Słowo wellness weszło na stałe do naszego codziennego języka. Dla jednych oznacza dbanie o ciało i umysł, dla innych – modę na zielone soki, maty do jogi, grupowe ćwiczenia i kosmetyki „wolne od wszystkiego”. W praktyce jednak wellness to dziś również gigantyczny biznes, którego wartość globalna szacowana jest na 4,4 biliona dolarów. W swojej książce „Ewangelia Wellness” dziennikarka Rina Raphael przygląda się temu zjawisku z bliska, odsłaniając, jak łatwo szlachetne idee mieszają się z pseudonauką, marketingiem i bezwzględnym konsumpcjonizmem.
Raphael wie, o czym pisze – przez lata obserwowała branżę od środka, a nawet brała udział w wielu jej praktykach. Opisuje świat, w którym sprytni przedsiębiorcy, perfekcyjnie przygotowani specjaliści od marketingu i wpływowi influencerzy potrafią wykorzystać zmęczenie, lęki i poczucie braku kontroli kobiet, by sprzedać im obietnicę lepszego życia. Problem w tym, że ta obietnica jest ściśle powiązana z produktami i usługami, których cena bywa równie wygórowana, co oczekiwania.
Amerykańska dziennikarka lifestylowa, zabiera czytelnika w miejsca, do których przeciętna osoba raczej nie trafi – ekskluzywne kluby fitness z miesięcznymi opłatami przyprawiającymi o zawrót głowy, ośrodki odnowy biologicznej oferujące zabiegi wartych małą fortunę czy prestiżowe wydarzenia wellness. Na jednym z nich, organizowanym przez markę Goop Gwyneth Paltrow, pseudonaukowe teorie mieszają się z perfekcyjnie wystylizowanym konsumpcjonizmem.
Najciekawsze w „Ewangelii Wellnessu” nie są jednak opisy tego, jak branża rosła w siłę, lecz refleksje nad tym, dlaczego kobiety tak desperacko pragną wellness. Raphael pisze: „kobiety szukają w życiu mniej. Mniej hałasu, mniej zadań, mniej presji. Dbanie o siebie jest promowane jako strategia wyjścia”. Problem w tym, że w świecie, gdzie opieka nad dziećmi jest kosztowna, pensje często zbyt niskie, a obowiązki domowe wciąż w większości spoczywają na kobietach, trudno „mieć wszystko”, jak głosi slogan. Codziennie trzeba wybierać między rolą matki, pracownicy i „siebie” – a ta ostatnia rola zwykle przegrywa.
Tu właśnie wchodzi przemysł wellness, oferując obietnicę naprawy i poczucia kontroli. Grupowe zajęcia fitness, takie jak SoulCycle, wypełniają pustkę samotności, łagodząc stres. „Czyste odżywianie” daje pozorną dyscyplinę, odrzucając „toksyczne” produkty – od glutenu i cukru po nabiał – i rozciągając tę czystość nawet na kosmetyki czy środki pielęgnacyjne, co prowadzi do absurdów w rodzaju szamponu bezglutenowego.
Autorka sporo miejsca poświęca popularnym nurtom takim jak „czyste odżywianie” czy „czyste piękno”. Pokazuje, jak są one budowane na strachu przed „toksycznymi” składnikami i jak często brakuje im naukowych podstaw. Unikanie glutenu, cukru czy nabiału może mieć sens w konkretnych przypadkach medycznych, ale w masowej wersji staje się raczej formą moralnej dyscypliny niż realnego dbania o zdrowie. Podobnie w kosmetyce – brak parabenów czy „chemii” brzmi dobrze w reklamie, lecz nie zawsze oznacza produkt bezpieczniejszy czy skuteczniejszy.
Książka nie ogranicza się do krytyki trendów. Pokazuje, dlaczego wellness tak silnie rezonuje, szczególnie wśród kobiet. Wskazuje na chroniczne problemy w tym także nierówność płci w badaniach medycznych, a przede wszystkim – utratę zaufania do lekarzy. Kobiety, które czują się ignorowane lub bagatelizowane („to pewnie stres” – słyszą często), zaczynają szukać alternatywnych dróg. W efekcie trafiają na osoby bez wykształcenia medycznego, ale doskonale potrafiące zbudować markę eksperta i sprzedać swoje „leczenie”.
Tym samym autorka stawia czytelniczkom wyzwanie: przyjrzeć się swojej relacji z wellness i zdecydować, które praktyki naprawdę poprawiają jakość życia, a które są tylko drogimi, modnymi rytuałami. Apeluje, by odrzucić pokusy influencerów i marketingu na rzecz sprawdzonych, naukowo potwierdzonych metod dbania o zdrowie.
„Ewangelia Wellnessu” jest lekturą wartościową i aktualną. To książka, która uczy patrzeć na wellness nie jak na magiczną receptę na szczęście, lecz jak na złożone zjawisko społeczne i ekonomiczne. Pokazuje, że choć wellness może inspirować do zdrowszych wyborów, łatwo stać się jego ofiarą, jeśli nie zachowamy krytycznego myślenia.
Raphael nie zniechęca do wellness w całości – zachęca, by wybierać świadomie, z dystansem do marketingowych obietnic. W świecie, gdzie wellness jest jednocześnie stylem życia, biznesem i narzędziem wpływu, ta książka to potrzebny przewodnik, który pomaga oddzielić wartościowe praktyki od czystej iluzji.
To książka szczególnie cenna dla kobiet, które czują, że ich życie kręci się wokół kolejnych diet, treningów i kosmetyków, ale nie wiedzą, gdzie kończy się troska o zdrowie, a zaczyna pogoń za iluzją. Raphael stawia pytanie: czy wellness naprawdę nas uzdrawia, czy raczej odwraca uwagę od głębszych problemów społecznych i osobistych?
Foto: Wyd. Czarne


![Nie droga, lecz drogowskaz - Stéphane Haskell - "Powitanie słońca" [recenzja] powitanie słońca](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2020/06/c2593b31-6e0e-449b-b1a7-e5059416dd5e.jpg)
![Płacz, dziecino - Ellis Amburn - "Perła. Obsesje i namiętności Janis Joplin" [recenzja] 7ed7b8cc901aa97b636e939c789e54ed](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2015/07/7ed7b8cc901aa97b636e939c789e54ed.png)
![Zachowaj otwarty umysł – Hermann Hesse – „Wilk stepowy" [recenzja] wilkstepowy](https://www.gloskultury.pl/wp-content/uploads/2020/04/wilkstepowy.jpg)


