Żyjemy we względnie cywilizowanym świecie… a przynajmniej większość z nas. Trudno sobie wyobrazić, że kiedyś kobiety były traktowane jak odrębna część społeczeństwa – nie mogły głosować, pracować, nie liczono się z ich zdaniem, a ich miejsce było wyłącznie w kuchni i przy dzieciach. Nawet tych najmądrzejszych nie traktowano poważnie. Co więcej: nie miały prawa podejmować nie tylko decyzji związanych z zarządzaniem rodzinnymi finansami i sprawami, które się z nimi wiążą, ale – przede wszystkim – nie miały prawa do własnego ciała. Były traktowane w zasadzie jak podgatunek ludzi, podległy mężczyźnie i zależny od niego, zawdzięczający mu wszystko i zobowiązany do wiecznej wdzięczności. W dzisiejszych czasach dla wielu z nas takie podejście wydaje się nie do pomyślenia. Jednak były takie czasy – w dodatku całkiem niedawno i trwające bardzo długo. Walka kobiet o prawo do głosu, prawo do zarobku, do decydowania o własnym ciele była długa i wyczerpująca. I choć walczyło wiele kobiet, w historii tej walki zapisało się kilka istotniejszych nazwisk. Komiks autorstwa Marty Breen i Jenny Jordahl przybliża nam postaci tych kobiet i opowiada w ciekawy sposób o drodze, jaką przeszła “płeć piękna”, by patrzono na nią nie przez pryzmat urody właśnie i zdolności do wydawania dzieci na świat, ale przydatności dla świata i społeczeństwa; jako na człowieka, po prostu.
Walka kobiet została podzielona na kilka części, a każda z nich opowiada o innym etapie dążenia do równości płci, co symbolizuje też każdorazowo inny kolor dominujący na poszczególnych planszach. Wszystko zaczyna się na niebiesko, kiedy to kobiety zapragnęły włączyć się do walki z niewolnictwem. Kiedy w 1840 roku w Anglii na wielkiej konferencji przeciwko niewolnictwu kobiet nie dopuszczono do głosu, dwie z nich postanowiły położyć kres takiemu traktowaniu. Były to Lucteria Mott i Elizabeth Cady Stanton. Ta ostatnia, wzorując się na amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, napisała Deklarację równości. Na Zjeździe w Seneca Falls podpisało ową Deklarację ponad sto osób. To właśnie to wydarzenie uważa się za narodziny feminizmu. Po tym wydarzeniu czytelnikowi przedstawiona zostaje Hariett Tubman – czarnoskóra kobieta, od dziecka wychowująca się jako niewolnica, która w wieku 27 lat uciekła z niewoli, trafiając w końcu do Filadelfii, która wydała jej się rajem, ponieważ niewolnictwo było tam zakazane. Jednak, zamiast osiąść tam i cieszyć się wolnością, postanowiła wrócić i wyprowadziła na wolność ponad setkę niewolników. Za jej głowę wyznaczona była nagroda.

Komiks ten nie jest przykładem wybitnej kreski czy dzieła sztuki. Rysunki Jenny Jordahl są proste, nieskomplikowane, przypominające momentami wręcz karykatury. Jest to jednak zabieg celowy. Chodzi o to, by warstwa graficzna nie przyćmiła problematyki komiksu. By piękna otoczka nie spłyciła tematu, jakiego Walka kobiet się podejmuje. Podział kolorystyczny przejrzyście dzieli publikację na najważniejsze części. Poza dominującym kolorem, mamy jeszcze tylko czerń i biel, a taka oszczędność barw podkreśla niejednokrotnie wagę podejmowanych opowieści. Oprócz narracji, która toczy się w białych, kwadratowych lub prostokątnych polach, zamieszczono także klasyczne dymki, aby dać głos najważniejszym postaciom lub grupom społecznym. Duże plansze podsumowują poszczególne etapy tytułowej walki lub zbierają wiedzę o jakimś wydarzeniu. Świetnie wypada w tym wypadku między innymi plansza, na której metaforycznie ukazane zostaje, w jakich krajach, w którym roku kobiety uzyskały prawo do głosowania.

Komiks autorstwa Marty Breen i Jenny Jordahl to ciekawa w wykonaniu i bardzo potrzebna inicjatywa, która opowiada o wydarzeniach sprzed 150 lat, ukazuje to, jak toczyła się walka o prawa i równość kobiet, ale nie zapomina także o współczesnych trudnościach, by tę walkę ostatecznie uznać za wygraną. Wciąż bowiem są miejsca, gdzie kobiety traktowane są jak przedmioty, jak własność mężczyzny. Wciąż są kraje, religie czy społeczności, w których kobietom odmawia się prawa do edukacji, własnego zdania czy decydowania o swoim ciele. Walka kobiet to opowieść ważna, wciągająca i wzruszająca; to komiks, który nie zapomina, że walka wciąż trwa.
Fot.: Non Stop Comics
Przeczytaj także:
![Instruktaż buntu — Agnieszka Graff — "Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym"[recenzja] Agnieszka Graff](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2021/04/f534da5c8d2636585cc4e15526493925_full.jpg)

![Miłość matki – Alice Winocour – „Proxima” [recenzja] proxima](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2020/01/proxi.png)

![Wyrok śmierci - Kooshyar Karimi - "Tajemnica Leili" [recenzja] Tajemnica Leili](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2017/04/tajemnica-leili_okladka.jpg)
![Sprawa Weinsteina – Ronan Farrow – "Złap i ukręć łeb" [recenzja] Złap i ukręć łeb](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2020/10/zlap_i_ukrec_leb.jpg)

