z tanich chwytów, serwując nam genialnie rozplanowany, duszny klimat zamknięcia w klaustrofobicznych wnętrzach Kuźni. Największą zaletą tej części nie są same widowiskowe potyczki, ale powolne, przyprawiające o gęsią skórkę odkrywanie ruin Królestwa Wuyong i ponownego przyjścia najgorszego koszmaru Xie Liana, którym był sam Biel Bez Twarzy.
Błogosławieństwo Niebios z wręcz ironiczną brutalnością stawia przed Xie Lianem zwierciadło, w którym nasz ukochany książę musi zmierzyć się z odzwierciedleniem jego własnego losu. Historia władcy Wuyong była niemal identyczną tragedią. Tragedią młodego księcia, który marząc o uratowaniu świata, zmierza ku nieuniknionemu upadkowi, a utopijna wizja ratowania najsłabszych była jednym z czynników, która do tego doprowadziła. Śledzenie tych murali stopniowo wywołuje niepokój, budując napięcie i podkreślając podobieństwa, które możemy znaleźć w samej przeszłości Xie Liana.
A właśnie, co do jego przeszłości… Xie Lian zdecydowanie jest jedną z moich ulubionych postaci w popkulturze, a to jak Mo Xiang Tong Xiu stopniowo odkrywa przed nam jego kolejne warstwy sprawia, że wracam do tej serii raz po raz. Po lekturze pięciu tomów możemy zobaczyć, jak Xie Lian z początku Błogosławieństwa Niebios jest zupełnie innym człowiekiem (i bogiem) niż ten, którego poznajemy za pośrednictwem swoich wspomnień. Xie Lian z pierwszego tomu sprawiał wrażenie spokojnego taoisty, który prawdopodobnie nadstawił drugi policzek, podczas, gdy ten sprzed kilkuset lat uosabiał brawurę i zuchwałość, niejednokrotnie skłaniając się ku bardziej nagannym czynom w desperackich sytuacjach.
Jednak Mo Xiang Tong Xiu nie byłaby sobą, gdyby nie uraczyła nas kolejną dawką słodyczy i głośnego “Awww” w postaci kolejnych interakcji pomiędzy Xie Lianem i Hua Chengiem. Dystans między nimi z każdą chwilą kurczy się do rozmiarów mikroskopijnych, jednak są to momenty, dla których żyje i oddycha wiele miłośników tej serii (a przynajmniej mówię za siebie!). W piątym tomie Błogosławieństwo Niebios ukazuje nie tylko troskę Hua Chenga wobec jego “ulubionego boga”, lecz również niezachwianą wierność i oddanie, które umacniały się we władcy demonów przez ostatniego osiemset lat… a rezultatem tego były tysiące wspaniałych rzeźb “pewnego specjalnego bóstwa”, które Xie Lian odkrył w Jaskini Dziesieciu Tysięcy Bóstw.
Piąty tom Błogosławieństwa Niebios to angażujące studium upadku, które sprawia, że od książki po prostu nie da się oderwać. Wydawało się zaczynać niewinnie; od poznania losów Nieśmiertelnego Haftu, aż do spotkania samego arcynemezis Xie Liana – Bieli Bez Twarzy. Jednak samo zakończenie skłania nas do zastanowienia się… Czy Xie Lian jest skłonny dołączyć do samej Zguby w Bieli, jeśli jako jedyny potrafi zrozumieć ból którego doświadcza upadły bóg? Mimo iż Xie Lian od początku daje się poznać jako oaza niezmąconego spokoju, który chce jedynie móc pomagać ludziom… lecz czy ten sam buntowniczy (a nawet konfliktowy) Xie Lian z przeszłości zdoła się oprzeć samej Bieli Bez Twarzy? Już nie mogę doczekać się kolejnych tomów!
Fot.: Wydawnictwo Czarna Owca









