Bez polotu – Ruth Ware – „W ciemnym, mrocznym lesie”

Thriller z bohaterem-pisarzem, który uwikłany jest w jakieś tajemnicze wydarzenia z przeszłości? Dom na odludziu i grupka ludzi pod wpływem alkoholu? Śmierć i policyjne śledztwo? Tak, takie połączenia – to wszystko już kiedyś było, zaserwowane w różnorakiej formie i oczywiście z różnym skutkiem. Powieść autorstwa Ruth Ware niestety nie jest niczym, co mogłoby owiać nas powiewem świeżości. W ciemnym mrocznym lesie to powieść wtórna, mało dynamiczna i rozwleczona, którą zapomina się zaraz po tym, jak tylko skończy się ją czytać. Znamienny niech pozostanie fakt, że ostatnie dziesięć stron czekało dość długo na „zmęczenie”. Finał powieści nie zaskakuje, nie jest ciekawy ani dobrze rozegrany, a po drodze zgubiła się gdzieś cała dynamika, która rysowała się na początku. O tym wszystkim w poniższej recenzji. 

O czym jest W ciemnym, mrocznym lesie?

Autorka W ciemnym, mrocznym lesie chciała wrzucić nas w duszny klimat angielskiego odludzia, gdzie na skraju obszaru krajobrazowego znajduje się niesamowity pod względem architektonicznym dom. Cały ze szkła. Stąd też jego nazwa – Szklany dom. I muszę tu przyznać, że sam ten początek, kiedy główna bohaterka pojawią się w domku, a także  jego opis i umiejscowienie, oraz to, że daje to nadzieję na klimatyczną powieść, było jeszcze dość ciekawe, interesowało mnie. Chciałam się dowiedzieć, co też wydarzy się na weekendzie panieńskim bohaterki imieniem Clare. Chciałam poznać tajemnice przeszłości głównej postaci – Nory. Bo ona też właśnie miała szansę stać się ciekawa. Niestety, wyszło, jak wyszło I jej „papierowość” aż bije po oczach.

Nora, nazywana w młodzieńczych latach Lee, to ambitna dwudziestosześcioletnia pisarka kryminałów, która otrzymuje niespodziewane zaproszenie na weekend panieński swojej dawnej przyjaciółki z liceum, Clare. Początkowo historia rozgrywa się dość typowo i spokojnie, ale jakiś tam zalążek ciekawości się pojawia. Jednak z biegiem czasu W ciemnym, mrocznym lesie staje się powieścią, którą chce się po prostu skończyć już czytać, by zająć się czymś ciekawszym. Nie jest absolutnie tak, że nie da się przez nią przebrnąć, bo napisana jest bardzo poprawnie i zgrabnie, jednak jest to w moim odczuciu kolejna taśmówka, o szumiącym i mrocznym tytule, który ma czytelnika omamić, a finalnie nie serwuje nic – ani mrocznego, ani ciemnego.

Ale to już było…

W ciemnym, mrocznym lesie to jedna z takich historii, którą wielbiciele gatunku będą mogli bez problemu rozszyfrować już gdzieś w połowie fabuły. Uważam, że to duża wada tej książki, ale przecież nie zawsze taka przewidywalność jest wadą. Są przecież powieści dość oczywiste, a jednak niosące ze sobą coś więcej, coś, co czytelnika przyciąga. Tutaj jednak tego nie ma. Ot, tak opowiedziana historia. I to taka, która przywodzi mi na myśl słaby thriller puszczany późno w nocy w telewizji, który zaczynamy oglądać od połowy – nie wiemy, o co chodzi, ale bezsenność nie pozwala nam zamknąć oczu. I u Ruth Ware też tak jest – ani się obejrzymy, a jesteśmy w trzech czwartych książki, fabuła się niby zagęszcza, ale także zmienia nieco swoją formę i przestajemy obserwować teraźniejsze wydarzenia. Stąd też poczucie zagubienia, trochę właśnie jak ten film puszczony od połowy. No ale patrzymy dalej. Tutaj też czytamy dalej. I żadnych fajerwerków nie ma. Zwykła, wielokrotnie już opowiadana historia o przeszłości, która wpływa na nasze losy, i o przyjaźni – tej odkrywanej w niecodziennych okolicznościach. A może to tylko zwykła historia z wątkiem kryminalnym?

Ruth Ware także z bohaterami obeszła się po macoszemu i nie nadała żadnej postaci na tyle ciekawych cech, żeby je w ogóle jakoś od siebie odróżnić. To bogate dzieciaki, u progu dorosłości, które brzydzą się na myśl o odciąganiu mleka z piersi (jedna bohaterka jest mamą małego dziecka), noszą firmowe ciuchy i uważają to za część swojej osobowości. W wieku dwudziestu kilku lat praktycznie każdy z bohaterów odniósł sukces, ma kasę i kontakty, no bajka. To o czym tu pisać? Nawet ta tajemnica z przeszłości Nory/Lee nie jest tak spektakularna, jak można by sądzić, po dozowanym w tym temacie napięciu. I sama bohaterka numer jeden, Nora, nie jest ani ciekawa, ani zagadkowa. To taka zwykła dziewczyna, która przypadkowo pisze kryminały. Ale o tym też nic więcej się w książce nie dowiemy, więc jeśli ktoś liczy na fajny wątek pisarski, to się przeliczy. To wszystko papierowe figurki w domu ze szkła, które odgrywają mizerne przedstawienie, które wymyśliła sobie autorka. A mogło być tak ciemno i mrocznie, jak zapowiadał tytuł. Wielka szkoda.

Fot.: Czwarta strona

 

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.