“Westworld”, sezon 2, odcinek 4 – “The Riddle of the Sphinx” – wrażenia (ze spoilerami)

Westworld

Odcinek czwarty drugiego sezonu Westworld zaczyna odpowiadać na pytania, których nawet nie zadaliśmy. Enigmatyczny tytuł, Zagadka Sfinksa, jest pewną podpowiedzią, ale zrozumiałą dopiero, kiedy obejrzy się odcinek do końca. Na stołku reżysera zasiada współtwórczyni serialu – Lisa Joy, zwiastuje to więc jakieś przełomowe dla Westworld wydarzenie i tak właśnie jest. Dowiadujemy się bowiem, w jakim celu Delos gromadziło dane dotyczące klientów i odpowiedź jest zupełnie inna, niż nam się mogło wydawać. Ten odcinek, tak jak przypuszczałem skupia się przede wszystkim na wątku Człowieka w czerni, przeplatanym wątkiem Bernarda. Nie zobaczymy zatem w ogóle Dolores, Meave, ani – ku memu wielkiemu zawodowi – Shogun World (jeszcze).

The Riddle of the Sphinx rozpoczyna się od sceny w designerskim, białym pokoju, w którym przy dźwiękach muzyki obserwujemy codzienne rytuały Jamesa Delosa (Peter Mullan) – właściciela i założyciela wielkiej korporacji. Odczuwamy jednak, że coś tutaj jest nie tak, a kiedy w odwiedziny wpada William (Jimmi Simpson) z butelką whisky w garści, zyskujemy mgliste pojęcie o co może chodzić. Stary Delos jest zamknięty w tym pokoju w ramach rekonwalescencji po chorobie, która miała go zabić – a przynajmniej tak się wydaje zarówno jemu, jak i nam, widzom. William prowadzi z nim konwersację, która ma na celu “ustalenie wzorca”, po czym wręcza mu kartkę (której treści, póki co nie poznamy).

Następnie wracamy do wątku starego Williama, czyli Człowieka w czerni (Ed Harris), który kontynuuje swoją podróż przez park w towarzystwie Lawrence’a (Clifton Collins Jr.), w poszukiwaniu Glory – tajemniczego miejsca, które zdaje się czymś w rodzaju odkupienia i ostatecznej nagrody. Panowie po drodze mijają bardzo niepokojący widok – hostów budujących na własną rękę tory kolejowe, jako podkładów używając martwych ciał innych hostów.

Kolejna scena pokazuje Bernarda (Jeffrey Wright), który zostaje dosłownie przywleczony do jakiejś jaskini przez Clementine (Angela Sarafyan). Bernard cały czas cierpi przez niekontrolowane glitche spowodowane wyciekiem płynu korowego i dowiadujemy się, że widzi zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość, nie do końca wiedząc w jakim czasie się właściwie znajduje. W jaskini odnajduje uwięzioną postać, o której myśleliśmy, że dawno zginęła – Elsie Hughes (Shannon Woodward). Elsie po raz ostatni widzieliśmy w pierwszym sezonie, kiedy odkryła coś, czego odkryć nie powinna, po czym została znokautowana przez Bernarda (kontrolowanego przez Forda). Nic więc dziwnego, że teraz kobieta widząc Bernarda nie reaguje entuzjazmem, tej dwójce udaje się jednak osiągnąć jakiś kompromis we wzajemnych relacjach i wspólnie odkrywają tajne laboratorium znajdujące się pod jaskinią.

W kolejnej scenie przechodzimy do wątku Indian, którzy schwytali ludzkich jeńców, wśród których znajduje się Grace (Katja Herbers) – kobieta, którą poznaliśmy w poprzednim odcinku, kiedy po ucieczce z indyjskiej wersji parku, walce z tygrysem bengalskim i skoku z klifu do rzeki, została wymyta na brzeg Westworldu. Okazuje się, że Grace ma jakiś ukryty cel i wcale nie zależy jej na ratunku ze strony jednostek szybkiego reagowania, o przybyciu których gorliwie zapewnia ją również schwytany Ashley (Luke Hemsworth) – dotychczasowy szef ochrony parku. Tymczasem, Człowiek w czerni i Lawrence docierają do miasteczka, które widzieliśmy już w pierwszym sezonie, jako rodzinną miejscowość tego drugiego. Miasteczko jest jednak zupełnie wyludnione, na miejscu obecny jest jedynie barman, który wydaje się być czymś przerażony. Okazuje się, że miasteczko zostało opanowane przez niedobitków dowodzonych przez Majora Craddocka (Jonathan Tucker), których tak wspaniałomyślnie uwolnił Teddy w poprzednim odcinku. Ludzie Craddocka uwięzili wszystkich mieszkańców w kościele, żądając zapasów whisky i broni. Lawrence wygaduje się Williamowi, gdzie ukryta jest broń i Człowiek w czerni korzysta z okazji, dobijając targu z Craddockiem – zdradza mu lokację broni i proponuje wskazanie drogi do Glory – miejsca, do którego obaj zmierzają. Jednak przyglądając się okrucieństwu dokonywanemu przez Majora i jego ludzi, w Williamie niespodziewanie budzą się jakieś ludzkie odczucia i w spektakularny sposób rozprawia się z napastnikami, jest to więc prawdopodobnie ostatni raz, kiedy w serialu widzimy postać graną przez Tuckera.

Następnie wracamy do znanej z samego początku sceny – ponownie widzimy biały pokój i codzienne rytuały Jamesa Delosa. Wszystko wygląda i dzieje się niemal dokładnie w taki sam sposób. Po raz kolejny zjawia się William z butelką whisky, odbywa z Delosem tę samą rozmowę, tym razem jednak możemy zobaczyć treść kartki, którą William wręczył swojemu teściowi. Jest na niej zapisana, słowo w słowo, rozmowa, którą właśnie odbyli. Delos dość szybko orientuje się, że chyba jednak nie wyzdrowiał i że przebywa w tym miejscu nieco dłużej, niż mu się wydaje. W oczach Williama widać rezygnację, kiedy w pewnym momencie Delos zaczyna się jąkać i mieć dziwne tiki, żegna się z nim i wychodzi z pokoju. Okazuje się, że pomieszczenie to znajduje się wewnątrz laboratorium, a nadzorująca projekt kobieta informuje Williama, że tym razem Delos wytrzymał siedem dni. William prosi ją o terminację i widzimy, że kobieta za pomocą tabletu wyłącza Delosa (który najwyraźniej był hostem, ale nie do końca), po czym pomieszczenie pochłaniają płomienie.

Później mamy krótką przebitkę na obóz Indian, z którego pod osłoną nocy udaje się zbiec Grace, a następnie wracamy do Bernarda i Elsie, którzy powoli odkrywają tajemnicę znalezionego przez nich laboratorium – okazuje się ono tym samym miejscem, które widzieliśmy przed chwilą, kiedy William zlecił spalenie kolejnej nieudanej wersji Delosa. Otrzymujemy jeszcze jedną retrospekcję – znów biały pokój, codzienne czynności starego Delosa i odwiedziny Williama. Tym razem jednak jest to już William w wersji starszej, który całkowicie zrezygnowany wykłada przez teściem wszystkie karty – Delos był wskrzeszany już 149 razy i za każdym razem jego umysł, prędzej czy później, zaczynał się degradować. William dochodzi do wniosku, że dalsze prace nad tym projektem nie mają sensu i anuluje całą operację, pozostawiając jednak Delosa przy życiu, zamkniętego w swoim pokoju i popadającego w coraz większą degenerację i obłęd. Tymczasem w teraźniejszości Elsie udaje się otworzyć drzwi do pokoju, w którym wciąż przebywa Delos – całkowicie szalony, z okaleczoną twarzą. Kiedy mężczyzna atakuje Elsie z pomocą przychodzi jej Bernard, obezwładniając Delosa. Następnie ta dwójka ostatecznie kończy nieudany projekt Williama, spalając całe pomieszczenie i dzieląc się z nami tajemnicą tego odcinka – ową zagadką Sfinksa.

Niektórzy pamiętają pewnie jeszcze ze szkoły, że zagadka Sfinksa zadawała pytanie o to, czym jest zwierzę, które rankiem chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech. Odpowiedzią jest oczywiście człowiek i tym właśnie w sekrecie zajmowała się korporacja Delos – próbowali sztucznie przedłużyć życie człowieka, teoretycznie uzyskując nieśmiertelność poprzez umieszczenie umysłu w ciele hosta. Na tym właśnie polegały prawdziwe badania firmy, a park i zamieszkujące go hosty stanowiły tylko krok ku tej przyszłości i swego rodzaju odwracającą uwagę rozrywkę. Nie jest jeszcze jasne, czy Arnold i Ford zdawali sobie sprawę z kierunku badań, ani czy mieli z nimi cokolwiek wspólnego, czy też była to w całości inicjatywa Williama – nowego szefa korporacji. Tym samym Westworld nabrał teraz zupełnie nowego sensu, poza dotychczasowym pytaniem o zyskującą samoświadomość sztuczną inteligencję, zadaje jeszcze jedno – czy jesteśmy w stanie zyskać nieśmiertelność i jaka jest tego cena?

Czwarty odcinek kończy się jeszcze jedną zaskakującą (choć nie do tego stopnia) informacją. Podróżujący dalej w stronę Glory Człowiek w czerni napotyka na swojej drodze Grace, która wita go słowami: Cześć, tato.

Fot.: HBO Polska

Miłośnik lat 80., komiksów Marvela, horrorów i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *