“Westworld”, sezon 2, odcinek 8 – “Kiksuya” – wrażenia (ze spoilerami)

Westworld

Kiksuya, czyli ósmy odcinek drugiego sezonu Westworld nieco zwalnia tempo, ale za to stawia na emocje. W dodatku bardzo mało w nim głównych wątków, a całość zdominowana jest przez historię jednej postaci, którą do tej pory widzieliśmy tylko przelotem i postrzegaliśmy ją jako jednego z tych złych. Zwykle, kiedy jest już tak blisko finału, tego typu zabiegi nazywam “odcinkiem na przeczekanie”, albo “zapychaczem”, ale nie w tym przypadku. Kiksuya bardzo wzbogaciło opowiadaną historię i nadało jej jeszcze jeden wymiar, mimo że główna oś fabuły została ruszona tylko nieznacznie.

Bohaterem tego odcinka jest bowiem Akecheta (Zahn McClarnon) – wódz indiańskiego plemienia odszczepieńców, nazywającym siebie Ludem Duchów. Do tej pory Akechetę widzieliśmy jako właśnie takiego ducha, czy raczej upiora, wymalowanego w białe i czarne barwy i to właśnie jego plemię obarczaliśmy winą (przynajmniej częściową) za koszmar, którego doświadczyła Maeve i jej córka. Kiksuya jednak prostuje to błędne przekonanie i jednocześnie robi z Akechety jednego z najciekawszych bohaterów Westworld!

Odcinek zaczyna się jednak od Człowieka w czerni, który przeżył strzelaninę z poprzedniego odcinka i teraz ostatkiem sił czołga się w kierunku rzeki. Jest wyraźnie umierający i przy życiu trzyma go już chyba tylko żelazna determinacja. Właśnie w tym miejscu znajduje go Akecheta, który zabiera rannego ze sobą, do obozu Duchów. Znajduje się tam również córka Maeve – cała i zdrowa, obawiająca się bardziej widoku Człowieka w czerni, niż otaczających ją “upiorów”. To właśnie ona staje się odbiorcą opowieści, którą snuje Akecheta, aby wyjaśnić jej, dlaczego nie powinna się go bać. Początkowo mamy jednak retrospekcję dziewczynki, spędzającej beztrosko czas ze swoją matką. W czasie zabawy Maeve znajduje u niej kamień z malunkiem Labiryntu Forda, który mała dostała, jak twierdzi, od Ducha.

Płynnie przechodzimy do Maeve z teraźniejszości, która umierająca leży na stole w laboratorium. Lee, który ją uratował (i w którym najwyraźniej obudziły się jakieś ludzkie uczucia, bowiem jego zachowanie w stosunku do kobiety zmieniło się diametralnie) robi co może, aby przekonać Rolanda (Aaron Fili) – głównego technika wysłanego przez Delos w celu opanowania sytuacji, żeby zajął się Maeve. Ostatecznie skutkuje informacja na temat tego, że kobieta potrafi myślami zmieniać kod innych hostów, dzięki temu ląduje na samym szczycie priorytetów, którymi należy się zająć.

Następnie wracamy do Akechety, który rozpoczyna swoją opowieść, wspominając dawno utracone życie. On również kiedyś miał inną ścieżkę, zanim scenarzyści wymyślili Lud Duchów i zanim w ogóle park został otwarty dla gości. Akecheta żył wtedy wśród pokojowego plemienia i liczyła się dla niego tylko jego ukochana, nomen omen nosząca imię Kohana (wymawiane jako “Koana” – w tej roli Julia Jones). Życie płynęło im spokojnie i szczęśliwie, do momentu kiedy Akecheta natrafił na pozostałości po rzezi jaką w miasteczku urządziła Dolores (za pierwszym razem, jeszcze przed wydarzeniami z pierwszego sezonu). Tam właśnie Indianin po raz pierwszy zetknął się z symbolem labiryntu, który od tej pory nie dawał mu spokoju. Stał się jego obsesją i malował go wszędzie, doprowadzając tym do szału swoich współplemieńców. W końcu Akecheta wraz z częścią swojego plemienia trafia do laboratorium, gdzie technicy mają polecenie przeprogramować ich przed otwarciem parku – od teraz mają być bardziej agresywni i bezwzględni, mają budzić postrach samym swoim wyglądem – tak właśnie powstał Lud Duchów.

Tym samym Akecheta przydzielony został do innej narracji, podczas gdy Kohana została w starej. Okazuje się, że oba plemiona nie do końca się lubią, ale względnie tolerują siebie nawzajem i prowadzą nawet handel wymienny. Podczas jednej z takich wymian Akecheta nawiązuje kontakt wzrokowy ze swoją dawną miłością i coś przeskakuje w jego umyśle. Zaczyna pamiętać swoje poprzednie życie, często zapuszcza się też samotnie w różne rejony parku. Podczas jednej z takich podróży natyka się na siedzącego pod drzewem, nagiego Logana (zapewne pamiętacie z poprzedniego sezonu w jaki sposób rozstali się Logan z Williamem, nie powinno więc być zagadką skąd młody Delos się tam wziął), który najwyraźniej zbyt długo już siedział na słońcu. Dokłada kolejną cegiełkę do przemyśleń Akechety, informując go o tym, że żyją w “wypaczonym” świecie i że gdzieś znajduje się wyjście. W swoich dalszych wędrówkach Akecheta owo wyjście znajduje – normalnie ukrytą przed oczami hostów bramę. Postanawia porwać swoją ukochaną i zabrać ją do tego miejsca. Kohana w trakcie podróży również odzyskuje pamięć, lecz tym razem żadne z nich nie może dostrzec przejścia, zostało ponownie ukryte. Nie jest im dane długo cieszyć się ponownym wspólnym życiem, bowiem jednego ranka, kiedy Akecheta wyrusza na polowanie, po Kohanę przybywają technicy parku, zabierając ją na przegląd (ich podejrzenia wzbudził fakt, że tak bardzo oddaliła się od swoich ludzi i trafiła w rejon, w którym nie powinna się znajdować). Akecheta jest świadkiem jak dwójka dziwnych ludzi w białych kombinezonach zabiera jego kobietę i od tej pory jego determinacja, aby odnaleźć przejście do drugiego świata, wzrasta jeszcze bardziej. Akecheta dochodzi do wniosku, że jedynym wyjściem jest śmierć. W czasie jednej z masakr urządzanych przez Duchy, umyślnie daje się zabić i zgodnie ze swoim przekonaniem, budzi się w laboratorium.

Tam dowiadujemy się, że Akecheta wzbudza powszechne zdziwienie, jest bowiem hostem z modelu Alpha 2 – czyli jednym z pierwszych hostów w parku, co więcej, nie był aktualizowany od niemal dekady, aktualizację hosta można przeprowadzić bowiem dopiero kiedy ten umrze. Wynika z tego, że Akecheta od ponad dziewięciu lat wędrował po parku, ani razu nie ginąc i przez ten czas rozwijając w sobie coraz większą samoświadomość i gromadząc wiedzę na temat świata, w którym żył. Technicy zlecają aktualizację i zostawiają Akechetę na noc, ze względu na długi czas trwania tego procesu. Indianin jednak odzyskuje przytomność i w akompaniamencie świetnej, westworldowej aranżacji utworu Heart Shaped Box, zaczyna zwiedzać zaplecze parku. Udaje mu się odnaleźć magazyn nieużywanych hostów, wśród których znajduje część ludzi ze swojego dawnego plemienia oraz Kohanę, która w żaden sposób nie reaguje na jego obecność. W tym momencie Akecheta traci nadzieję, że jeszcze uda mu się odzyskać miłość i dawne życie, lecz nie przestaje dążyć do rozwikłania zagadki i znalezienia wyjścia z parku. Wraca na stół jak gdyby nigdy nic i następnego dnia zostaje przywrócony z powrotem do Westworld.

Wracamy na chwilę do wątku Maeve i Lee, który dosłownie płacze nad jej losem, po raz pierwszy widząc w niej żywą, świadomą istotę, a nie tylko robota, którego można zaprogramować wedle własnego uznania. Roland jednak wyprasza go z pokoju, informując go, że nie ma wystarczających uprawnień aby tu przebywać, a o dalszym losie Maeve zdecyduje Charlotte Hale.

Tymczasem Akecheta kontynuuje swoją historię. Po powrocie z “drugiej strony”, wódz Duchów zaczął jeszcze bardziej szerzyć wiedzę o symbolu labiryntu, uświadamiając swoich ludzi. Dowiadujemy się też, że tak naprawdę nigdy nie miał złych zamiarów wobec Maeve i jej córki (ta bowiem kiedyś okazała mu dobroć), lecz czuwał nad nimi. Owego feralnego dnia, który ciągle powraca w koszmarach Maeve, Akecheta przybył do jej domu nie po to, aby je skrzywdzić, lecz by je ostrzec przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Co, jak wiemy, nie udaje mu się, prawdziwe intencje bowiem często bywają przeinaczone i Człowiek w czerni zjawia się, aby dokonać swojej okrutnej masakry na bezbronnych kobietach. Jest to dość istotny zwrot akcji w Westworld, przedstawia bowiem wydarzenie, które znaliśmy już od poprzedniego sezonu i widzieliśmy je wiele razy w licznych retrospekcjach, w zupełnie nowej perspektywie.

W swoich wędrówkach Akecheta spotyka też Forda we własnej osobie, niedługo przed jego śmiercią z rąk Dolores. Ford zachęca go do dalszej ciekawości świata i poszukiwań, niebawem bowiem wiedza ta będzie mu potrzebna, aby wyprowadzić swoich ludzi do nowego świata. Następne spotkanie Akechety z Fordem następuje już w momencie, kiedy ten drugi jest już martwy, a wódz Duchów znajduje go razem z innymi trupami po drugiej masakrze urządzonej przez Dolores.

W teraźniejszości do obozu Duchów dociera Grace, która przybyła żeby zabrać swojego ojca. Kiedy członkowie plemienia dowiadują się, że dziewczyna nienawidzi go równie mocno jak oni, Człowiek w czerni zostaje oddany pod jej opiekę. Kiedy William i Grace opuszczają obóz, Akecheta informuje córkę Maeve, że zawsze będzie jej strzegł.

Tymczasem Roland, razem z Hale przeprowadzają dalszą analizę Maeve, która jak się okazuje cały czas zdalnie komunikuje się z innymi hostami, ku wielkiemu zdumieniu badających ją ludzi. Okazuje się, że Maeve nawiązuje kontakt z Akechetą, który przekazuje kobiecie, że będzie opiekował się jej córką, a jeśli Maeve uda się przeżyć, będzie mogła znów się z nią spotkać.

Tak właśnie kończy się Kiksuya, zostawiając nas w melancholijnym nastroju po opowieści o utraconej miłości. Tytuł odcinka to słowo z języka Lakotów, oznaczające “pamiętanie” i pasuje ono doskonale do przedstawionych wydarzeń. To właśnie bowiem pamięć ocaliła Akechetę i pozwoliła mu osiągnąć obecny poziom, wynosząc go na jedną z najważniejszych postaci w Westworld. Od wielkiego finału dzieli nas jeszcze tylko jeden odcinek, spodziewam się więc naprawdę spektakularnych fajerwerków!

Fot.: HBO Polska

Michał Bębenek

Miłośnik lat 80., komiksów Marvela, horrorów i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

1 odpowiedź

  1. Aga napisał(a):

    Spodziewałam się analizy odcinka a nie dość szczegółowego opisania treści odcinka. Przepraszam ale dla mnie pisanie czegoś takiego jest bez sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *