“Westworld”, sezon 2, odcinek 1 – “Journey Into Night” – wrażenia (ze spoilerami)

Westworld

Po niemal dwóch latach Westworld powrócił i sprawił, że poczuliśmy się jakby minął zaledwie tydzień od finału pierwszego sezonu (aczkolwiek odczucia odczuciami, ale mimo wszystko polecam zapoznać się wcześniej z jakimś podsumowaniem, tudzież streszczeniem dotychczasowych wydarzeń). Premierowy odcinek nowej serii podejmuje bowiem bezpośrednio wątki, które zostawiły nas z opadniętymi szczękami, a ponieważ to Westworld, wydarzenia znowu obserwujemy w co najmniej dwóch różnych liniach czasowych. Zapraszamy zatem do krótkiego omówienia pierwszego odcinka drugiego sezonu, zatytułowanego wymownie Journey Into Night. Jednocześnie ostrzegamy, że w poniższym tekście znajdują się SPOILERY, dotyczące zarówno nowego odcinka, jak i poprzedniego sezonu Westworld.

Drugi sezon rozpoczyna się zbliżeniem na Bernarda (Jeffrey Wright), który z niewiadomych przyczyn znajduje się na brzegu morza, leżąc z twarzą w piachu podczas gdy woda obmywa jego ciało. Mając w pamięci wcześniejsze wydarzenia, zastanawiamy się w jaki sposób Bernard będzie się teraz zachowywał, mając świadomość tego kim jest. Dostajemy kilka flashbacków z przyjęcia zorganizowanego przez Forda (Anthony Hopkins) i jego niespodziewanego finału związanego z buntem hostów i śmiercią twórcy parku. Bernard budzi się i szybko orientuje, że sytuację próbuje opanować zbrojny oddział wysłany przez Delos – korporację stojącą za obsługą i prowadzeniem parków. Jednocześnie poznajemy też nową postać – Karla Stranda (w tej roli zobaczymy Gustafa Skarsgårda, aktora doskonale znanego fanom serialu Wikingowie, gdzie wcielał się w rolę Flokiego – powiem tylko, że jego nowy, korporacyjny wygląd może być zaskoczeniem dla tych, którzy przywykli oglądać go z nastroszoną fryzurą i upiornym makijażem na twarzy), który dowodzi ekipą „sprzątającą”, a jego zadaniem jest wyjaśnienie i ogarnięcie całego zamieszania, polegające między innymi na bezwzględnym eliminowaniu wszystkich znalezionych hostów. Bernard naciskany, aby przypomniał sobie co właściwie się stało, zaczyna powoli kojarzyć fakty, co prowadzi nas do drugiej linii czasowej tego sezonu.

Retrospekcja Bernarda rozpoczyna się bezpośrednio w trakcie strzelaniny podczas przyjęcia i pokazuje jego ucieczkę wraz z Charlotte Hale (Tessa Thompson) i kilkoma innymi ludźmi. W międzyczasie przytomność odzyskuje też William – Człowiek w czerni (Ed Harris), który nagle zmuszony jest do brutalnej walki o własne życie. W finale poprzedniego sezonu odnieśliśmy wrażenie, że ta postać dotarła do kresu swojej misji i odwiesiła czarny strój na kołek, zastępując go garniturem. Jednak obecna sytuacja sprawia, że William po raz kolejny zakłada swój czarny kapelusz i rusza w kolejną, pełną zabijania drogę. Gdzieś pomiędzy tymi wydarzeniami poznajemy też dalsze losy Dolores (Evan Rachel Wood), która nie dość, że jak się okazało, kryje w sobie jeszcze jedną tożsamość – budzącego strach Wyatta, to na dodatek jako pierwsza zyskała samoświadomość. Teraz, z wiernym Teddym (James Marsden) u boku rusza na osobistą wendetę przeciwko ludziom, którzy skazali ją na lata cierpienia i pomiatania, bo przecież była tylko „maszyną”.

Wszystko to przeplatane jest jeszcze jednym wątkiem, którego umiejscowienie też jest nie do końca jasne (najprawdopodobniej dzieje się jednak mniej więcej w tym samym czasie) – Maeve (Thandie Newton) – kolejny host ze świadomością samej siebie – którą w finale poprzedniego sezonu widzieliśmy jak opuszcza teren parku, powraca do Westworld. Właściwie jedynym powodem, dla którego zdecydowała się na ten krok, jest odnalezienie swojej córki.

Odcinek kończy się w linii czasowej, która umiejscowiona jest (najprawdopodobniej) najdalej w fabule. Ekipa Delos, wraz z Bernardem odkrywają skupisko pozostałych w parku hostów. Okazuje się, że wszyscy nie żyją, a ich ciała unoszą się w morzu. Zszokowany Bernard stwierdza tylko, że to on ich zabił.

Tak bardzo wyczekiwana premiera drugiego sezonu Westworld nie zawiodła, choć nie okazała się jakąś wielką petardą. To dopiero początek, więc wiadomo, że potrzeba czasu, żeby zarysować i wyjaśnić nowe wątki, jednocześnie kontynuując te stare. Tytuł odcinka – Wędrówka w noc, sugeruje coraz większą deprawację i panowanie hostów, które przestały być bezbronnymi robotami. Można więc spodziewać się dalszej eksploracji pytania poruszanego też w pierwszym sezonie – czy maszyna/sztuczna inteligencja może mieć duszę i być traktowana na równi z człowiekiem?

Zapowiedzi kolejnych odcinków pokazują, że zobaczymy w końcu inne niż Westworld parki zarządzane przez Delos (a konkretnie, czeka nas wizyta w Shogun World). Pierwszy odcinek zaledwie zaostrzył apetyt, czekam więc z niecierpliwością na dalszy ciąg tej historii.

Fot.: HBO Polska

Michał Bębenek

Miłośnik lat 80., komiksów Marvela, horrorów i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *