W mieście potworów – Katarzyna Rupiewicz – „Redlum” [recenzja]

Redlum to powieść o młodzieńcu, który zostaje karczmarzem, co pozwala mu na bycie świadkiem i uczestnikiem niezwykłych wydarzeń. Chyba muszę dopowiedzieć – karczmarzem w mieście Redlum, gdzie mieszkają wszelkie fantastyczne istoty takie jak sukuby, wampiry czy ghule. Od czasu do czasu zdarzy się, że przybędzie tu jakiś człowiek próbujący udowodnić swoją odwagę lub zmierzyć się z potworem, ale kończy zazwyczaj źle. Tak czy inaczej – jest to doskonałe miejsce akcji dla powieści fantasy Katarzyny Rupiewicz.

Książka jest podzielona na rozdziały przedstawiające różne historie, które łączy osoba głównego bohatera – Słodkiego. Z czasem jednak wydarzenia zaczynają się układać w sensowną całość. Dotyczy to również konstrukcji świata, o którym padają dziwne wzmianki, niepasujące do fantasy bliskiego realiom średniowiecznym. Później wszystko staje się jasne, okazuje się, że autorka nie popełniła żadnego błędu, a podobne zabiegi były celowe i miały zostać wyjaśnione w dalszej części lektury.

Katarzyna Rupiewicz postawiła na lekki, zabarwiony humorem styl. Dzięki temu Redlum czyta się szybko i łatwo zaczyna wciągać. Bohater w roli narratora potrafi rzucać naprawdę zabawnymi komentarzami, a dodając do tego jego dobre serce, budzi także sympatię czytającego. Podobać się może również zagubienie, które mu towarzyszy w początkowych partiach książki. Wtedy dopiero poznaje otaczające go miasto i mieszkańców, nieraz trafiając w ten sposób na kłopoty. To rodzi barwne i fascynujące przygody w klimatach typowo baśniowych. Niestety są krótkie (mają po około trzydzieści stron). Szkoda, że nie trwają dłużej, ale jest to konsekwencją nastawienia na szybką akcję i dialogi, a nie na rozległe opisy bądź wielowątkowość.

Tutaj objawia się mankament samej książki – wydaje się ona trochę za prosta. Pisarka zbyt klarownie łączy wydarzenia, a historia akurat tylko zyskałaby na większej złożoności. Niemniej trafiają się tajemnice oraz kilka zaskoczeń, zaś sam pomysł na powieść (opisany we wstępie) jest z pewnością wyjątkowy i przydaje Redlum atrakcyjności. W końcu utarło się, że karczma stanowi istotny element każdego fantasy, dlatego uczynienie osoby tam pracującej bohaterem to ciekawa idea. Trzeba jednak zaznaczyć, że sam Słodki wcale nie grzeszy przeciętnością, o czym przekonujemy się już na początku, aczkolwiek jego niezwykłość zupełnie nie przeszkadza.

Postacie także nie są zbyt rozbudowane i właściwie nie poświęca się im wiele czasu, lecz nadal wypadają intrygująco – głównie ze względu na ich charakter. Trudno nie fascynować się zachowaniem przedstawicieli magicznych ras takich jak ponętny sukub lub niebezpieczny wampir. Jakby się zastanowić, ten bestiariusz jest podobnie ważną zaletą, co w innej pozycji wydawnictwa Genius Creations – Idź i czekaj mrozów Marty Krajewskiej. Tyle że w Redlum te istoty znajdują się u siebie, w swoim mieście i prowadzą normalne (oceniając ich miarą) życie. Nie muszą się ukrywać – w przeciwieństwie do przybywających z różnych pobudek ludzi, którzy nie są mile widziani.

Przyznaję, że lubię bohaterów, którzy w jakiś sposób przyciągają uwagę płci pięknej, co Słodkiemu zdarza się bardzo często. Nawet za często. Te wątki romansowe są całkiem przyjemne w odbiorze, a niektóre zachowania protagonisty wypadają zabawnie. Jednak na przestrzeni tylu rozdziałów nie da się ukryć, że zbyt wiele razy historia dążyła do pikantnych scen. Poza tym trudno uwierzyć, że tyle kobiet wchodzi Słodkiemu wręcz do łóżka (inną kwestią jest, czy korzysta z takich okazji), co się jeszcze dzieje dość prędko. Lepiej byłoby, gdyby romansów było mniej, ale za to obfitowały w więcej treści na odpowiednim poziomie. Nieprzekonująco prezentuje się również zakończenie, które wchodzi w zagadnienia miłosne. Już wcześniej odczuwałem z ich powodu przesyt, więc po ostatniej stronie tylko się on nasilił. Małą wadą są też fragmenty pisane w trzeciej osobie, rzadkie, jednak niedorównujące pierwszoosobowej narracji.

Redlum powinno zadowolić fanów fantastyki. To przyjemna lektura na dwa, trzy wieczory, będąca wyprawą w magiczny i niebezpieczny świat. Walory humorystyczne, lekki styl, sympatyczny bohater i ciekawa fabuła to największe atuty tej książki. Natomiast trzeba się przygotować na to, że treść należy do nieskomplikowanych, a elementy romansowe pojawiają się w poszczególnych historiach, jak i głównym wątku, charakteryzując się dużą prostotą. Mimo to skłaniam się do polecenia powieści, ponieważ zapewnia naprawdę dobrą rozrywkę.

Fot.: Genius Creations

Write a Review

Opublikowane przez

Krzysztof Lewandowski

Student dziennikarstwa i miłośnik fantastyki. Uwielbia czytać książki (fantastyczne) oraz oglądać filmy i seriale telewizyjne (nie tylko fantastyczne). Nie ma nic przeciwko dobrej grze, zwłaszcza z gatunku cRPG, ale ostatnio częściej grywa w Fifę. Piłka nożna to jego pasja, lecz zdarza mu się śledzić zmagania w innych dyscyplinach sportowych - gdy jest komu kibicować.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.